Inwestorzy spekulują, że z powodu trzęsienia ziemi Chińczycy będą musieli sprowadzić dodatkowe ilości oleju napędowego i paliwa lotniczego. Ten pierwszy będzie potrzebny do generatorów, które zastępują uszkodzone elektrownie wodne, zaś akcja ratunkowa prowadzona jest z wykorzystaniem paliwożernych wojskowych samolotów.
„Chiny importują znaczną ilość paliwa, a oprócz tego w Europie również brakuje oleju napędowego, co jest wynikiem przerw w pracy rafinerii. Z drugiej strony rynek ignoruje fundamenty, czyli zwiększenie przez Arabię Saudyjską wydobycia” – powiedział agencji Bloomberga Tetsu Emori, zarządzający funduszem w firmie Astmax Ltd.
Największy na świecie eksporter ropy w czerwcu zwiększy produkcję o 300 tys. baryłek dziennie. Jednakże panuje przekonanie, że większa ilość surowca na rynku i tak nie wpłynie na ceny – w ciągu ostatnich sześciu miesięcy iracki eksport wzrósł o 0,5 mln baryłek na dobę, co nie miało żadnego przełożenia na kurs „czarnego złota”. Przedstawiciele OPEC zgodnie twierdzą, że za tak dużą zwyżkę cen odpowiadają spekulanci, a nie zbyt mała ilość towaru na rynku.
W poniedziałek o godzinie 9:40 baryłka ropy marki Brent kosztowała 125,36 dolarów, a więc prawie tyle samo co na zamknięciu piątkowych notowań. Z kolei baryłkę ropy gatunku Light Crude wyceniano na 126,52$, czyli o 23 centy wyżej niż przed weekendem.
Z pomocą ropie nadszedł też rynek walutowy, gdzie w piątek po południu dolar zdecydowanie osłabł względem euro, a kurs EUR/USD po raz pierwszy w tym miesiącu dotarł do poziomu 1,56$. Słabszy dolar czyni surowce tańszymi dla inwestorów spoza USA, co zazwyczaj przekłada się na wzrost cen.
K.K.



























































