Najważniejszą rolę odgrywają w tym tygodniu światowe parkiety. Na giełdach Starego Kontynentu dzisiejsza sesja będzie już trzecią z rzędu zakończoną wzrostami czołowych indeksów. Poranek w Azji również był pełen optymizmu. Japoński indeks Nikkei 225 zyskał 0,7%, z kolei chiński Shanghai Composite zwyżkował o 1,7%. Pośród tak dobrych informacji trudno się dziwić, że euro umocniło się w stosunku do dolara do poziomu notowanego po raz ostatni 18. grudnia ubiegłego roku.
„Wraz z normalizacją sytuacji na rynkach finansowych, poczynania inwestorów cechują się coraz wyraźniej różnicowaniem poszczególnych walut. Dolar w najbliższym czasie będzie wyprzedawany”, uważa Paresh Upadhyaya z Putnam Investments. Intrygujący jest natomiast fakt, że nie następuje również wyprzedaż japońskiego jena, który do niedawna również był bezpiecznym schronieniem dla inwestorów.
Na japońską walutę mają z pewnością wpływ wybory do parlamentu Kraju Kwitnącej Wiśni. Wygrała je Demokratyczna Partia Japonii, która według oczekiwań rynku będzie się powstrzymywać od działania na niekorzyść waluty. „Partia wyraziła sugestię, że jej działania będzie cechować mniejszy interwencjonizm, a to oznacza z kolei przestrzeń do dalszego umocnienia się jena. Partia powtórzyła też, że skupi się na sprawach wewnętrznych gospodarki”, uważa Ian Stannard z BNP Paribas.
Euro na parze walutowej z dolarem umocniło się od wczoraj w ciągu ostatnich 24 godzin o 1,1%. Z poniedziałkowego poziomu 1,4325 dolara kurs zwyżkował do 1,4481 dolara za euro dzisiaj po godzinie piętnastej. W analogicznym okresie amerykańska potaniała o 1% na parze z jenem, z 93,10 jenów do 92,19 jenów.
TW





























































