W maju inflacja CPI w strefie euro osiągnęła dynamikę 0,6% m/m i 3,7% r/r, co jest najwyższym wynikiem od czasu wprowadzenia wspólnej europejskiej waluty. W związku z tym realne stopy procentowe w Eurolandzie znalazły się na bardzo niskim poziomie, bowiem główna stopa EBC od roku utrzymywana jest na poziomie 4%.
Biorąc pod uwagę ostatnie bardzo jastrzębie wypowiedzi przedstawicieli europejskich władz monetarnych szybka podwyżka stóp procentowych w strefie euro staje się coraz bardziej prawdopodobna. Wielu inwestorów spodziewa się jej już w lipcu i zawczasu kupuje wspólną europejską walutą.
W rezultacie inwestorzy najchętniej pozbywają się jenów, ponieważ polityka Banku Japonii od wielu lat opiera się na niskich stopach procentowych, które obecnie wynoszą zaledwie 0,5% i mało kto spodziewa się ich podwyżki w ciągu najbliższych kwartałów.
Dlatego też w środę przed południem euro było wyceniane nawet na 168,01 jenów, czyli najwyżej od lipca ubiegłego roku. Wówczas tuż przed wybuchem kryzysu w segmencie subprime euro kosztowała prawie 169 jenów, co było najwyższym poziomem kursu EUR/JPY od 1992 roku (wówczas był to syntetyczny kurs euro – uzyskany na podstawie zmiany notowań walut 13 państw tworzących unię monetarnych) .
Jednak po południu euro oddało część wzrostów i o godzinie 14:20 było wyceniane na 167,62 jenów, a więc o 0,2% wyżej niż na zamknięciu wtorkowych notowań. Względem dolara japońska waluta straciła na wartości 0,2%, notują kurs 108,15 jenów za jednego dolara.
K.K.

























































