2009-05-01 07:30 Źródło: POLSKA Dziennik Bałtycki
Mieszkanie z cegły jest o 20 proc. droższe niż w bloku z PRL
Utrudniony dostęp do kredytów hipotecznych sprawił, że znów do łask
wracają najtańsze lokale w budynkach z wielkiej płyty - wynika z
najnowszego raportu Open Finance i serwisu Oferty.net.
Jak zauważa Marcin Drogomirecki z Oferty.net, zaczynamy dostrzegać zalety
budynków wznoszonych w okresie PRL-u. - Są to przede wszystkim dobre
lokalizacje, dużo wolnej przestrzeni między budynkami, place zabaw oraz
rozwinięta infrastruktura handlowo-usługowa - wylicza Drogomirecki.
Najważniejsze są jednak niższe ceny. Na przykład w marcu w Warszawie średnia cena ofertowa metra kwadratowego mieszkania w wielkiej płycie wynosiła 7,5 tys. zł. Jest to o ponad 22 proc. mniej niż w przypadku lokalu w budynku z cegły. Na warszawskim osiedlu Jelonki z lat 60. zdarzają się oferty mieszkań z ciemną kuchnią po 4 tys. za metr kwadratowy, podczas gdy nowe mieszkania w tej okolicy są dwa razy droższe.
Podobnie jest w innych polskich miastach. Tymczasem jeszcze rok temu średnia różnica w cenach mieszkań na rynku wtórnym w tych samych lokalizacjach z wielkiej płyty i z cegły sięgała tylko 10 proc.
Jednak, jak zwraca uwagę Marcin Jańczuk, analityk z Metrohouse, w raporcie uwzględniono ceny ofertowe, podczas gdy ceny transakcyjne są jeszcze niższe. - Z naszych analiz wynika, że w kwietniu w Warszawie mieszkania z wielkiej płyty nawet w dobrych lokalizacjach można było kupić już po 6 tys. zł za metr kwadratowy - mówi Marcin Jańczuk. Tych transakcji w tej chwili nie ma jednak aż tak dużo. W Warszawie na rynku wtórnym stanowią jedną piątą wszystkich. - Często mija początkowy entuzjazm związany z ceną, kiedy zainteresowany obejrzy mieszkanie z wielkiej płyty. Wiele z nich jest już w kiepskim stanie. Bywa, że klient decyduje się jeszcze trochę poczekać, aż zwiększy się jego zdolność kredytowa na tyle, by kupić lokal o wyższym standardzie - mówi Marcin Jańczuk. Szczególnie w stolicy, gdzie jest najwięcej budynków z wielkiej płyty, różnice w cenach stawiają przed wielkim dylematem osoby, które decydują się na zakup mieszkania. - Mając określoną kwotę do dyspozycji, zastanawiają się, czy wybrać nowe lub używane z solidnej cegły, czy może kupić znacznie obszerniejsze, ale w wielkiej płycie - mówi Marcin Drogomirecki.
Jego zdaniem rodziny z dziećmi raczej zdecydują się w takiej sytuacji na wielką płytę, singiel zaś wybierze nowe lokum. Drogomirecki zwraca uwagę, że średnia cena kawalerek jest relatywnie wysoka, niezależnie od tego, z jakiego materiału wykonany jest budynek. W wielkiej płycie metr kwadratowy lokalu jednopokojowego kosztuje 8357 zł. Natomiast cena dużych mieszkań w tej technologii jest już znacznie niższa niż tych w budynkach z cegły.
Zdaniem analityków mieszkania z wielkiej płyty nadają się świetnie do inwestycji pod wynajem. Na pewno, ze względu na znacznie niższą cenę, wynajęte mieszkanie z wielkiej płyty zwróci się szybciej niż nowe. Do tego, jak wynika z analiz biur nieruchomości, nowe mieszkania wynajmuje się średnio przez sześć miesięcy w roku, podczas gdy starsze - przez 11 miesięcy.
Mieszkania z wielkiej płyty mogą być atrakcyjne nie tylko dla inwestujących pod wynajem, ale także dla ludzi młodych, którzy kupują swoje pierwsze lokum. Dzięki niskiej cenie często obejmuje je program państwowych dopłat do kredytów "Rodzina na swoim".
Analitycy są jednak zgodni, że mieszkań w wielkiej płycie nie powinni kupować ci, którzy myślą o późniejszym ich odsprzedaniu z zyskiem. - Ich cena raczej już nie będzie rosła. A wręcz przeciwnie, może nadal spadać - uważa Marcin Jańczuk.
Na pewno w najbliższych latach znacznie pogłębi się różnica między cenami lokali z wielkiej płyty a nowymi, sprzedawanymi przez deweloperów.
Rozmowa z Arturem Busse, inżynierem budownictwa lądowego.
Budynki z wielkiej płyty, głównie ze względu na atrakcyjną cenę, zaczynają wracać do łask. Ale kiedy je budowano, ich trwałość przewidywano na kilkadziesiąt lat.
Nigdy oficjalnie nie określono trwałości budynków z wielkiej płyty. Mówiło się, że po 50, 60 latach, dzięki rozwojowi budownictwa, ludzie będą się przeprowadzać do nowych domów.
Jeśli weźmiemy więc pod uwagę mieszkania budowane w latach 60. ubiegłego wieku, to ich mieszkańcy już powinni się wyprowadzać.
Obiekty takie można jednak rewitalizować. Tak robi się na wielką skalę w byłym NRD. W Polsce też widzimy, że budynkom tym podwyższa się ich trwałość i stan techniczny. Temu właśnie służy ocieplanie i wymiana okien, co utrudnia korodowanie. Wymienia się też instalacje gazowe i elektryczne.
Czego najbardziej powinniśmy się obawiać?
Zdarzało się, że budynki stawiano w pośpiechu i niechlujnie. Mogą więc korodować źle izolowane łącza. Jednak administracje spółdzielni są zobowiązane, by je regularnie doglądać.
POLSKA Dziennik Bałtycki
Henryk Sadowski
Najważniejsze są jednak niższe ceny. Na przykład w marcu w Warszawie średnia cena ofertowa metra kwadratowego mieszkania w wielkiej płycie wynosiła 7,5 tys. zł. Jest to o ponad 22 proc. mniej niż w przypadku lokalu w budynku z cegły. Na warszawskim osiedlu Jelonki z lat 60. zdarzają się oferty mieszkań z ciemną kuchnią po 4 tys. za metr kwadratowy, podczas gdy nowe mieszkania w tej okolicy są dwa razy droższe.
Podobnie jest w innych polskich miastach. Tymczasem jeszcze rok temu średnia różnica w cenach mieszkań na rynku wtórnym w tych samych lokalizacjach z wielkiej płyty i z cegły sięgała tylko 10 proc.
Jednak, jak zwraca uwagę Marcin Jańczuk, analityk z Metrohouse, w raporcie uwzględniono ceny ofertowe, podczas gdy ceny transakcyjne są jeszcze niższe. - Z naszych analiz wynika, że w kwietniu w Warszawie mieszkania z wielkiej płyty nawet w dobrych lokalizacjach można było kupić już po 6 tys. zł za metr kwadratowy - mówi Marcin Jańczuk. Tych transakcji w tej chwili nie ma jednak aż tak dużo. W Warszawie na rynku wtórnym stanowią jedną piątą wszystkich. - Często mija początkowy entuzjazm związany z ceną, kiedy zainteresowany obejrzy mieszkanie z wielkiej płyty. Wiele z nich jest już w kiepskim stanie. Bywa, że klient decyduje się jeszcze trochę poczekać, aż zwiększy się jego zdolność kredytowa na tyle, by kupić lokal o wyższym standardzie - mówi Marcin Jańczuk. Szczególnie w stolicy, gdzie jest najwięcej budynków z wielkiej płyty, różnice w cenach stawiają przed wielkim dylematem osoby, które decydują się na zakup mieszkania. - Mając określoną kwotę do dyspozycji, zastanawiają się, czy wybrać nowe lub używane z solidnej cegły, czy może kupić znacznie obszerniejsze, ale w wielkiej płycie - mówi Marcin Drogomirecki.
Jego zdaniem rodziny z dziećmi raczej zdecydują się w takiej sytuacji na wielką płytę, singiel zaś wybierze nowe lokum. Drogomirecki zwraca uwagę, że średnia cena kawalerek jest relatywnie wysoka, niezależnie od tego, z jakiego materiału wykonany jest budynek. W wielkiej płycie metr kwadratowy lokalu jednopokojowego kosztuje 8357 zł. Natomiast cena dużych mieszkań w tej technologii jest już znacznie niższa niż tych w budynkach z cegły.
Zdaniem analityków mieszkania z wielkiej płyty nadają się świetnie do inwestycji pod wynajem. Na pewno, ze względu na znacznie niższą cenę, wynajęte mieszkanie z wielkiej płyty zwróci się szybciej niż nowe. Do tego, jak wynika z analiz biur nieruchomości, nowe mieszkania wynajmuje się średnio przez sześć miesięcy w roku, podczas gdy starsze - przez 11 miesięcy.
Mieszkania z wielkiej płyty mogą być atrakcyjne nie tylko dla inwestujących pod wynajem, ale także dla ludzi młodych, którzy kupują swoje pierwsze lokum. Dzięki niskiej cenie często obejmuje je program państwowych dopłat do kredytów "Rodzina na swoim".
Analitycy są jednak zgodni, że mieszkań w wielkiej płycie nie powinni kupować ci, którzy myślą o późniejszym ich odsprzedaniu z zyskiem. - Ich cena raczej już nie będzie rosła. A wręcz przeciwnie, może nadal spadać - uważa Marcin Jańczuk.
Na pewno w najbliższych latach znacznie pogłębi się różnica między cenami lokali z wielkiej płyty a nowymi, sprzedawanymi przez deweloperów.
Rozmowa z Arturem Busse, inżynierem budownictwa lądowego.
Budynki z wielkiej płyty, głównie ze względu na atrakcyjną cenę, zaczynają wracać do łask. Ale kiedy je budowano, ich trwałość przewidywano na kilkadziesiąt lat.
Nigdy oficjalnie nie określono trwałości budynków z wielkiej płyty. Mówiło się, że po 50, 60 latach, dzięki rozwojowi budownictwa, ludzie będą się przeprowadzać do nowych domów.
Jeśli weźmiemy więc pod uwagę mieszkania budowane w latach 60. ubiegłego wieku, to ich mieszkańcy już powinni się wyprowadzać.
Obiekty takie można jednak rewitalizować. Tak robi się na wielką skalę w byłym NRD. W Polsce też widzimy, że budynkom tym podwyższa się ich trwałość i stan techniczny. Temu właśnie służy ocieplanie i wymiana okien, co utrudnia korodowanie. Wymienia się też instalacje gazowe i elektryczne.
Czego najbardziej powinniśmy się obawiać?
Zdarzało się, że budynki stawiano w pośpiechu i niechlujnie. Mogą więc korodować źle izolowane łącza. Jednak administracje spółdzielni są zobowiązane, by je regularnie doglądać.
POLSKA Dziennik Bałtycki
Henryk Sadowski
- Mieszkanie z cegły jest o 20 proc. droższe niż w bloku z PRL Autor: ~bud fox 2009-05-03 09:44
- autor pisze, że wielka płyta dobra jest jako inwestycja pod wynajem, a później, że ceny takich mieszkań mogą spadać, więc jedno wyklucza drugie, albo na inwestycję patrzy się kompleksowo albo nie, tro (..)
| ||||||||||||||||||||||||||
| ||||||||||||||||
Gorące tematy
Centrum Finansowe
Zamów online produkty finansowe:
Narzędzia powiązane
Najnowsze
- 2012-05-29
-
- 15:03
- MSZ potępia masakrę w Syrii [IAR]
- 15:02
- Akcjonariusze Orlenu zdecydują ws. dywidendy i obsady rady nadzorczej [PAP]
- 15:00
- Reforma NFZ wisi na włosku [Łukasz Piechowiak - Bankier.pl]
- 15:00
- Dynamika indeksu S&P/Case-Shiller wyniosła w marcu -2,6 proc. rdr [Bankier.pl]
- 14:57
- Tusk: młodzi Anglicy także "bawią się z nadzwyczajną swobodą" [IAR]



Dodaj komentarz