W ubiegłym tygodniu ceny miedzi rosły napędzane spekulacjami, że odbudowa zniszczeń po trzęsieniu ziemi w chińskiej prowincji Syczuan spowoduje wzrost zapotrzebowania na ten metal. Wstrząsy zrównały z ziemią około 4,7 mln domów oraz uszkodziły kilka dużych zakładów przemysłowych.. Jednakże część analityków studzi ten entuzjazm, zauważając że kataklizm dotknął region słabo zurbanizowany i niezbyt uprzemysłowiony.
Pewne zaniepokojenie na rynku metali przemysłowych mógł też wywołać najgorszy od 1980 roku odczyt nastrojów amerykańskich konsumentów, co odnowiło obawę o recesję w największej gospodarce świata i zarazem drugiego na świcie konsumenta miedzi. Z drugiej strony pewne wsparcie dały zaskakująco dobre dane z amerykańskiego budownictwa mieszkaniowego.
Wsparciem dla miedzi były też zwyżkujące notowania kursu eurodolara - słabszy dolar czyni surowce tańszymi dla posiadaczy innych walut, co zwiększa popyt i zazwyczaj podnosi ceny.
Jednakże jak na razie decydujące dla rynku miedzi są dane o zapasach – dzisiejszy komunikat Londyńskiej Giełdy Metali informuje o przyroście rezerw czerwonego metalu o 1,2%, do poziomu 122,7 tys. ton. Za większość tego przyrostu odpowiadał magazyn w Gwangyang w Korei Południowej, skąd zazwyczaj zaopatrują się kupujący z Chin.
W efekcie w poniedziałek przed południem na LME tona miedzi z trzymiesięcznym terminem dostawy kosztowała 8.370 dolarów, czyli o 0,7% mniej niż na piątkowym zamknięciu notowań.
K.K.






























































