Wczoraj nowojorskie indeksy giełdowe spadły po 4-5%, a S&P 500 znalazł się na najniższym poziomie od października 1996 roku. Inwestorzy najwyraźniej stracili nadzieje na rychłe ożywienie gospodarcze w Stanach Zjednoczonych – ceny akcji spadały pomimo nieco lepszych od oczekiwań danych z gospodarki. W efekcie kurs ropy na giełdzie NYMEX spadł o 9,5%.
Dziś przed południem za sprawą lekkiej poprawy nastrojów inwestycyjnych oraz wyższemu kursowi euro-dolar rynek ropy zareagował wzrostem cen. Analitycy zwracają też uwagę na poziom 40$ za baryłkę, który stanowi ważną barierę dla sprzedających.
Niemniej jednak oczekiwania co do realnego popytu na ropę wciąż są pesymistyczne. Analitycy szacują, że w ubiegłym tygodniu amerykańskie komercyjne rezerwy „czarnego złota” wzrosły o milion baryłek.
„Biorąc pod uwagę ograniczenie wydobycia w państwa OPEC oraz bardzo niski stopień wykorzystania mocy produkcyjnych w rafineriach jakikolwiek przyrost zapasów będzie oznaczał słabość popytu” – powiedział Victor Shum z firmy Purvin & Gertz, cytowany przez Bloomberga. Dane Departamentu Energii zostaną opublikowane w środę o godzinie 16:30.
Tymczasem we wtorek o godzinie 13:00 za baryłkę europejskiej ropy Brent płacono 43,17$, czyli o 2,7% więcej niż wczoraj. Baryłkę teksańskiej ropy gatunku Light Crude wyceniano na 40,70$, po zwyżce o 1,6%.
K.K.




























































