Przyczyny słabości amerykańskiej waluty pozostają niezmienne: groźba recesji w połączeniu z kryzysem finansowym powoduje, że Rezerwa Federalna intensywnie obniża stopy procentowe, co zmniejsza atrakcyjność amerykańskich papierów dłużnych. W poszukiwaniu wyższych stóp zwrotu kapitał przepływa na druga stronę Atlantyku, co przekłada się na aprecjację euro względem dolara.
Od września Fed obniżył cenę pieniądza łącznie o 3 pkt. proc., do poziomu 2,25%, czyli zdecydowanie poniżej poziomu inflacji. Jednakże zdaniem inwestorów z Chicago Board of Trade w kwietniu czeka nas kolejna obniżka: szanse na cięcie o 50 pkt. bazowych są wyceniane na 42%, czyli o sześć pkt. proc. wyżej niż wczoraj.
Mimo tych oczekiwań na początku piątkowego handlu walutami euro traci 0,3% i o godzinie 9:50 było kwotowane na poziomie 1,5768$. Amerykańska waluta zyskała też 0,4% względem jena i była wyceniana na 99,93 jenów.
Tymczasem w Japonii inwestorów zaskoczyły dane o inflacji bazowej, która w lutym niespodziewanie wzrosła do poziomu 1% r/r z wartości 0,8% miesiąc wcześniej. Równocześnie wzrosła też stopa bezrobocia, która wyniosła 3,9%, co stawia Bank Japonii w dość trudnej sytuacji. W związku z tym część inwestorów ograniczyła swoje oczekiwania na cięcie stóp procentowych, co zdaniem analityków z Bank of Tokyo-Mitsubishi może doprowadzić do spadku kursu USD/JPY do poziomu 90 jenów na koniec tego roku.
K.K.




























































