Po kolejnym „defekcie stycznia” giełdowych inwestorów czeka następny trudny miesiąc. Jednakże niektóre dane z gospodarki przyniosły iskierkę nadziej. Styczniowy indeks ISM dla amerykańskiego sektora wytwórczego odbił się od dna, choć analitycy spodziewali się kosmetycznego spadku. Wzrost z bardzo niskich poziomów odnotowały też analogiczne indeksy w Europie i Chinach.
Jednakże wczoraj rynek bardzo słabo zareagował na te dane. Giełdowym bykom starczyło sił ledwie do neutralnego zamknięcia indeksu S&P500. Dzisiaj papierkiem lakmusowym giełdowych nastrojów będzie reakcja na dane o sprzedaży samochodów. Rynek spodziewa się, że w styczniu sprzedaż nowych aut spadła po raz 15-sty z rzędu, do najniższego poziomu od 27 lat. Segment motoryzacyjny stanowi około 17% całej sprzedaży detalicznej w USA.
Wpływ na przebieg sesji będą miały również kolejne raporty ze spółek. Dzisiaj swoje wyniki za ostatni kwartał przedstawią m.in. deweloper D.R. Horton, koncern medialny Walt Disney, producent gier komputerowych Electronic Arts, farmaceutyczny Merck & Co oraz Motorola.
Wciąż niepewna pozostaje też sytuacji sektora bankowego. Problemy mogą mieć zwłaszcza Citigroup oraz Bank of America. Ten pierwszy przedstawił dziś niecodzienną informację, podając że planuje użyć 36,5 mld $ na udzielenie nowych kredytów hipotecznych, pożyczek samochodowych oraz kupno papierów dłużnych związanych z rynkiem kredytów hipotecznych. Wygląda to jakby władze banku przygotowywały grunt pod nacjonalizację. Z kolei zarządowi Bank of America nie pomoże publikacja gazety „The Wall Street Journall”, według której BofA wspólnie z przejętym Merrill Lynch wypłacą 5,8 mld $ premii dla swoich pracowników za ubiegły rok.
Tymczasem o godzinie 13:20 na rynku terminowym przeważał lekki pesymizm. Kontrakty na indeksy S&P500 oraz Nasdaq100 zniżkowały po ok. 0,4%.
K.K.






























































