Mimo dość bogatego piątkowego kalendarium dane z gospodarki nie dostarczyły bodźców do sprzedaży lub zakupu akcji. Zgodnie z prognozami w kwietniu nominalne wydatki Amerykanów wzrosły o 0,2% m/m, a inflacja bazowa cen konsumpcyjnych zwolniła do poziomu 0,1% m/m. Zaskoczenia nie stanowiły też najgorsze od 28 lat nastroje konsumentów – indeks Uniwersytetu Michigan spadł do wartości 59,8 pkt., przy prognozach rzędu 59,5-60 pkt.
Z kolei indeks Chicago PMI symbolicznie wzrósł, osiągając wartość 49,1 pkt., czyli również zgodnie z oczekiwaniami. W ten sposób jeden z głównych amerykańskich okręgów przemysłowych czwarty miesiąc z rzędu notuje lekkie pogorszenie koniunktury.
W rezultacie niewielka zmienność głównych amerykańskich indeksów nie powinna zaskakiwać: Dow Jones osunął się o 0,06%, kończąc tydzień wynikiem 12.638,32 pkt. Indeks S&P500 wzrósł o 0,15%, minimalnie przekraczając poziom 1,4 tysiąca punktów. Nasdaq zwyżkował o 0,57%, wspinając się na wysokość 2.522,66 pkt.
Wzrosty na Nasdaqu tłumaczą dobre wyniki kwartalne producenta komputerów Dell Inc., którego walory podrożały dzisiaj o 5,7%. W rezultacie w górę poszły notowania spółek z sektora technologicznego. Do optymizmu w sektorze high-tech dołożyły się też lepsze od oczekiwań wyniki kwartalne firmy Marvell Technology, która dostarcza chipy do modnych telefonów komórkowych marki iPhone oraz BlackBerry. Kurs spółki wystrzelił dziś w górę o 23,3%.
Część komentatorów za brak przekonujących zwyżek na Wall Street obwinia wzrost cen ropy, która podrożała dzisiaj o 0,7%, mimo że przez większość dnia kurs tego surowca pogłębiał czwartkową korektę. Co ciekawe część spółek naftowych (w tym Exxon Mobile) zakończyła piątkową sesję na minusie.
Jednakże mijający miesiąc był generalnie pozytywny dla inwestujących w amerykańskie akcje: indeks S&P500 wzrósł w maju o 1,1%, poprawiając prawie 5-procentową zwyżkę odnotowaną w kwietniu. Nasdaq urósł o 3,2%, ale Dow Jones stracił 1,4%.
K.K.






























































