REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Lokaty przyniosły straty. Nie pierwszy i nie ostatni raz

Krzysztof Kolany2017-03-17 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2017-03-17 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Założona rok temu przeciętnie oprocentowana lokata przyniosła jej posiadaczowi realną stratę. Jest dość prawdopodobne, że pod kreską znajdą się też ci, którzy teraz lokują pieniądze w banku.

Lokaty przyniosły straty. Nie pierwszy i nie ostatni raz
Lokaty przyniosły straty. Nie pierwszy i nie ostatni raz
/ YAY Foto

Zwykło się mówić, że bankowa lokata jest jednym z najbezpieczniejszych sposób trzymania oszczędności. Cóż, nie jest to do końca prawdą. Owszem, dość rzadko zdarza się, aby bankowy depozyt przyniósł nominalną utratę pieniędzy. Właściwie dzieje się tak tylko w obliczu wojen, rewolucji czy kryzysów bankowych, gdy system finansowy i państwo nie są w stanie wywiązać się z gwarancji wobec deponentów. Ostatnim przykładami w Europie były Cypr (2013) i Grecja (2015).

Lokata jest zakładem o inflację

Jeśli jednak pominiemy ryzyko kredytowe (czyli możliwość tego, że bank nie odda nam w terminie pieniędzy), to założenie lokaty jest w swej istocie zakładem o inflację. Zwłaszcza gdy mówimy o depozytach 12- czy 24-miesięcznych. Deponent kalkuluje, że do dnia zapadalności lokaty stopa inflacji (utraty siły nabywczej pieniądza) będzie nie większa niż oprocentowanie po uwzględnieniu podatku.

Na polskim rynku przeważają lokaty o stałym oprocentowaniu. W takim układzie deponent wie, ile pieniędzy i w jakim czasie wypłaci mu bank. Znana i – przynajmniej w założeniu – stała jest także stawka tzw. podatku Belki, który pozbawia oszczędzających 19% z naliczonych odsetek. Zatem wpłacając do banku 10.000 złotych na 12 miesięcy przy oprocentowaniu nominalnym 1,5% (to średnia stawka w styczniu 2017 wg. danych NBP), możemy być względnie pewni, że za rok bank wypłaci nam 121 złotych odsetek plus powierzony kapitał.

Ale o tym, czy nasza inwestycja okaże się opłacalna, przekonamy się dopiero po jej zakończeniu. Dopiero wtedy poznamy wskaźniki faktycznie zrealizowanej inflacji – czyli ubytku siły nabywczej naszych pieniędzy. Dla uproszczenia przyjmijmy, że takim wskaźnikiem będzie dla nas tzw. inflacja CPI, czyli roczna zmiana indeksu cen dóbr konsumpcyjnych co miesiąc publikowana przez Główny Urząd Statystyczny. Choć trzeba pamiętać, że inflacja w każdego uderza z inną siłą i tak właściwie każdy ma swoją indywidualną inflację.

Wakacje na giełdzie

Dziś znamy tylko historię

Jeśli na koniec okresu lokaty inflacja okaże się niższa od oprocentowania netto, to jesteśmy do przodu. Jeśli jest odwrotnie, to ponieśliśmy realną stratę.

Powyższy wykres prezentuje realne 12-miesięczne stopy zwrotu osiągnięte z przeciętnej lokaty dla osób fizycznych (dane NBP) w poszczególnych miesiącach w okresie styczeń 2005 – styczeń 2016 (niebieska linia). Jak widać, ostatnie 11 lat były dla oszczędzających dość udane: przez 73% miesięcy średnio oprocentowane lokaty bankowe przynosiły dodatnie realne stopy zwrotu.

Przez ponad dekadę pojawiły się tylko dwa okresy, gdy oszczędzający realnie tracili pieniądze. Było to w latach 2006-07 i 2010-11. Straty w kategoriach realnych nie przekraczały 2%. Były też momenty, gdy w bezpieczny sposób dało się zarobić nawet 3-4% ponad inflację. Średni wynik za ostatnie 11 lat to 1,1% ponad inflację, co uważam za rezultat całkiem niezły w tej klasie aktywów.

Wchodzimy w okres depozytowej bessy

Lecz wygląda na to, że niezłe czasy dla oszczędzających się skończyły i przynajmniej przez pewien czas realna rentowność lokat pozostanie ujemna. I to z dwóch powodów. Pierwszym jest gwałtowny powrót inflacji cenowej, który „zawdzięczamy” wyższym notowaniom ropy naftowej, płodów rolnych i osłabieniu złotego. W styczniu inflacja CPI podskoczyła do 1,8%, a zdaniem ekonomistów w lutym sięgnie 2%. Jeśli na tym – lub na zbliżonym – poziomie utrzyma się do końca roku, to zapadające zeszłoroczne lokaty będą generować realną stratę rzędu 0,7-0,8% w skali roku (czerwona linia).

Po drugie, ze względu na dość umiarkowane tempo akcji kredytowej i stabilny przyrost depozytów banki raczej nie będą podnosić oprocentowania. Na podwyżkę stóp nie chce zdecydować się także Rada Polityki Pieniężnej. Zatem śmiesznie niskie oprocentowanie lokat może trwać do końca roku albo jeszcze dłużej.

Jeśli zatem nie doświadczymy kolejnego podmuchu ożywczej deflacji, to miłośnicy lokowania pieniędzy w bankach realnie będą liczyć straty. Jak duże one będą, zależeć będzie od przyszłej inflacji, która według projekcji NBP będzie powoli rosnąć, zmierzając w stronę 2,5-procentowego celu inflacyjnego. W takich warunkach bankowe depozyty pozostaną ofertą nieopłacalną dla klientów.

Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Inwestor Wojtek: Rynek ma obecnie innych faworytów niż ja. W portfelu mam trzy nowe spółki
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy

Komentarze (53)

dodaj komentarz
~wiedza_o_ekonomii_PL
@Encrypted - lokata czy skarpeta to jak zapytac: walnac sie reka czy mlotkiem.
encrypted
Trochę oszukany artykuł. Ja wiem tyle, że po zakończeniu lokaty mam więcej pieniędzy. A że kupię za nie mniej- to już nie wina lokaty. Mówimy o oszczędzaniu, nie o wydawaniu. Załóżmy, że przez najbliższe 10 lat gromadzę pieniądze. Gdzie najlepiej? W "skarpecie"? Na lokacie? Jeżeli wpłacę na lokatę to będę miał ich więcej.
~bunkier_finansowy
To gdzie trzymać kasę gdydby przyszedł taki kryzys co poprzewraca banki? Jak poprzerwaca nasze banki to zagraniczne też. Moze USA,Szwajcaria przetrwa? Nieruchomości w takim przypadku stanieją i zamrożą kapitał na kilkanaście-dziesiąt lat. Jak zbudować bunkier finansowy?
~PrawdaBanki
Idealna inwestycja to zysk bez ryzyka. Na lokatach bankowych jest odwrotnie: ryzyko bez zysku. Ryzyko inflacji oraz utraty kapitału gdyby bank popadł w tarapaty lub cypryzacji oszczędności lub zamrożenia wypłat na kilka miesięcy. Dodam, że w bankach Polacy "trzymają" 700 mld zł, a bankowy fundusz gwarancyjny ma coś koło Idealna inwestycja to zysk bez ryzyka. Na lokatach bankowych jest odwrotnie: ryzyko bez zysku. Ryzyko inflacji oraz utraty kapitału gdyby bank popadł w tarapaty lub cypryzacji oszczędności lub zamrożenia wypłat na kilka miesięcy. Dodam, że w bankach Polacy "trzymają" 700 mld zł, a bankowy fundusz gwarancyjny ma coś koło 15 mld zł. W razie upadku jednego dużego banku zabraknie na ratowanie jego depozytów. Napisałem "trzymają" w cudzysłowiu, bo w Banku nie ma tych pieniędzy. Rezerwa jest tylko 3,5%. A więc wystarczy, że w kryzysie przyjdzie co dwudziesty klient wypłacić swoje pieniądze i bank upada. Być gotowym poświęcić wszystko za marny 1%? Ryzyko bez zysku.
~Dominik
Lokaty już od jakiegoś czasu to kompletnie nieopłacalny biznes. Boję się tego, że ludzie, którzy dotychczas trzymali bezpiecznie pieniądze na lokatach, skuszeni przez atrakcyjne reklamy brokerów przeniosą je na forex przez co mogą je bardzo łatwo stracić... Forex to w ogóle bardzo trudny temat, napisałem o tym kiedyś artykuł, przestrzegam Lokaty już od jakiegoś czasu to kompletnie nieopłacalny biznes. Boję się tego, że ludzie, którzy dotychczas trzymali bezpiecznie pieniądze na lokatach, skuszeni przez atrakcyjne reklamy brokerów przeniosą je na forex przez co mogą je bardzo łatwo stracić... Forex to w ogóle bardzo trudny temat, napisałem o tym kiedyś artykuł, przestrzegam wszystkich i polecam zapoznać się z nim żeby mieć świadomość -> http://totylkofinanse.pl/2017/01/22/na-forex-stracisz-swoje-oszczednosci/
~NBP
Dobry artykuł o forexie i na czasie, gdy lokaty szorują po dnie. Mogę dorzucić takie małe pytanie do każdego kto chce grać na walutach. Jaki wpływ na kształtowanie się kursów walut mają programy typu Quantitative Easing stosowane przez banki centralne FED, EBC, Japonii w ostatnich latach i sprowadzające się do dodruku pieniądza?
~aj
Babcia mowila dzialki i zloto. I sie nie pomylila a bylo to 20 lat temu. Takiego procentunie dawal nikt.
~betonowy_domek
ale się już pewnie nigdy nie powtórzy. społeczeństwo europy wymiera.
~żart
Na lokacie zawsze się traci (jasne jak słońce, proste jak łuk).
Należy się do tego przyzwyczaić (nauczyć).
Dawniej zainwestowałem w lokatę (żona,dzieci) i straciłem.
Żona się postarzała (inflacja), dzieci się wyniosły (na swoje) i sobie radzą bez zemnie.
Giełda to jak wysyłanie pieniędzy (żony) do burdelu.
"A
Na lokacie zawsze się traci (jasne jak słońce, proste jak łuk).
Należy się do tego przyzwyczaić (nauczyć).
Dawniej zainwestowałem w lokatę (żona,dzieci) i straciłem.
Żona się postarzała (inflacja), dzieci się wyniosły (na swoje) i sobie radzą bez zemnie.
Giełda to jak wysyłanie pieniędzy (żony) do burdelu.
"A bodaj to każdy w domu,słodko pędził życie..."-piosenka (T.Wożniak).
Kto się nie boi, ten się nie zbroi.
Najpierw ludziom dobrze płacą, a póżniej ich okradają (państwo).
Za "komuny" było odwrotnie.
Słabo płacili i pozwalali okradać państwo.
Obywatele byli zarządcami państwa, nie rządy (i je zmienili, dla swojego dobra).
Nie narzekać, tylko oszczędzać.
"Oszczędnością i pracą, narody się bogacą"
~więcej_wolności
Lokata i kredyt to wynalazki prawie tak stare jak pieniądze. Jeżeli oprocentowanie netto lokaty jest poniżej 2% a oprocentowanie kredytu netto powyżej 9% to oznacza że prawie cały zysk z pożyczania pieniędzy zabiera pośrednik czyli bank. A żeby założyć bank trzeba dostać licencje od NBP... to takie niewolnictwo finansowe (czysty wyzysk)

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki