Pracownik BDM PKO BP Rafał G. zapewnia, że nie miał świadomości, że jego zlecenia doprowadziły do największej zmiany kursu notowań w historii. Tłumaczy, że złożył zlecenia sprzedaży 4 kontraktów by zrealizować zlecenie znajomej – Agnieszki K. Następnie gdy zorientował się, że znajoma chciała kupić, nie sprzedać kontrakty, złożył zlecenie przeciwstawne. W rzeczywistości zlecenia opiewały na 4000 kontraktów, Rafał G. Uważa, że dodatkowe trzy zera to efekt wadliwie działającej stacji roboczej Warsetu.
Według aktu oskarżenia Agnieszka K., na którą powołuje się Rafał G. zawarła na GPW tylko pięć transakcji, jednak od 13 do 15 stycznia 2004 roku straciła 1,32 mln zł.
Biegły stwierdził, że na stacji roboczej, z której korzystał Rafał G. Kilkakrotnie kasowano pliki konfiguracyjne. Ustawienia wymagały, by zlecenia przekraczające 1 mln zł wymagały potwierdzenia i kolejny raz gdy przekroczą 10 mln zł. Rafał G. złożył zlecenia o wartości 65 mln zł i stacja robocza nie zażądała potwierdzenia zleceń.
Największy zysk dzięki zleceniom które wyszły z BDM PKO BP osiągnęła spółka Cagliari zarejestrowana na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych, której pełnomocnikiem do rachunku maklerskiego był Arkadiusz O., znajomy Rafała G. Gdyby nie zlecenia na 4000 kontraktów na WIG20 spółka Cagliari poniosłaby straty.
M.C.
Źródło: "Parkiet"
"Akt oskarżenia gotowy"



























































