REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Na rynku walutowym w 2009 r. utrzyma się duża zmienność

2009-01-06 06:00
publikacja
2009-01-06 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Miniony rok 2008 był wyjątkowy pod względem zmienności kursów walut. W pierwszej połowie roku mieliśmy do czynienia z przesadnym umocnieniem Złotego. W drugiej połowie roku zaś mieliśmy sytuację odwrotną - przesadne osłabienie Złotego.

Czynnikami kreującymi te przesadne ruchy na rynku walutowym w naszym kraju były transakcje spekulacyjne dokonywane zarówno przez zagraniczne instytucje finansowe (banki, fundusze hedgingowe, itp.), jak też przez krajowe podmioty gospodarcze (eksporterzy oraz importerzy spekulujący za pomocą strategii opcyjnych – głównie barierowych).

Gdy rok temu o tej porze pisałem podsumowanie roku 2007 oraz przedstawiałem prognozy na rok 2008, wskazywałem, iż rok 2008 zapowiada się na bardzo zmienny. Przypuszczałem wtedy, iż główną przyczyną dużej zmienności kursów będzie zakończenie Letnich Igrzysk Olimpijskich w Pekinie.

Wszystkie prognozy na 2009 rok w jednym miejscu

Przypomnę może te prognozy sprzed roku. Zakładałem wtedy, iż:

1. Euro-Dolar nie wzrośnie powyżej 1,50 oraz nie spadnie poniżej 1,32.

Jak widać pomyliłem się dość znacznie. Euro-Dolar najpierw wzrósł powyżej 1,60, by następnie spaść w okolice 1,23. Zmienność okazała się o 10 centów większa niż moje oczekiwania.

2. Euro-Złoty nie spadnie poniżej 3,34 oraz nie wzrośnie powyżej 3,80.

Tutaj również pomyłka była dość znaczna. „Od dołu” zmienność okazała się wyższa o 14 groszy, zaś „od góry” wyższa aż o 40 groszy! Czegoś takiego zupełnie się nie spodziewałem. Liczyłem, iż korekta jesienna sięgnie co najwyżej poziomu 3,80. Letnie umocnienie Złotego do poziomu 3,20 również było dla mnie wielkim zaskoczeniem.

3. Dolar-Złoty nie spadnie poniżej 2,15 oraz nie wzrośnie powyżej 2,75.

4. Frank-Złoty nie spadnie poniżej 2,15 oraz nie wzrośnie powyżej 2,35.

5. Funt-Złoty spadnie w okolice 3,90-4,00 a potem wzrośnie w okolice 5,40.

O dziwo w tym przypadku pomyliłem się najmniej pomimo tego, iż Funt okazał się jedną z najbardziej zmiennych walut na świecie.

Dość znaczne błędy prognoz za rok miniony dobitnie potwierdzają, iż prognozy cen instrumentów finansowych zwykle się nie sprawdzają. I nie boję się tego powiedzieć pomimo ekonometrycznego i matematycznego wykształcenia. Prognozy należy przyjmować z przymrużeniem oka oraz jako ciekawostkę akademicką – nie zaś jako wyrocznię.

Miniony rok na rynku walut charakteryzował się bardzo dużą zmiennością - mówi dla Bankier.tv Marek Rogalski, analityk domu maklerskiego First International Traders. Jednak w odróżnieniu od giełdy w przypadku walut nie można powiedzieć, że rok 2008 był okresem złym - dodaje ekspert.

______________________________

Zobacz wypowiedź eksperta Bankier.pl



Wróćmy do tego, co działo się w roku 2008. Gdy od początku roku do końca lipca Złoty monotonnie się umacniał, wielu wytykało mi mówiąc: "Panie Jacku, gdzie ta wielka zmienność, którą Pan zapowiadał na ten rok?" (przypomnę w tym momencie, iż wiosną 2008 roku zakładałem, iż podczas korekty kurs Euro-Złoty odbije w górę w kierunku 3,70-3,80).

Istotnie byłem wtedy kompletnie zdezorientowany. Na rynkach kapitałowych całego świata (również w Polsce) od dłuższego już czasu „lała się krew”. Indeksy najważniejszych giełd spadały w dół jak kamienie. Upadały banki w Wielkiej Brytanii oraz w Stanach Zjednoczonych, a Złoty … Złoty był na to kompletnie nieczuły.

Korekta dywidendowa nie nadchodziła pomimo rekordowych zysków wypracowanych w roku 2007 przez spółki prawa handlowego oraz rekordowych wypłat dywidend skierowanych do udziałowców i akcjonariuszy. Wielu spośród udziałowców i akcjonariuszy to podmioty zagraniczne (jak choćby France Telecom mający dominujące udziały w TPSA, czy też ING mający dominujące udziały w polskim Banku Śląskim), którzy po otrzymaniu dywidendy musieli zamienić Złote na swoją walutę bazową.

Tak więc korekta jesienna nie nadchodziła. Wszyscy naokoło przebąkiwali, iż rok 2008 będzie wyjątkowy i po raz pierwszy od wielu lat nie będzie jesiennego osłabienia Złotego. Być może właśnie to założenie stało się przyczyną późniejszych olbrzymich kłopotów, w jakie wpadli eksporterzy stosujący opcje barierowe do zabezpieczania swych przychodów.

Na temat opcji barierowych napisałem już wiele różnego rodzaju krytycznych artykułów, więc teraz nie będę się rozwodził nad tym tematem.

Dziś z perspektywy czasu wyjaśniło się, dlaczego w okresie letnim nie mogła się narodzić korekta dywidendowa. Eksporterzy sprzedawali wtedy bowiem na termin (w postaci forwardów oraz różnego rodzaju opcyjnych struktur zero-kosztowych) olbrzymie ilości walut – często przekraczające kilkuletnie przychody eksportowe. Na dodatek sprzedającymi walutę byli importerzy, którzy widząc ciągle umacniającego się Złotego postanowili przyłączyć się do spekulacji i grać na dalszy spadek kursu. Importerzy sprzedawali więc walutę wcześniej kupioną na termin z zamiarem odkupienia jej z zyskiem przy niższym kursie.

Dopełniłem tego szaleństwa było spekulacyjne sprzedawanie waluty przez gospodarstwa domowe zaciągające nowe kredyty hipoteczne we Franku oraz przewalutowujące stare kredyty złotowe na kredyty we Franku. Zaciągnięcie kredytu w obcej walucie jak również przewalutowanie kredytu na obcą walutę polega bowiem na sprzedaniu tej waluty na rynku i uzyskaniu w zamian Złotych.

Tak potężna podaż waluty (ze strony eksporterów, ze strony importerów oraz ze strony gospodarstw domowych) spychała kurs Euro-Złotego na coraz niższe poziomy.

Gdy sam już zaczynałem wątpić w nadejście jesiennej korekty, nagle na przełomie lipca i sierpnia bez żadnej przyczyny Złoty zaczął się osłabiać. W kilka tygodni dotarliśmy w okolice 3,50 i wydawało się, że dotrzemy jeszcze 10-20 groszy wyżej kończąc jesienną korektę w okolicach 3,60- 3,70, co w zupełności usatysfakcjonowałoby eksporterów chcących zabezpieczyć przyszłoroczny plan finansowy. Niestety (albo może stety?) na początku września dość nieoczekiwanie Premier Donald Tusk zapowiedział szybkie wejście Polski do strefy Euro.

W ciągu zaledwie kilku dni Złoty umocnił się gwałtownie, a kurs Euro spadł z poziomu 3,50 do 3,27. Byłem przekonany, iż w ten oto sposób Rząd postanowił zdławić trwającą korektę osłabiającą Złotego, by nie dopuścić do zbyt wysokiego wzrostu kursu Euro-Złoty oraz Frank-Złoty.

Prawdopodobnie zamierzenie to ziściłoby się, gdyby nie upadek amerykańskiego banku inwestycyjnego Lehman Brothers oraz kłopoty finansowe kilku innych dużych instytucji finansowych w USA (AIG, Meryll Lynch, Goldman Sachs, itp.). Masa krytyczna została wtedy przekroczona, co zaowocowało „reakcją łańcuchową”. Złoty osłabiał się coraz szybciej, przebijając kolejne opory techniczne i kończąc rok w okolicach 4,20 Złotego za Euro oraz 2,80 Złotego za Franka.

Przyszły rok zapowiada nam się znacznie spokojniejszy. Sądzę, iż jeszcze tylko w pierwszym kwartale 2009 możemy być świadkami nieco większych wahań kursów walut. Kolejne kwartały zaś powinny przynieść systematyczne (monotonne?) umacnianie Złotego z przerwą na jesienną korektę dywidendową - kiedy to tradycyjnie już będę namawiać eksporterów do zabezpieczenie planu finansowego na rok 2010.

Tabela – Podsumowanie roku 2008 oraz wybrane prognozy kursów walut na rok 2009



Oczekiwania co do kierunku trendów oraz poziomów cenowych najważniejszych kursów walut oraz stóp procentowych w roku 2008.

1. Zacznijmy od najważniejszego kursu jakim jest Eur/Usd. Spodziewam się, iż w pierwszej połowie roku 2009 Dolar będzie tracił na wartości względem Euro.

Spodziewam się, iż kurs tej pary może nawet przebić się powyżej historycznego rekordu znajdującego się na poziomie 1,60. Druga połowa roku 2009 powinna zaś przynieść umocnienie Dolara. Nie wykluczam, iż wtedy to dojdzie do spadku kursu poniżej poziomu 1,23, co dopełniłoby proces odwracania długoterminowego trendu tej pary ze wzrostowego na spadkowy.

3. Kurs Eur/Pln. Tutaj na początku roku powinniśmy doczekać się końca okresu osłabienia Złotego. Sądzę, iż nie przebijemy się powyżej 4,20. W okresie wakacyjnym zaś oraz pod koniec 2009 roku tradycyjnie już powinniśmy zobaczyć silnego Złotego. Nie sądzę jednak, aby kurs Euro-Złoty spadł poniżej 3,40 w roku 2009.

4. Kurs Usd/Pln. Tutaj najtrudniej podać przedział prognozy. Niemniej jednak mogę zarysować swoje oczekiwania. Na początku roku nie powinniśmy wzrosnąć powyżej 3,10. Zaś w wakacje oraz w końcówce roku nie powinniśmy spaść poniżej 2,20.

5. Kurs Chf/Pln. Tutaj maksymalny kurs nie powinien przekroczyć poziomu 2,90, zaś minimum oceniam na 2,15.

6. Kurs Gbp/Pln. Tutaj podobnie jak w przypadku Dolara trudno określić przedział zmienności z uwagi na dużą fluktuację kursu Gbp/Usd oraz Eur/Gbp, od których uzależniony jest kurs Funta w Polsce. Sądzę, iż Funt nadal będzie słaby. A to oznacza, iż należy spodziewać się spadku kursu Funta w okolice 3,50 pod koniec 2009 roku. Na początku roku zaś nie powinniśmy przebić się powyżej 4,45.

Jeśli chodzi o stopy procentowe, to w mojej ocenie czeka nas:

1. Spadek stóp w Polsce do poziomu 3,50-4,00%,
2. Utrzymanie niskich stóp w USA w okolicach 0,25%
3. Spadek stóp w Eurolandzie, do poziomu 2,50%,
4. Utrzymanie niskich stóp w Szwajcarii w okolicach 0,25%
5. Utrzymanie niskich stóp w Japonii w okolicach 0,25%.

To tyle jeśli chodzi o prognozy na rok 2009. Kończąc życzę wszystkim, aby rok 2009 był dużo spokojniejszy niż miniony rok 2008. Aby łatwiej było planować i realizować zamierzenia biznesowe oraz aby zabezpieczenie ryzyka kursowego było tańsze.

Jacek Maliszewski
Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:
Tematy

Komentarze (17)

dodaj komentarz
~Sir Chris
Witam. Parę słów komentarza.

Jestem importerem i eksporterem w branży tworzyw sztucznych i stwierdzam, że na razie tego kryzysu nie widać. Rozmawiałem z większością głównych odbiorców i dostawców, wszyscy jadą z maksymalną wydajnością. Na dzień dzisiejszy zasadniczy trzon mojej produkcji mam sprzedany do końca marca.

Co
Witam. Parę słów komentarza.

Jestem importerem i eksporterem w branży tworzyw sztucznych i stwierdzam, że na razie tego kryzysu nie widać. Rozmawiałem z większością głównych odbiorców i dostawców, wszyscy jadą z maksymalną wydajnością. Na dzień dzisiejszy zasadniczy trzon mojej produkcji mam sprzedany do końca marca.

Co do kursów walut.
Generalnie typuję na dużą zmienność do końca kwartału a potem uspokojenia i wzmacnianie się PLN

Pod koniec roku $ może kosztować poniżej 2 PLN. Według mnie mają za dużo długów i niezły bałagan i jak dla mnie obecny kurs to tylko malowanie trupa

CHF podobnie. Już teraz stopy są niemalże zerowe. Bank Centralny w Szwajcarii wystrzelał całą amunicję. Wystarczy jedna lub dwie informacje, że np PKB w Szwajcarii jest bardzo niskie czy kolejny bank coś schowal pod dywan.

Euro będzie się osłabiać ale nie tak dynamicznie jak reszta

pozdrawiam




~lew
oto z panskiego blogu nie wydaje sie panu ze teraz co innego pan twierdzi czyli bredzi jak cygan w goraczce.cytuje:
piątek, 24 października 2008
Czyli jednak powtórka z roku 2001


Obiecałem się już więcej nie wypowiadać na temat kredytów hipotecznych w walutach obcych. Zaszczuty przez wielu czytelników mojego bloga
oto z panskiego blogu nie wydaje sie panu ze teraz co innego pan twierdzi czyli bredzi jak cygan w goraczce.cytuje:
piątek, 24 października 2008
Czyli jednak powtórka z roku 2001


Obiecałem się już więcej nie wypowiadać na temat kredytów hipotecznych w walutach obcych. Zaszczuty przez wielu czytelników mojego bloga obiecałem sobie, że więcej na ten temat nie będę pisać, aby nie podgrzewać atmosfery. Niestety to co się obecnie dzieje musze skomentować choćby kilkoma zdaniami.

Właśnie pada mit, iż można mieć coś za pół darmo. Wiele gospodarstw domowych nie było stać na kupno domu i mieszkania za kredyt w Złotych, więc banki sprzedawały tym osobom iluzję możliwości kupna mieszkania na kredyt za połowę ceny - czyli we Franku i w Yenie.

Dziś rynek upomniał się o ten iluzoryczny free lunch. Kurs franka przebił dziś poziom 2,70 za Złotego co oznacza, iż raty kredytu zaciągniętego w walucie szwajcarskiej i w Złotych się zrównały. Niby nic się nie dzieje wobec tego. Lecz posiadacze takich kredytów żyją teraz z duszą na ramieniu. Nie ma bowiem pewności, iż to już koniec osłabiania naszej waluty krajowej.

Banki zaczynają wstrzymywać udzielanie nowych kredytów w walutach, gdyż coraz trudniej jest pożyczyć Franka na rynku, by o następnie sprzedać udzielając klientowi kredytu. Sam jestem tego dowodem. Złożyłem wniosek o przewalutowanie mojego kredytu z PLN na Euro uważając, iż kurs 4 Złote za Euro jest już kursem, przy którym można zaryzykować, jeśli ma się pojęcie o zarządzaniu ryzykiem walutowym. Niestety otrzymałem odmowną odpowiedź.

Tak więc teraz, gdy w mojej ocenie ryzyko dalszego wzrostu kursu Euro jest mniejsze niż 3 miesiące temu, banki uznały, iż jednak jest na odwrót - czyli że w lipcu zaciąganie kredytu po kursie 3,20 nie było ryzykowne, a teraz przy kursie 4,00 ryzykowne jest.

Śmieszą mnie wypowiedzi niektórych doradców kredytowych, którzy bez mrugnięcia powieką mówią klientom: "Proszę się nie martwić o stratę na kredycie. Przecież może Pan w każdym momencie przewalutować swój kredyt na Złote, co zakończy Pana stratę".

Cóż - można i tak.

Mam nadzieję, iż panika nie ogarnie ludzi i nie zaczną masowo przewalutowywać teraz kredytów z CHF i EUR na Złotego, To by dodatkowo osłabiało naszą walutę. Przewalutowanie takie bowiem oznacza konieczność kupna Franków na rynku i sprzedania w to miejsce Złotego.

Mam nadzieję, iż pod koniec roku tradycyjnie Złoty nieco się umocni, co pozwoli wszystkim odetchnąć nieco z ulga. Ale przyszły rok może przynieść nam kolejną falę osłabiania Złotego - tak jak to miało miejsce w roku 2001 i 2002.

Wtedy będzie można na trzeźwo i na spokojnie ocenić, czy mamy juz odwrócenie trendu i Złoty przez kilka lat będzie tracić na wartości, czy też mamy jedynie bardzo silną korektę w trendzie umacniania Złotego.

Coraz bardziej przychylam się ku tezie, iż jednak trend nam się odwrócił, a przyszły rok przyniesie dalszy wzrost kursów walut. Obym się mylił...
12:45, jacek.maliszewski
Link Komentarze (31) »
czwartek, 04 września 2008
Kredyty hipoteczne we Franku - spokojnie to jeszcze nie odwrócenie
~janek
Ale trzeba przyznac, ze Pan Jacek trafil z tematem. Duza zmiennosc caly czas nam towarzyszy.
Mysle , ze jutro eur/pln w dol.

Pozdrawiam
~scaneRboy
Strasznie lapidarny tekst - długi i nudny. To się czyta jak zakładkę z horoskopami. Autor nawet nie określa precyzynie czasu swojej prognozy, przesłanek, fundamentów. Jednym słowem wielkie nic.
Ja napisze, że EURO będzie na koniec września po 3,97 i proszę - dyskutujcie ze mną.
~wonclok
Przecież jest napisane, że to na rok 2009, a w treści nawet jest tabela z podanymi dokładnymi datami i poziomami. Trzeba nauczyć się czytać ze zrozumieniem.
~scaneRboy odpowiada ~wonclok
Cóż, różne analizy czytałem. Jest jakaś tabelka, zawiera jakieś cyferki. Może masz rację, ja czegoś nierozumiem. Autor sam napisał, że to jest trochę dyskusja akademicka, a nie żadna wyrocznia, więc dyskutujmy. Tylko z czym? Przy dziennych wahaniach kursów na poziomie 5% średnio zorientowany kredytobiorca-Kowalski przewidzi kurs Cóż, różne analizy czytałem. Jest jakaś tabelka, zawiera jakieś cyferki. Może masz rację, ja czegoś nierozumiem. Autor sam napisał, że to jest trochę dyskusja akademicka, a nie żadna wyrocznia, więc dyskutujmy. Tylko z czym? Przy dziennych wahaniach kursów na poziomie 5% średnio zorientowany kredytobiorca-Kowalski przewidzi kurs waluty ze 100% pewnością - a że prognozowany przez niego kurs w ciągu doby utrzyma się przez 20 sekund to inna sprawa.
Dlatego twierdze, że materiał bez choćby ogólnego zarysowania założeń oraz metodyki analizy nic nie wnosi, ot po prostu trzeba było czymś zapełnić dzisiejszy serwis.
~wonclok odpowiada ~scaneRboy
Chciałeś raczej napisać, że cenisz pana Jacka za szczerość - on nie kryje, że analizy są nic nie warte, on twierdzi, że trzeba reagowac na to co się dzieje.
~Janusz
"Prognozy należy przyjmować z przymrużeniem oka oraz jako ciekawostkę akademicką – nie zaś jako wyrocznię. "
I tego się trzymajmy.
Dodam, że gdyby Pan Maliszawski bardziej zwracał uwagę na fundamenty ,to jego prognozy miałyby większy sens
~Jacek Maliszewski
Witam serdecznie, Nie chciałem tworzyć elaboratu - stąd skrócona forma raportu. Oczywiście, że zwracam uwagę na fundamenty. Analiza techniczna jest dla mnie tylko uzupełnieniem. Dwa najważniejsze czynniki kształtujące kurs waluty - czyli popyt i podaż waluty na krajowym rynku nie zmieniły się znacząco. Nadal więcej waluty wpływa Witam serdecznie, Nie chciałem tworzyć elaboratu - stąd skrócona forma raportu. Oczywiście, że zwracam uwagę na fundamenty. Analiza techniczna jest dla mnie tylko uzupełnieniem. Dwa najważniejsze czynniki kształtujące kurs waluty - czyli popyt i podaż waluty na krajowym rynku nie zmieniły się znacząco. Nadal więcej waluty wpływa do naszego kraju, niż z niej wypływa (po zsumowaniu eksportu, importu, transferów bieżących, itp).

Rzecz jasna czynniki losowe - takie jak napływ i odpływ kapitału spekulacyjnego, portfelowego wprowadza korekcyjne odchylenia od trendu. Tego nie da się przewidzieć. Sami zarządzający funduszami, którzy mogą wykreować mocne zmiany kursu Złotego, nie mają jeszcze wyrobionego zdania, czy wracać do Polski, czy też trzymać się z daleka. Próba przewidzenia ich poczynań jest skazane na niepowodzenie.

Generalnie trend jest trendem - czyli Złoty powinien być silny na przestrzeni najbliższych lat. Ale jak zwykle będą się co jakiś czas pojawiać mocne korekty osłabiające naszą walutę.

Jak starczy czasu, to postaram się przygotować troszkę ekonometrycznych wyliczeń na podstawie których przedstawiłem podsumowanie roku 2008 oraz próby prognoz.

JM
~Janusz odpowiada ~Jacek Maliszewski
Panie Jacku,
jakie fundamentalne czynniki miałyby spowodować zmianę trendu i umocnienie PLN w najbliższych kilku miesiącach? Ja ich nie widzę. Chyba, że zgodzimy się, że dołek kryzysu to I kwartał, a PKB w 2009 to 3,7%. Takie banialuki mogą i muszą głosić rządzący i ja to rozumiem, ale analitycy?
Jasne, że póki nie zaczną
Panie Jacku,
jakie fundamentalne czynniki miałyby spowodować zmianę trendu i umocnienie PLN w najbliższych kilku miesiącach? Ja ich nie widzę. Chyba, że zgodzimy się, że dołek kryzysu to I kwartał, a PKB w 2009 to 3,7%. Takie banialuki mogą i muszą głosić rządzący i ja to rozumiem, ale analitycy?
Jasne, że póki nie zaczną napływac fatalne dane za grudzień może dojść do korekty, ale moim zdaniem to wszystko na co będzie stać złotówkę.
No chyba, że Obama 20 stycznia olśni swym geniuszem cały świat i przedstawi receptę na ten kryzys. Wierzy Pan w to?

Powiązane: Waluty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki