Dow Jones i S&P 500 zakończyły piątkową sesję nowymi rekordami wszech czasów i najwyższymi w historii kursami zamknięcia. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie dość niepokojące dane napływające z amerykańskiej gospodarki.


Po kilku tygodniach uspokojenia nowojorskie indeksy wybiły się na nowe szczyty. Średnia przemysłowa Dow Jonesa zakończyła dzień zwyżką o 0,39 proc., po drodze wspinając się na wysokość 21 680 punktów. Od początku roku ten flagowy indeks zyskał 9,5 proc. i znajduje się o prawie 17 proc. wyżej niż rok temu.
Nowym rekordem poszczycić może się także S&P 500, który po wzroście o 0,47 proc. zameldował się na poziomie 2459,27 pkt. Śródsesyjne maksimum wyniosło 2463,54 pkt., a stopa zwrotu od początku roku zbliżyła się do 10 proc. Trudno sobie wyobrazić, aby takie tempo wznoszenia zostało utrzymane do końca roku.
Tym bardziej, że dane makro wyraźnie rozczarowały. Sprzedaż detaliczna spadła w czerwcu drugi miesiąc z rzędu, malejąc o 0,2 proc. mdm, podczas gdy ekonomiści oczekiwali wzrostu o 0,2 proc. mdm. Nieoczekiwanie pogorszyły się także nastroje konsumentów – indeks Michigan Sentiment obniżył się z 95,1 pkt. do 93,1 pkt. (oczekiwano 95 pkt.). Nie zawiodła jedynie produkcja przemysłowa, która zwiększyła się o 0,4 proc. mdm, nieco powyżej prognozowanych 0,3 proc. mdm.
Ale dla Wall Street ważniejszą informacją okazała się nieco niższa od oczekiwań inflacja CPI. Według rządowego Biura Statystyki Pracy koszty życia w USA zwiększyły się w czerwcu o 1,6 proc. rdr. To mniej niż oczekiwane przez ekonomistów 1,7 proc. i wynik niższy od celu inflacyjnego Rezerwy Federalnej (2 proc.). Taki odczyt zdaniem rynku zmniejszył oczekiwania na kolejne podwyżki stóp procentowych w USA.

Przed piątkową sesją sezon publikacji wyników za drugi kwartał otworzyły raporty trzech wielkich banków. Wszystkie trzy zaraportowąły zyski wyższe od rynkowego konsensusu. Mimo to ich akcje taniały. Kurs JP Morgan Chase obniżył się o 0,91 proc., Citigroup o 0,45 proc., a Wells Fargo o 1,1 proc. Taka reakcja rynku pokazuje, że inwestorzy oczekują czegoś „ekstra” od wyników spółek.
Krzysztof Kolany
































































