

Najnowszy raport o sytuacji na rynku pracy przynosi dość nieoczekiwane konkluzje: statystyki zatrudnionych znacząco poprawiła decyzja o wydłużenie urlopu macierzyńskiego z 6 do 12 miesięcy. Tyle że to tylko efekt statystyczny.
W pierwszym kwartale liczba „pracujących” była o 0,7% wyższa niż kwartał wcześniej, co teoretycznie oznaczałoby pojawienie się aż 117 tys. nowych miejsc pracy – poinformował w cokwartalnym raporcie Narodowy Bak Polski. Roczna dynamika liczby pracujących przyspieszyła do 1,8% wobec 0,5% kwartał wcześniej.
Jednakże wyniki badania BAEL nie korespondują ze statystykami GUS, według których zatrudnienie w przedsiębiorstwach zwiększyło się tylko o 0,1% kdk. Skąd ta rozbieżność? Po części mogła wynikać z odmiennej metodologii: GUS bada tylko podmioty zatrudniające co najmniej 10 osób. Tymczasem badanie BAEL opiera się na ankietach, uwzględnia zatem małe firmy, rolnictwo, pracujących na umowy cywilne, samozatrudnionych oraz (częściowo) także szarą strefę.
Jednak nie tu tkwi sedno sprawy. Tajemnicę wyjaśnia dywergencja pomiędzy dynamiką zatrudnienia pomiędzy mężczyznami a kobietami. O ile liczba pracujących w tej pierwszej grupie prawie nie uległa zmianie, to wśród pań wzrosła aż 1% kdk i 3,1% rdr.

„Można przypuszczać, że na skokowy wzrost dynamiki pracujących kobiet największy wpływ mogły mieć nowe regulacje dot. wydłużenia urlopów macierzyńskich z 6 do 12 miesięcy” – twierdzą autorzy raportu NBP. A ponieważ kobiety na urlopach macierzyńskich zasilają statystyki „pracujących”, to w górę poszła liczba pracujących, a stopa bezrobocia BAEL spadła z 10,1% do 9,8%.
Dzięki przedwyborczej hojności rządu tylko w czwartym kwartale 2013 roku liczba osób przebywających na urlopach macierzyńskich zwiększyła się ze 103 tys. do 153 tys. „Można przypuszczać, że przyrost liczby kobiet, które zdecydowały się na wydłużenie urlopu macierzyńskiego w I kw. 2014 r. był jeszcze wyższy. Konsekwencją tego przyrostu mogło być z jednej strony zmniejszenie liczby kobiet przechodzących po urlopie macierzyńskim na wychowawczy (wliczany do bierności zawodowej, jeśli dłuższy niż 3 m-ce). Z drugiej strony, dłuższy urlop macierzyński mógł wymuszać na niektórych pracodawcach konieczność częstszego zatrudniania dodatkowych osób na zastępstwo” – konkludują autorzy „Raportu o rynku pracy”.
W ten oto sposób statystyczne niuanse prowadzą do absurdalnych wniosków. Kobieta, której przysługiwał przywilej rocznej pensji na koszt podatnika (tzw. urlop macierzyński), zaliczana jest do grupy „pracujących”. Równocześnie kobieta wychowująca małe dziecko, ale nieobjęta przywilejami pracowniczymi, podpada pod kategorię „biernych zawodowo”. Za to obie redukują najbardziej wrażliwą dla rządzących statystykę: stopę bezrobocia.
Krzysztof Kolany






























































