Wczoraj przez rynki surowcowe przetoczyła się silna przecena, a wielu inwestorów postanowiło zrealizować zyski wypracowane w ostatnich tygodniach. W poniedziałek cena tony miedzi obniżyła się o prawie 400$, czyli o 4,5%.
Jednakże już we wtorek od rano notowania czerwonego metalu znowu poszły w górę. Inwestorzy liczą, że wieczorem Rezerwa Federalna obniży cenę pieniądza aż o 1 pkt. proc., co zapewne wywoła nowe rekordy słabości dolara. Deprecjacja amerykańskiej waluty premiuje surowce, które są w niej wyceniane i stają się wówczas tańsze dla posiadaczy innych walut.
W rezultacie o godzinie 12:00 w Londynie tona miedzi z trzymiesięcznym terminem dostawy kosztowała 8.260 dolarów, czyli o 2,6% więcej niż na poniedziałkowym zamknięciu notowań na LME.
Tymczasem w magazynach londyńskiej giełdy nadal utrzymuje się bardzo niski stan zapasów. Dzisiaj zmniejszyły się one o 0,7%, osiągając wartość 124,6 tys. ton. Łączne rezerwy giełd w Londynie, Nowym Jorku i Szanghaju wynoszą obecnie 197,2 tys. ton i pokrywają zaledwie 3,8 dnia globalnego zużycia tego metalu. W zeszłym roku wskaźnik ten kształtował się na średnim poziomie 4,9 dnia.
K.K.


























































