Dzisiejsza sesja na głównych europejskich giełdach zaczęła się jeszcze całkiem nieźle – przez chwilę indeksy w Paryżu i Frankfurcie trzymały poziomy z wtorkowego zamknięcia. Jednak inwestorzy szybko wykorzystali tą sytuację do upłynnienia aktywów, w efekcie czego giełdowe wyświetlacze zabarwiły się na czerwono. Niewiele pomogło spokojne otwarcie na nowojorskich giełdach oraz informacje o silnym spadku inflacji w USA.
Inwestorzy znów stali się bardzo nerwowi. Dziś wystarczyła informacja, że niemiecki koncern chemiczny BASF unieważnił swoją prognozę wyników finansowych, by kurs spółki zanurkował o przeszło 11%.
„Mamy do czynienia z bardzo niepewnym otoczeniem. Pytanie brzmi jak długa będzie recesja i w jakim stopniu przełoży się na wyniki spółek” – powiedział reporterowi Bloomberga Julien Quistrebert, analityk z paryskiego Richelieu Gestion.
Oliwy do ognia dolał Jean-Claude Trichet – szef Europejskiego Banku Centralnego powiedział w telewizyjnym wywiadzie, że mamy do czynienia z najgorszym kryzysem finansowym od czasu II Wojny Światowej. Do tej pory wypowiedzi Tricheta były dużo bardziej stonowane.
W ślad za informacjami o spadającej produkcji przemysłowej, malejącej sprzedaży detalicznej czy w końcu ujemnej dynamice PKB idą oczekiwania analityków, którzy zdecydowanie rewidują swoje wcześniejsze prognozy. Według banku JP Morgan obniżka prognoz wyników finansowych objęła już 48% spółek, które są pod obserwacją analityków. W trzecim kwartale firmy z paneuropejskiego indeksu DJ Stoxx600 pochwaliły się zyskami o ok. 6% niższymi od oczekiwań giełdowych ekspertów.
O godzinie 16:30 spadki dominowały na wszystkich giełdach Europy Zachodniej. W Londynie FTSE100 zniżkował o 3,3%, schodząc do poziomu 4.068 pkt. Niemiecki DAX spadał o 3,5%, notując wynik 4.418 pkt. Paryski CAC40 tracił 2%, osiągając wartość 3.153 pkt.
K.K.






























































