Ostatnie wypowiedzi szefa Fed-u Bena Bernanke działają w dwójnasób na niekorzyść metali szlachetnych traktowanych jako bezpieczna inwestycja. Słowa szefa Rezerwy Federalnej świadczą o coraz większym zaniepokojeniu amerykańskich władz monetarnych rosnącymi oczekiwaniami inflacyjnymi w USA, co może się przełożyć na podwyżkę stóp procentowych jeszcze w tym roku.
Spekulacje te umacniają dolara, przez co złoto staje się relatywnie droższe dla inwestorów dysponujących innymi walutami, co zmniejsza popyt. Oprócz tego oczekiwania na podwyżkę stóp procentowych prowadzą do wzrostu rentowności amerykańskich obligacji skarbowych, uważanych za podstawową alternatywę dla metali szlachetnych. Poza tym perspektywa aprecjacji dolara premiuje papiery dłużne amerykańskiego rzędu.
„Złoto potrzebuje nowych bodźców by odwrócić spadki. Ceny biorą swój kierunek z ruchów kursu dolara” – powiedziała agencji Bloomberga Suki Cooper, analityk rynku metali w londyńskiej centrali Barclays Capital.
Dlatego też w czwartek o godzinie 13:10 uncja złota kosztowała już tylko 870 dolarów, czyli była o 0,9% niższa niż na zamknięciu wczorajszych notowań. Srebro potaniało o 1,1%, osiągając cenę 16,62 dolarów.
Do spadku cen złota przyczyniają się też zniżkujące ceny ropy naftowej, która od majowego szczytu potaniała już o prawie 10%, schodząc do poziomu 122$ za baryłkę. Perspektywa nieco tańszych paliw zmniejsza obawy przed inflacją, co zniechęca do inwestycji w metale szlachetne.
K.K.































































