REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Marcin Radlak: psychologiczne pułapki w daytradingu

2009-09-06 08:00
publikacja
2009-09-06 08:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Marcin Radlak: Bardzo często zdarza się, że rynek “umiera”, czyli porusza się w sposób bardzo losowy, przy małym obrocie, a do tego w zakresie 2-3 punktów. Ze względu na małą liczbę uczestników, jedno większe zlecenie potrafi wywołać dynamiczny skok cen, który jest bardzo kuszący, a powtórzony kilka razy “hipnotyzuje” i zachęca do gry. Łatwo się chyba domyśleć, że wykonywanie transakcji w takich bardzo niepewnych warunkach zazwyczaj prowadzi do systematycznych strat. Oczywiście, są osoby, które preferują taką sytuację – ja niestety jeszcze nie potrafię jej wykorzystać na moją korzyść.

Inną pułapką, w jaką jeszcze daję się złapać jest fakt, że czasem rynek porusza się w taki sposób, który ciężko jest mi zrozumieć. Najlepszym rozwiązaniem w takim przypadku jest kompletnie odsunąć się od ekranu i tylko obserwować to co się dzieje, próbując zrozumieć i obmyślić strategię, która mogła by zadziałać. Niestety, pojawia się wtedy nieodparta pokusa trade-owania, która oczywiście przynosi efekty, które również łatwo przewidzieć – straty.

Kolejnym przykładem jest fakt pogoni za rynkiem. Bardzo często mając dobrze obmyślony i przygotowany setup, w ostatniej chwili usuwam zlecenie, ponieważ tracę wiarę w to, że będzie to dobre zagranie. Zazwyczaj bywa tak, że rynek dochodzi do miejsca, w którym miałem wykonać transakcję i automatycznie odbija się idąc w kierunku, w jakim miał iść. Pojawia się wtedy uczucie żalu, że wycofałem się z tak dobrego ustawienia. Najgorsze jest jednak to, że uczucie żalu i chęć udowodnienia sobie, że mam zawsze rację powoduje, że próbuję gonić rynek i pomimo tego, że uciekł już kilka punktów, wchodzę natychmiast we wcześniej planowanym kierunku. Problem w tym, że zazwyczaj transakcja tak otwarta przemienia się w stratę ze względu na znacznie zwiększoną odległość zlecenia stop. Podczas gdy w początkowej sytuacji było przykładowo ustawione 3 punkty poniżej wejścia, teraz nie ma powodu aby zostało umieszczone gdzieś indziej, przez co zwiększa się do np. 6 punktów.

Niestety, ból jaki jestem w stanie wytrzymać, często przerasta możliwości utrzymania pozycji z większym niż aktualnie wyliczonym stopem i gdy cena cofnie się chociażby do miejsca, w którym miałem transakcję otworzyć, pojawia się panika i często zamykam trade-a. W efekcie, coś co mogło być kilku punktowym zyskiem, lub w najgorszym przypadku, zakończyć się na zero – generuje stratę. Dodatkowo, gdy ostatecznie cena pójdzie w zamierzonym kierunku, pojawiają się różnego rodzaju negatywne uczucia, a najgorsze z nich to chęć zemsty, która powoduje, że następne transakcje nie są przemyślane, a wykonywane są tylko po to, żeby odrobić stratę zaliczoną na transakcji, która mogła być bardzo solidnie na plus.

Więcej na blogu Marcina Radlaka. Zapraszamy


Zobacz również:

Psychologiczne pułapki cz.2

Psychologiczne pułapki cz.3

Psychologiczne pułapki cz.4

Źródło:
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~posterboy
Co to? Kącik zażaleń? Nie siej zamętu i pisz pamiętnik, który trzymaj pod poduszką.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki