Sesja miął dwa momenty przełomowe. Otwarcie nie było najlepsze ze względu na niezbyt dobre nastroje w Eurolandzie, ale potem nastąpiło uspokojenie, które trwało dosyć długo. Jednak, kiedy FTSE, a za nim XETRA zaczęły mocno spadać to i nasz rynek osunął się. Jednak dużo większy wpływ widać było na kontraktach niż na rynku kasowym, który był cały czas bardzo odporny. Bardzo mocny był PKN (z dużych spółek) i KGHM. Przegranym był Optimus po "pakietówce" 500 tys. akcji. Poza tym "grane" były mniejsze spółki: BFK, Sokołów, Mostostal Warszawa, BIG. O 14.30 nastąpił drugi moment przełomowy, kiedy w USA podano PPI. Lepsze PPI spowodowało u nas wzrost mimo, że reakcja Eurolandu była bardzo ograniczona. I tak już właściwie było do końca - nawet spadające indeksy w USA i złe informacje o indeksie nastrojów nie spowodowały ucieczki od akcji. Nawet bardzo kiepska dynamika produkcji przemysłowej (-0,1% r/r) nie spowodowała ruchu w dół na fixingu - wręcz przeciwnie. Potem zostało podane wykonanie budżetu państwa (58,2%). Złotówka zareagowała dosyć mocno. Co z tego wszystkiego wynika? Ano chyba to, że ktoś postanowił rynek utrzymać. Zapewne OFE kupowały uważając, ze jest tanio. Bardzo przypomina mi to piątek przed 2 tygodniami, kiedy po takiej "dziwnej" sile rynku było dwudniowe odbicie. Zwraca uwagę bardzo mały obrót, który i tak był zawyżony przez tę wymianę 500 tys. akcji na Optimusie. NA takim obrocie wszystko można z rynkiem zrobić. Fakt, że wygasa podaż, ale popytu też za dużo nie ma. Wszystkie dane są bardzo złe (więcej w "Subiektywnej ocenie"), a rynek mocny. Czy tak się utrzyma w poniedziałek? Dużo zależy od zakończenia w USA, ale jeśli nawet będzie dobrze to wyłącznie krótkoterminowo - fundamenty się sypią.
W analizie technicznej WIG-20 kompletnie nic się nie zmieniło.