Dzisiaj potwierdziła się opinia, że do kontynuacji wiosennych wzrostów rynki akcji potrzebują nowego impulsu. Informacja, że 10 amerykańskich instytucji finansowych jest już na tyle silna, że może zwrócić rządową pomoc, na nikim nie zrobiła wrażenia. Najwyraźniej takie wiadomości inwestorzy uwzględnili już w wycenach akcji banków.
Istnieje spora szansa, że rynek zdyskontował już nawet silne ożywienie gospodarcze, jakie w drugiej połowie roku ma się pojawić w największej gospodarce świata. Taką tezę potwierdzają relatywnie wysokie wyceny akcji – wskaźnik cena/zysk dla 600 największych spółek w Europie sięgnął 24,9 i jest na najwyższym poziomie od pięciu lat. Dla korporacji z indeksu S&P500 współczynnik cena-zysk po wczorajszej sesji wynosił 14,8.
W kontekście wysokich wycen iskierką nadziei były wieści zza Atlantyku. Drugi w USA producent procesorów – firma Texas Instruments – podwyższyła (fakt że bardzo niską) prognozę tegorocznych wyników finansowych. Taki krok ze strony dużego gracza w branży technologicznej pomógł całemu sektorowi – akcje Nokii zdrożały o 3,7%.
Jednak sesja na wielu europejskich giełdach zakończyła się niewielkimi spadkami indeksów, do czego niewątpliwie przyczyniła się ostrożność graczy z Wall Street. Ostatecznie londyński indeks FTSE100 stracił symboliczne 0,01%, niemiecki DAX obniżył się o 0,1%, ale za to paryski CAC40 zyskał 0,2%. Najmocniejsze okazały się parkiety w Helsinkach i Kopenhadze, które odnotowały wzrosty po 1,7%.
Optymizm tłumiły dane z niemieckiego przemysłu. W kwietniu produkcja przemysłowa w największej gospodarce Europy spadła o 1,9% m/m, podczas gdy ekonomiści spodziewali się jej wzrostu o 0,1%. Niemieckie fabryki wyprodukowały aż o 21,6% mniej niż przed rokiem.
K.K.


























































