Rano po publikacji kiepskich danych o sprzedaży detalicznych w Niemczech kurs EUR/USD zniżkował już o ponad pół procent, schodząc poniżej poziomu 1,55$. Jednak później Eurostat opublikował wstępne dane o majowej inflacji, która wzrosła z 3,3% do 3,6% r/r. Tymczasem analitycy oczekiwali wyniku na poziomie 3,5%.
W ten sposób wzrost cen w strefie euro coraz bardziej wymyka się spod kontroli Europejskiego Banku Centralnego, który stawia sobie za zadanie utrzymanie inflacji na poziomie „tuż poniżej” 2%. Rośnie więc prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych w Eurolandzie, co powinno premiować euro względem dolara.
Jednak popołudniowe dane o wydatkach Amerykanów nieco zachwiały siłą eurodolara – zgodnie z prognozami nominalne wydatki konsumpcyjne wzrosły w kwietniu o 0,2% m/m, a realnie pozostały bez zmian. W efekcie część graczy mogła dojść do wniosku, że realizacja czarnego scenariusza dla amerykańskiej gospodarki powoli się oddala, co zachęcało do kupna dolarów.
O godzinie 14:50 rynek walutowy wyceniał euro na 1,5501 dolara, czyli bez zmian względem poziomu zamknięcia wczorajszych kwotowań. Od początku miesiąca dolar umocnił się już o 0,8%.
K.K.






























































