2010-09-06 06:00 Źródło: EFIX
Najlepsze okazje inwestycyjne w sierpniu 2010
W sierpniu na rynkach finansowych zapanowała bessa. Główne indeksy światowe zanotowały kilkuprocentowe spadki. Charakterystyczne dla pogorszenia nastrojów ruchy objęły także rynek towarowy. Z kolei na rynku forex obserwowaliśmy tradycyjną dla bessy ucieczkę w stronę tych walut, które powszechnie uznawane są za bezpieczniejsze.
Ze zdecydowanym pogorszeniem nastrojów mieliśmy do czynienia na światowych parkietach. Najsilniej spadał japoński indeks szerokiego rynku Nikkei225 (-7,5%). Duża przecena dotyczyła także indeksów amerykańskich. Nasdaq100 zniżkował o 5,2%, S&P500 o 4,7%, a Dow Jones Industrial o 4,3%. Nieco lepiej radziły sobie najważniejsze europejskie indeksy: CAC40 spadł o 4,2%, a niemiecki DAX o 3,6%. Nasz rodzimy indeks blue chipów WIG20 zniżkował o 1,8%. Warto zwrócić uwagę na czeski indeks, który w ubiegłym miesiącu wzrósł o 8%.
Pogorszenie nastrojów odbiło się również na rynku towarowym. Spadki mogliśmy oglądać na rynku ropy naftowej. Co ciekawe, podczas gdy ropa typu WTI Crude zniżkowała o 9,2%, ceny kontraktów na ropę typu BRENT uległy przecenie tylko o 4,8%. Wzrost awersji do ryzyka sprawił, że inwestorzy chętniej kupowali złoto. Ceny tego kruszcu wzrosły o 5,6% w poprzednim miesiącu. Na rynku tzw. softów również można było zarobić. Kontrakty na bawełnę zdrożały o 9,5%, na kukurydzę o 8,6%, a na sok pomarańczowy spadły o 5,4%.
Pesymistyczne nastroje na rynkach dotyczyły także walut. Obserwowaliśmy typową ucieczkę w waluty powszechnie uważane za bezpieczniejsze. Najwięcej zyskał japoński jen oraz szwajcarski frank (wzrosty indeksów syntetycznych tych walut wyniosły blisko 4%). Zyskał również amerykański dolar (1,4%). Spośród samych par największe stopy zwrotu mogliśmy zaobserwować na parze CADJPY, której kurs spadł aż o 5,8%.
INDEKSY


Giełda japońska od wielu miesięcy wygląda zdecydowanie gorzej od pozostałych kluczowych rynków światowych. Nikkei225 zanotował spadek w sierpniu o blisko 7,5%. Przyczyn takiego stanu rzeczy możemy upatrywać w słabych odczytach makro z tamtejszego rynku. Dane mówiły przede wszystkim o wyhamowującej dynamice produkcji przemysłowej. Kolejne odczyty były coraz słabsze (17,3% r/r w czerwcu oraz 14,8% w lipcu). Zniżkowały również indeksy zaufania i nastrojów. Zdecydowanie rozczarował także japoński eksport. Co prawda wzrósł o 23,5% w skali roku, ale wzrost ten był znacznie mniejszy od oczekiwań (25,4%) oraz poprzedniego odczytu (27,7%). Widać wyraźnie, że coraz mocniejszy jen nie sprzyja japońskiej gospodarce. Najdobitniej świadczy o tym odczyt annualizowanego wskaźnika PKB za II kwartał 2010. Wzrost wyniósł zaledwie 0,4%, podczas gdy spodziewano się zmiany na poziomie 2,3%. Dla porówniania w I kwartale bieżącego roku japońska gospodarka rozwijała się w tempie 4,4%. Analizując makroekonomiczne przyczyny spadków w Japonii należy też wspomnieć o dwóch czynnikach, które miały pozytywne odczyty. Mowa tutaj o spadku stopy bezrobocia (z 5,3% do 5,2%), a także wzroście sprzedaży detalicznej (3,9% r/r względem prognozy (3,2%). Podsumowując – widzimy wyraźnie, że mocny jen zdecydowanie szkodzi japońskiej gospodarce. Spadek eksportu odbija się na wynikach produkcji przemysłowej oraz PKB, co nie najlepiej wróży tamtejszemu rynkowi w perspektywie najbliższego półrocza.
Japoński indeks znalazł się na najniższych od ponad roku poziomach. Notowania dotarły póki co do bliższej ekspansji DiNapolego sekwencji spadkowej zapoczątkowanej w kwietniu (8 833 pkt.). Niewiele niżej znajduje się 61% zniesienie sekwencji wzrostowej, która ukształtowała się na tym instrumencie na przestrzeni 2009 oraz początku 2010 roku (8 684 pkt.). W tej strefie upatrywałbym szansy na wystąpienie przynajmniej lokalnej korekty. Za takim scenariuszem przemawiają przede wszystkim poziomy wskaźników impetu, które świadczą o dużym wyprzedaniu na tym rynku. Wzrost do 9 500 pkt. w najbliższych dniach będzie czymś naturalnym, a dopiero pokonanie poziomu 10 000 pkt. zmieniłoby średnioterminową sytuację na tym instrumencie.
Warto mieć tez na uwadze nakreślone przeze mnie kluczowe wsparcia, gdyż ich pokonanie wygenerowałoby sygnały do dalszych dynamicznych spadków (poniżej 8 000 pkt., sytuacja została przedstawiona na wykresie).
TOWARY


Pogorszenie sentymentu na rynkach przełożyło się bardzo wyraźnie na ceny ropy naftowej. Bardzo silnie zniżkowały kontrakty na ropę typu WTI Crude (spadek o ponad 9%). Było to naturalne następstwo wzrostu awersji do ryzyka, a co za tym idzie umocnienia amerykańskiego dolara. Warto zwrócić uwagę także na fakt, że wrzesień i październik to sezon huraganów w Stanach Zjednoczonych (w Zatoce Meksykańskiej). Docierają informacje mówiące o formowaniu się trzech dużych huraganów nad Karaibami, które mogą uderzyć w wybrzeże USA, de facto bardzo bogate w złoża ropy. Jeśli dojdzie do realizacji takiego scenariusza, wówczas niechybnie czekać nas będzie wzrost wahań cen tego surowca.
Z technicznego punktu widzenia notowania ropy poruszają się od ponad roku w ramach dość szerokiego kanału wzrostowego. Spadki z poprzedniego miesiąca sprawiły, że kurs tego instrumentu znalazł się w okolicach dolnego ograniczenia tej formacji (72 USD za baryłkę). Pokonanie tych poziomów, dałoby dodatkowe argumenty stronie podażowej. Kolejne wsparcia znajdują się w okolicach 66,5 dolara, na których minimum z maja zbiega się z 38% zniesieniem sekwencji wzrostowej z 2009 oraz 2010 roku.
Jednocześnie rynek jest już mocno wyprzedany, co daje szansę na lokalną korektę. Zmiana średnioterminowej tendencji będzie możliwa jednak dopiero po pokonaniu oporów w okolicach 76 USD za baryłkę. Przed zajmowaniem konkretnych pozycji warto obserwować sytuację związaną ze zjawiskami atmosferycznymi w Zatoce Meksykańskiej, o czym wspominałem we wstępie.
FOREX


Opisana w poprzednich działach sytuacja na rynku towarowym oraz kapitałowym doskonale wpisuje się w wydarzenia na rynku walutowym. Silnie uzależniona od surowców waluta kanadyjska, najwięcej straciła względem japońskiego jena, powszechnie uważanego za walutę bezpieczną. Taka alokacja przyniosła spadek kursu CADJPY o 5,8% w poprzednim miesiącu. Oprócz wydarzeń na rynku surowcowym, kanadyjskiemu dolarowi nie sprzyjały również dane makro napływające z tamtejszej gospodarki. Odczyty z ostatniego miesiąca były zdecydowanie pesymistyczne. W Kanadzie wzrosło bezrobocie (z 7,9% do 8%), spadło zatrudnienie (-9,3 tys.), a sprzedaż detaliczna zaliczyła zaledwie niewielki wzrost (0,1%, oczekiwania 0,4%). Czarę goryczy przelała publikacja dynamiki PKB za II kwartał 2010 (2%, prognoza 2,5%, poprzedni odczyt 5,8%). Nic dziwnego zatem, że kanadyjska waluta radziła sobie tak słabo.
Z technicznego punktu widzenia, podobnie jak na dwóch pozostałych, powiązanych rynkach, które były analizowane wcześniej, również w przypadku pary CADJPY mamy szansę na wzrostową korektę. Ostatnia sekwencja spadkowa zniosła już 61% sekwencji wzrostowej z lat 2009/2010 (78,5). Silne wyprzedanie na tym rynku także przemawia za scenariuszem prowzrostowym na przestrzeni najbliższych sesji. Jeśli spodziewana korekta przekroczy poziom 84 jenów za kanadyjskiego dolara, wówczas będziemy mogli mówić o zmianie średnioterminowego układu na tej parze.
Dawid Jacek
EFIX POLSKA
dj@efixpolska.com
Ze zdecydowanym pogorszeniem nastrojów mieliśmy do czynienia na światowych parkietach. Najsilniej spadał japoński indeks szerokiego rynku Nikkei225 (-7,5%). Duża przecena dotyczyła także indeksów amerykańskich. Nasdaq100 zniżkował o 5,2%, S&P500 o 4,7%, a Dow Jones Industrial o 4,3%. Nieco lepiej radziły sobie najważniejsze europejskie indeksy: CAC40 spadł o 4,2%, a niemiecki DAX o 3,6%. Nasz rodzimy indeks blue chipów WIG20 zniżkował o 1,8%. Warto zwrócić uwagę na czeski indeks, który w ubiegłym miesiącu wzrósł o 8%.
Pogorszenie nastrojów odbiło się również na rynku towarowym. Spadki mogliśmy oglądać na rynku ropy naftowej. Co ciekawe, podczas gdy ropa typu WTI Crude zniżkowała o 9,2%, ceny kontraktów na ropę typu BRENT uległy przecenie tylko o 4,8%. Wzrost awersji do ryzyka sprawił, że inwestorzy chętniej kupowali złoto. Ceny tego kruszcu wzrosły o 5,6% w poprzednim miesiącu. Na rynku tzw. softów również można było zarobić. Kontrakty na bawełnę zdrożały o 9,5%, na kukurydzę o 8,6%, a na sok pomarańczowy spadły o 5,4%.
Pesymistyczne nastroje na rynkach dotyczyły także walut. Obserwowaliśmy typową ucieczkę w waluty powszechnie uważane za bezpieczniejsze. Najwięcej zyskał japoński jen oraz szwajcarski frank (wzrosty indeksów syntetycznych tych walut wyniosły blisko 4%). Zyskał również amerykański dolar (1,4%). Spośród samych par największe stopy zwrotu mogliśmy zaobserwować na parze CADJPY, której kurs spadł aż o 5,8%.


Giełda japońska od wielu miesięcy wygląda zdecydowanie gorzej od pozostałych kluczowych rynków światowych. Nikkei225 zanotował spadek w sierpniu o blisko 7,5%. Przyczyn takiego stanu rzeczy możemy upatrywać w słabych odczytach makro z tamtejszego rynku. Dane mówiły przede wszystkim o wyhamowującej dynamice produkcji przemysłowej. Kolejne odczyty były coraz słabsze (17,3% r/r w czerwcu oraz 14,8% w lipcu). Zniżkowały również indeksy zaufania i nastrojów. Zdecydowanie rozczarował także japoński eksport. Co prawda wzrósł o 23,5% w skali roku, ale wzrost ten był znacznie mniejszy od oczekiwań (25,4%) oraz poprzedniego odczytu (27,7%). Widać wyraźnie, że coraz mocniejszy jen nie sprzyja japońskiej gospodarce. Najdobitniej świadczy o tym odczyt annualizowanego wskaźnika PKB za II kwartał 2010. Wzrost wyniósł zaledwie 0,4%, podczas gdy spodziewano się zmiany na poziomie 2,3%. Dla porówniania w I kwartale bieżącego roku japońska gospodarka rozwijała się w tempie 4,4%. Analizując makroekonomiczne przyczyny spadków w Japonii należy też wspomnieć o dwóch czynnikach, które miały pozytywne odczyty. Mowa tutaj o spadku stopy bezrobocia (z 5,3% do 5,2%), a także wzroście sprzedaży detalicznej (3,9% r/r względem prognozy (3,2%). Podsumowując – widzimy wyraźnie, że mocny jen zdecydowanie szkodzi japońskiej gospodarce. Spadek eksportu odbija się na wynikach produkcji przemysłowej oraz PKB, co nie najlepiej wróży tamtejszemu rynkowi w perspektywie najbliższego półrocza.
Japoński indeks znalazł się na najniższych od ponad roku poziomach. Notowania dotarły póki co do bliższej ekspansji DiNapolego sekwencji spadkowej zapoczątkowanej w kwietniu (8 833 pkt.). Niewiele niżej znajduje się 61% zniesienie sekwencji wzrostowej, która ukształtowała się na tym instrumencie na przestrzeni 2009 oraz początku 2010 roku (8 684 pkt.). W tej strefie upatrywałbym szansy na wystąpienie przynajmniej lokalnej korekty. Za takim scenariuszem przemawiają przede wszystkim poziomy wskaźników impetu, które świadczą o dużym wyprzedaniu na tym rynku. Wzrost do 9 500 pkt. w najbliższych dniach będzie czymś naturalnym, a dopiero pokonanie poziomu 10 000 pkt. zmieniłoby średnioterminową sytuację na tym instrumencie.
Warto mieć tez na uwadze nakreślone przeze mnie kluczowe wsparcia, gdyż ich pokonanie wygenerowałoby sygnały do dalszych dynamicznych spadków (poniżej 8 000 pkt., sytuacja została przedstawiona na wykresie).


Pogorszenie sentymentu na rynkach przełożyło się bardzo wyraźnie na ceny ropy naftowej. Bardzo silnie zniżkowały kontrakty na ropę typu WTI Crude (spadek o ponad 9%). Było to naturalne następstwo wzrostu awersji do ryzyka, a co za tym idzie umocnienia amerykańskiego dolara. Warto zwrócić uwagę także na fakt, że wrzesień i październik to sezon huraganów w Stanach Zjednoczonych (w Zatoce Meksykańskiej). Docierają informacje mówiące o formowaniu się trzech dużych huraganów nad Karaibami, które mogą uderzyć w wybrzeże USA, de facto bardzo bogate w złoża ropy. Jeśli dojdzie do realizacji takiego scenariusza, wówczas niechybnie czekać nas będzie wzrost wahań cen tego surowca.
Z technicznego punktu widzenia notowania ropy poruszają się od ponad roku w ramach dość szerokiego kanału wzrostowego. Spadki z poprzedniego miesiąca sprawiły, że kurs tego instrumentu znalazł się w okolicach dolnego ograniczenia tej formacji (72 USD za baryłkę). Pokonanie tych poziomów, dałoby dodatkowe argumenty stronie podażowej. Kolejne wsparcia znajdują się w okolicach 66,5 dolara, na których minimum z maja zbiega się z 38% zniesieniem sekwencji wzrostowej z 2009 oraz 2010 roku.
Jednocześnie rynek jest już mocno wyprzedany, co daje szansę na lokalną korektę. Zmiana średnioterminowej tendencji będzie możliwa jednak dopiero po pokonaniu oporów w okolicach 76 USD za baryłkę. Przed zajmowaniem konkretnych pozycji warto obserwować sytuację związaną ze zjawiskami atmosferycznymi w Zatoce Meksykańskiej, o czym wspominałem we wstępie.


Opisana w poprzednich działach sytuacja na rynku towarowym oraz kapitałowym doskonale wpisuje się w wydarzenia na rynku walutowym. Silnie uzależniona od surowców waluta kanadyjska, najwięcej straciła względem japońskiego jena, powszechnie uważanego za walutę bezpieczną. Taka alokacja przyniosła spadek kursu CADJPY o 5,8% w poprzednim miesiącu. Oprócz wydarzeń na rynku surowcowym, kanadyjskiemu dolarowi nie sprzyjały również dane makro napływające z tamtejszej gospodarki. Odczyty z ostatniego miesiąca były zdecydowanie pesymistyczne. W Kanadzie wzrosło bezrobocie (z 7,9% do 8%), spadło zatrudnienie (-9,3 tys.), a sprzedaż detaliczna zaliczyła zaledwie niewielki wzrost (0,1%, oczekiwania 0,4%). Czarę goryczy przelała publikacja dynamiki PKB za II kwartał 2010 (2%, prognoza 2,5%, poprzedni odczyt 5,8%). Nic dziwnego zatem, że kanadyjska waluta radziła sobie tak słabo.
Z technicznego punktu widzenia, podobnie jak na dwóch pozostałych, powiązanych rynkach, które były analizowane wcześniej, również w przypadku pary CADJPY mamy szansę na wzrostową korektę. Ostatnia sekwencja spadkowa zniosła już 61% sekwencji wzrostowej z lat 2009/2010 (78,5). Silne wyprzedanie na tym rynku także przemawia za scenariuszem prowzrostowym na przestrzeni najbliższych sesji. Jeśli spodziewana korekta przekroczy poziom 84 jenów za kanadyjskiego dolara, wówczas będziemy mogli mówić o zmianie średnioterminowego układu na tej parze.
Dawid Jacek
EFIX POLSKA
dj@efixpolska.com


Dodaj komentarz