REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Na mieszkanie w Polsce trzeba pracować ponad 7 lat

2012-03-07 11:20
publikacja
2012-03-07 11:20
Dodaj Bankier.pl w Google

Gdyby mieszkaniec dużego miasta odkładał każdą zarobioną złotówkę, to na dwupokojowe mieszkanie mógłby sobie pozwolić po… 7 latach. O połowę krócej trwałoby to w Katowicach, a o blisko połowę dłużej w Sopocie.


Zgodnie z danymi Home Broker trzy czwarte nieruchomości w Polsce jest nabywanych z pomocą kredytu hipotecznego. Trudno się temu dziwić, jeżeli przeciętne wynagrodzenie netto w Warszawie można oszacować na 3,3 tys. zł miesięcznie, a cena transakcyjna przeciętnego mieszkania dwupokojowego wynosi niecałe 320 tys. zł. Kwota ta odpowiada sumie ośmioletnich średnich wypłat „na rękę”. W efekcie zarabiając tyle, ile wynosi średnia płaca, nie sposób pozwolić sobie na zakup mieszkania bez wsparcia w postaci finansowania bankowego.

Spore różnice w wynagrodzeniach i cenach

Home Broker sprawdził, jak przedstawia się stosunek wynagrodzeń i cen nieruchomości w dużych miastach Polski. Zgodnie z danymi GUS przeciętne wynagrodzenie brutto w gospodarce wynosiło w 2011 roku prawie 3,4 tys. zł. Kwota ta odpowiada płacy na poziomie 2,4 tys. zł netto. Wynagrodzenia są jednak mocno zróżnicowane w poszczególnych miastach. W Warszawie czy Katowicach przeciętna płaca „na rękę” przekracza 3,2 tys. zł miesięcznie, natomiast w Bydgoszczy i Toruniu jest to o około tysiąc mniej. Jeszcze większe dysproporcje widoczne są na rynku nieruchomości.  Podczas gdy w Sopocie w ostatnich 12 miesiącach za mieszkanie o powierzchni od 35 do 50 m kw. trzeba było zapłacić przeciętnie prawie 390 tys. zł, to w Katowicach były to niecałe 144 tys. zł.

Wakacje na giełdzie

Porównanie cen mieszkań i wynagrodzeń w wybranych miastach

Miasto

Szacunkowa wysokość przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia netto*

Przeciętna cena transakcyjna mieszkania dwupokojowego (o pow. 35 - 50 m kw.)

Czas potrzebny, aby zarobić na nieruchomość 
(w latach)

Białystok

2 299,06 zł

192 661,22 zł

7,0

Bydgoszcz

2 257,65 zł

172 189,70 zł

6,4

Gdańsk

2 912,79 zł

226 102,47 zł

6,5

Gdynia

2 596,18 zł

217 344,91 zł

7,0

Katowice

3 236,70 zł

143 839,38 zł

3,7

Kraków

2 513,37 zł

262 971,43 zł

8,7

Lublin

2 474,41 zł

209 988,75 zł

7,1

Łódź

2 299,06 zł

176 180,39 zł

6,4

Olsztyn

2 440,31 zł

187 076,15 zł

6,4

Opole

2 510,94 zł

180 028,24 zł

6,0

Poznań

2 703,34 zł

241 856,59 zł

7,5

Rzeszów

2 430,57 zł

200 586,95 zł

6,9

Sopot

2 793,45 zł

389 651,52 zł

11,6

Szczecin

2 542,60 zł

194 933,04 zł

6,4

Toruń

2 284,44 zł

204 409,60 zł

7,5

Warszawa

3 329,25 zł

319 581,11 zł

8,0

Wrocław

2 605,92 zł

272 447,06 zł

8,7

Średnia

2 601,77 zł

X

7,1

* Szacunek na podstawie danych GUS o przeciętnym wynagrodzeniu w gospodarce z 2011 roku i relacji wynagrodzeń w danym mieście do średniej krajowej z 2010 roku

Najgorsza sytuacja w Sopocie, Wrocławiu i Krakowie

W jakich więc miastach lokale są najmniej przystępne cenowo dla swoich mieszkańców? Najbardziej obrazowo, choć odrobinę abstrakcyjnie, odpowiedzieć na to pytanie może liczba lat przez które należałoby odkładać każdą złotówkę z pensji, aby kupić mieszkanie. W 17 badanych miastach jest to średnio ponad 7 lat. Pod tym względem najgorsza sytuacja ma miejsce w Sopocie. Przeciętny mieszkaniec tego miasta zarabia co miesiąc niewiele więcej niż wynosi krajowa średnia – prawie 2,8 tys. zł netto. Z drugiej strony mieszkania w tym nadmorskim kurorcie są nawet droższe niż w Warszawie. Za przeciętną „dwójkę” trzeba zapłacić prawie 390 tys. zł. W efekcie zarobki przeciętnego mieszkańca Sopotu zrównałyby się z ceną dwupokojowego mieszkania dopiero po 11,6 latach. W lepszej sytuacji są mieszkańcy Krakowa i Wrocławia, gdzie odkładać na takie samo lokum trzeba prawie 9 lat. W tych trzech miastach stosunek cen mieszkań i wynagrodzeń mieszkańców wypada najsłabiej w gronie 17 badanych miast.

Najlepiej w Katowicach i Opolu

Na drugim biegunie plasują się Katowice i Opole. W pierwszym z nich wynagrodzenia mieszkańców zrównałyby się z ceną transakcyjną mieszkania dwupokojowego po odpowiednio niespełna czterech i sześciu latach. Przeciętny mieszkaniec Katowic dostaje bowiem wynagrodzenie „na rękę” na poziomie ponad 3,2 tys. zł miesięcznie, a za przeciętne mieszkanie dwupokojowe musi zapłacić niecałe 144 tys. zł. W przypadku mieszkańca Opola parytet ten wypada gorzej. Opolanin zarabia średnio 2,5 tys. zł netto miesięcznie. Przeciętna cena transakcyjna dwupokojowego mieszkania w Opolu to 180 tys. zł. Pod względem stosunku ceny nieruchomości do wynagrodzeń sytuacja lepsza niż średnia ma także miejsce w Bydgoszczy, Łodzi, Olsztynie, Szczecinie, Gdańsku, Rzeszowie, Gdyni i Białymstoku.

Bartosz Turek / Home Broker
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
NATO wskazuje priorytety technologiczne do 2035 r. Polskie firmy wiedzą, w co inwestować
Tematy

Komentarze (10)

dodaj komentarz
~Adam
Wiecej budować, mniej kredytować a dokładnie nie ograniczać samej dostępności do kredytów tylko znacznie ograniczyć ich wysokości a ceny będą musiały osiągnąć poziom REALNYCH możliwości klientów. Kredyty takie np. np. 100krotka GetinBanku. powinny zostać usunięte dla dobra samych kredytobiorców. Moim zdaniem cena 1 średnia pensja Wiecej budować, mniej kredytować a dokładnie nie ograniczać samej dostępności do kredytów tylko znacznie ograniczyć ich wysokości a ceny będą musiały osiągnąć poziom REALNYCH możliwości klientów. Kredyty takie np. np. 100krotka GetinBanku. powinny zostać usunięte dla dobra samych kredytobiorców. Moim zdaniem cena 1 średnia pensja = 1m.kw mieszkania w danym mieście jest ceną możliwą do osiągnięcia dzięki odpowiedniej polityce banków, ułatwieniu w procesie odralniania gruntów, wracając do banków to powinny kierować się raczej bezpieczeństwem utrzymania zysków w przyszłości a nie krótkowzroczną chciwością.... i tak zapewne będzie o czym świadczy wprowadzanie kolejnych rekomendacji S,T... jeśli teraz nie spuści się powietrza z tej nadmuchanej bani to w przyszłości demografia zrobi z tym porządek znacznie brutalniej.
~cleomenes
Autor już chyba nie wie za bardzo jak temat ugryźć, to wymyśla takie banialuki, że szkoda słów. Ale skoro dostępność kredytów tak licha, że szkoda nawet o tym rozprawiać, to może rzeczywiście warto pokusić się o oderwane od rzeczywistości analizy.
~ToSamoZśrednąKrajową
Posługiwanie się "średnią" płacową jest poporstu głupie. są osoby które zarabiają 1.7 tys i są osoby które zarabiają 20 tys które "napędzają" średnią ale nie oznacza to wcale, że Ci zacniejsi kupują więcej mieszkań lub (kuriozum!) dorzucają się na m^2 tym któym nie wystarcza do średniej. Więc wyliczenie po ilu Posługiwanie się "średnią" płacową jest poporstu głupie. są osoby które zarabiają 1.7 tys i są osoby które zarabiają 20 tys które "napędzają" średnią ale nie oznacza to wcale, że Ci zacniejsi kupują więcej mieszkań lub (kuriozum!) dorzucają się na m^2 tym któym nie wystarcza do średniej. Więc wyliczenie po ilu latach możemy sobe kupić mieszkanie też jest głupie. Proponuję, niech każdy z was zapyta swojego sąsiada po ilu latach będzie mógł sobie kupić mieszkanie. Ja zapytałem. 15-stu moich kolegów z pracy kupi sobie mieszkanie za 25 lat natomiast mój kierownik łapie się statystycznie w ramki tego artykółu.
~Normalny
Średnia europejska to 3-5 lat zarobków brutto, więc ceny są w Polsce zawyżone o 30-50%. Spokojnie dojdziemy to średniej w ciągu dwóch lat, ale niestety nie poprzez wzrost wynagrodzeń, ale przez spadki cen nieruchomości.
infinum
Jeżeli wzrosłyby wynagrodzenia, to większość tych "nowych" pieniędzy podbiła by ceny wszystkich pozostałych towarów. W skutek tego ludzi i tak nie byłoby stać na mieszkania, bo większość pensji wydawaliby na podstawowe, jeszcze droższe produkty.

Jeżeli spadną ceny mieszkań, to ceny pozostałych towarów się nie zmienią,
Jeżeli wzrosłyby wynagrodzenia, to większość tych "nowych" pieniędzy podbiła by ceny wszystkich pozostałych towarów. W skutek tego ludzi i tak nie byłoby stać na mieszkania, bo większość pensji wydawaliby na podstawowe, jeszcze droższe produkty.

Jeżeli spadną ceny mieszkań, to ceny pozostałych towarów się nie zmienią, co daje większą stabilność.

Lepiej żeby spadła cena jednego produktu/towaru/dobra, niż żeby wzrosła ilość pieniędzy w obiegu, bo to grozi bardzo wysokim wzrostem wszystkich cen.
~constans odpowiada infinum
Zgadzam się. Uważam również, że rząd powinien dążyć raczej do kontrolowania (w jakiś sensowny sposób) i obniżania cen produktów niż zwiększać średnie krajowe oraz pensję. działania takie oczywiście uderzały by w przedsiębiorców i defacto krzywdzące dla ustawodawców tudzież biznesmenów(nikt przecież nie strzela sobie w kolano) - posłów Zgadzam się. Uważam również, że rząd powinien dążyć raczej do kontrolowania (w jakiś sensowny sposób) i obniżania cen produktów niż zwiększać średnie krajowe oraz pensję. działania takie oczywiście uderzały by w przedsiębiorców i defacto krzywdzące dla ustawodawców tudzież biznesmenów(nikt przecież nie strzela sobie w kolano) - posłów ponieważ spadek cen produktów powodował by straty w produktach przechowywanch na magazynach z których wytwarza się inne dobra, które de facto również by taniały. Nie da się więc przewidzieć dokładnie za ile sprzeda się wyprodukowany towar a co za tym idzie większa odpowiedzialność pracodawcy za pracownika biorąc pod uwagę zobowiązania finansowe- czyli wypłata netto na rękę. Sytuacja nie do przewidzeni Relacja zupełnie odwrotna i niezgodna z jakąkolwiek konwencją ekonomiki - a jednak jedyna metoda polepszenia życia obywateli państwa. Ciekawi mnie jedno, czy taki stan mógłby osiągnąć jakiś stan równowagi?
~Adam
nie wiem o jakiej europie piszesz. W Barcelonie przecietna płaca to 1700 euro netto, a ceny mieszkan oscyluja wokol 3000 euro/m2. Mieszkanie 50 m2 to 150.000 euro (rynek wtorny, raczej gorsza lokalizacja) wiec trzeba pracowac ponad 7 lat. Gdzie za 3 letnie przecietne zarobki netto (artykul o Polsce pisal o zarobkach netto) kupisz nie wiem o jakiej europie piszesz. W Barcelonie przecietna płaca to 1700 euro netto, a ceny mieszkan oscyluja wokol 3000 euro/m2. Mieszkanie 50 m2 to 150.000 euro (rynek wtorny, raczej gorsza lokalizacja) wiec trzeba pracowac ponad 7 lat. Gdzie za 3 letnie przecietne zarobki netto (artykul o Polsce pisal o zarobkach netto) kupisz sensowne mieszkanie 50 m2? Jakies konkretne miasto w Europie poza Katowicami (gdzie bezrobocie jest ponizej 4%) ?
~Normalny odpowiada ~Adam
Barcelona to EPICENTRUM KRYZYSU NIERUCHOMOŚCI, jak i zresztą cała Hiszpania. Zgadza się, tam ceny również są dużo za wysokie, stąd zapaść gospodarcza Hiszpanii i bezrobocie 25%, a wśród młodych nawet 70%...
~prustek
Tylko kiedy rynek zacznie się zmieniać w pozytywnym kierunku?
Podobnie jest na rynku nieruchomości komercyjnych, chociaż ceny niektórych hal są obniżane. Przykład - http://hale.jartom.com/nieruchomosci/Nowy-obiekt-magazynowoprodukcyjny-Czosnow-1374ahi2w,61,hale,hp,w,0,,,1374
~kolo
Tego Turka to już całkiem po.....ło. Wizyta u psychiatry wręcz wskazana.

Powiązane: Nieruchomości

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki