– Stopy w Stanach Zjednoczonych są na odpowiednim poziomie, promującym wzrost gospodarczy i zapewniającym stabilność cen – powiedział we wtorek szef Fed Ben S. Bernanke w przemówieniu podczas Międzynarodowej Konferencji Monetarnej w Barcelonie. – Fed razem z Departamentem Skarbu monitoruje rynki walutowe i jest świadomy tego, jaki efekt wywiera spadek dolara na oczekiwania co do przyszłej inflacji i poziomu cen w USA – stwierdził.
– Nie mogę sobie przypomnieć tak mocnych słów ze strony szefa Fed w obronie dolara – stwierdziła cytowana przez agencję Bloomberg Sophia Drossos, strateg walutowy w banku inwestycyjnym Morgan Stanley. Rzeczywiście do tej pory Fed skupiał się bardziej na ożywieniu gospodarki, tnąc stopy (od września ub.r. spadły one o 2 pkt. proc. do 1,25 proc.) niż na ratowaniu dolara, który od początku roku stracił już w stosunku do euro ponad 5,5 proc. – To może być punkt zwrotny dla dolara.
Do tej pory Fed dawał sygnały, że liczy, iż słaby dolar ożywi eksport. Teraz zaczyna przyznawać, że może też niepokojąco wpływać na wzrost cen ropy i w perspektywie inflacji w USA – mówi Marek Rogalski, ekonomista DM First International Traders. Jednak jego zdaniem Fed ograniczy się tylko do werbalnych sygnałów i nie należy oczekiwać interwencji w obronie dolara.
Na reakcje rynków walutowych na słowa szefa Fed nie trzeba było wczoraj długo czekać. Kurs euro momentalnie spadł o 1 proc. do 1,5410. Dolar zyskał też prawie procent w stosunku do złotego, przełamując poziom 2,1850.
Jacek Iskra
Dziennik Finansowy
Więcej na ten temat




























































