2009-05-22 06:00 Źródło: Miesięcznik Bank
Kluza o opcjach: Firmy muszą wyjść z tego kasyna
O pracach nad rekomendacją T, planach budowy systemu nadzoru transgranicznego oraz kłopotach polskich firm zaangażowanych w opcje walutowe opowiada były Minister Finansów, a obecnie przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Stanisław Kluza.Czy wprowadzenie rekomendacji T nie jest spóźnionym działaniem nadzoru, czy nie ograniczy do minimum i tak już szczupłej akcji kredytowej banków w zakresie hipotecznych kredytów walutowych?
Prawie pięć lat temu zaczęto prace nad rekomendacją S. Prace nad nią trwały dwa lata. Po jej wdrożeniu okazało się jednak, że główne założenia, które miały ograniczyć akcję kredytową w walutach obcych, nie zostały w pełni zrealizowane. W związku z tym, zaraz po integracji nadzorów, Urząd Komisji Nadzoru Finansowego zauważył potrzebę dalszych działań, które wpłynęłyby na ograniczenie ryzyka związanego z kursem walutowym, w związku z działalnością kredytową banków.
Rozpoczęliśmy zatem prace nad projektem rekomendacji T. Należy zwrócić uwagę, że nie jest to rekomendacja, która miałaby ograniczyć działalność kredytową. Jej celem będzie przede wszystkim dostosowanie przez banki rozwoju akcji kredytowej do warunków gospodarczych, sytuacji każdego kredytobiorcy i własnych możliwości.
Projekt rekomendacji T został na początku grudnia 2008 r. przesłany do konsultacji do środowiska bankowego, w których aktywnie uczestniczą przedstawiciele nadzoru finansowego. Zanim nowa rekomendacja wejdzie w życie będzie przedmiotem dyskusji na posiedzeniu KNF. Uwzględniając vacatio legis, wynikające m. in. z konieczności dostosowania bankowych procedur i struktur, banki mogą zacząć stosować zalecenia w 2010 roku.
Czy renegocjacje zawartych już umów kredytowych mogą zniechęcić nowych klientów, którzy chcieliby skorzystać z kredytu hipotecznego?
Pamiętajmy, że słowo „renegocjacja” zawiera w sobie element „negocjacji” zatem nie można, jeżeli nie istnieją prawem uzasadnione przesłanki, zmusić kogoś do zmiany umowy. Banki są instytucjami zaufania publicznego. Takie działania niewątpliwie obniżają reputację sektora bankowego, a w okresie zawirowań makroekonomicznych bankom dobra reputacja jest szczególnie potrzebna.
Banki zagraniczne, których spółki córki działają w Polsce, mogą zostać znacjonalizowane. Jak wówczas będzie wyglądał nadzór nad polskimi bankami?
To bardzo ważny temat do debaty publicznej. Gdyby doszło do sytuacji, w której minister finansów musiałby użyć środków publicznych, to właśnie ministerstwo będzie odpowiedzialne za podejmowanie decyzji o ewentualnym wsparciu kapitałowym oraz zaangażowaniu właścicielskim. Oczywiście w tym procesie nadzór finansowy i bank centralny będą odgrywały pewne role.
Nadzór byłby odpowiedzialny za wskazanie ewentualnych problemów takiego podmiotu i zbadanie jego sytuacji finansowej. Bank centralny natomiast uczestniczyłby w tematach związanych z odpowiednim refinansowaniem oraz utrzymywaniem płynności. Ale podjęcie konkretnej decyzji skutkującej nacjonalizacją podmiotu, gdzie właścicielem w znaczącym stopniu byłby Skarb Państwa, to już decyzja na poziomie polityki gospodarczej rządu.
W ciągu 20 ostatnich dni ubiegłego roku Bank BPH zapłacił 842 tys. euro spółce matce za doradztwo. Jednocześnie zamierza znacząco zredukować liczbę etatów w ramach zwolnień grupowych. To tylko przykład banku, pewnego działania..
Pierwszą linią nadzoru nad każdą instytucją finansową w Polsce jest jej zarząd i rada nadzorcza. Ocena rękojmi zarządów jest dokonywania przez nadzór. Jeżeli zarząd podejmuje decyzje niekorzystne dla instytucji, którą zarządza, mogące w perspektywie czasu skutkować zachwianiem jej bezpieczeństwa i stabilnością, nadzór ma podstawy takiej rękojmi nie udzielić.
W ostatnim czasie kierunek przepływów finansowych pomiędzy podmiotami polskiego sektora bankowego a zagranicznymi instytucjami finansowymi był dokładnie odwrotny, a ekspozycja polskich banków na zagraniczny sektor finansowy zmalała. Nasze analizy wskazują na redukcję lokat deponowanych w zagranicznych instytucjach. Ponadto większość zarządów banków rekomenduje nie wypłacanie w tym roku dywidendy za 2008 rok i przeznaczenie zysku na zwiększenie funduszy. Od 2007 roku, zanim jeszcze objęliśmy nadzór bankowy, Urząd Komisji Nadzoru Finansowego sugerował zatrzymywanie zysków ponieważ z jednej strony postępowała dynamiczna akcja kredytowa, a z drugiej strony rosło potencjalne ryzyko większej potrzeby kapitałowej.
Najlepszą formułą zwiększania bezpieczeństwa kapitałowego jest zatrzymywanie zysków. Nie trzeba wtedy robić dodatkowych emisji czy korzystać z innych, bardziej złożonych form dokapitalizowania. W tym roku sektor gremialnie zastosował się do naszego apelu. Zyski zostały zatrzymane w sektorze.
Jakie działania prowadzi KNF w ramach budowy tzw. systemu nadzoru trans granicznego?
Ważną kwestią jest przyszła, spójna wizja bezpieczeństwa oraz stabilności finansowej w Europie, dlatego konieczne jest pełne i świadome uczestnictwo w debacie publicznej, która ma miejsce na forum europejskim. Trzeba zwrócić uwagę na inicjatywy powstające na poziomie komitetów trzeciego szczebla, z poziomu G-20 i Banku Światowego oraz grupy de Larosiere'a.
Dzisiaj problematyka poszukiwania globalnych rozwiązań, dalece wykraczających w przyszłość, zwiększających bezpieczeństwo jest w obszarze zainteresowania wszystkich gospodarek. Jako Polska uczestniczymy w tych dyskusjach i zwracamy uwagę na jedną rzecz, która dzisiaj jest niezwykle istotna – internacjonalizowanie niektórych procesów w interesie narodowym, który nie zawsze pokrywa się z interesem innych państw.
Dlatego rozważając dalszą integrację nadzoru finansowego w Europie trzeba pamiętać, że interesy ekonomiczne poszczególnych krajów pozostaną na poziomie krajowym. Dlatego w naszej ocenie dla Polski najważniejsze jest zachowanie równowagi pomiędzy kompetencjami nadzorczymi a odpowiedzialnością za stabilność systemu finansowego.
Jeśli kompetencje decyzyjne znalazłyby się na poziomie europejskim, a odpowiedzialność pozostałaby krajowa, to polski klient i podatnik mógłby ponosić konsekwencje błędów popełnionych poza granicami naszego kraju. Pamiętajmy, że systemy gwarantowania są systemami lokalnymi. Nie można umiędzynarodawiać zysków, a nacjonalizować straty.
Czy konieczne jest stworzenie uniwersalnego systemu wymiany informacji między nadzorami, systemu wczesnego ostrzegania przed wystąpieniem zawirowań na lokalnych rynkach?
Praktyka pokazuje, że taki system już istnieje. Na szczeblu mikro są to komitety nadzorcze. Jeżeli pojedynczy podmiot działa na terenie kilku krajów, to przedstawiciele nadzoru tych państw wymieniają się informacjami. Na poziomie makro działają komitety trzeciego szczebla przy Komisji Europejskiej oraz inne inicjatywy, np. G-20, grupa de Larosiere'a.
Z poziomu makro obserwuje zagrożenia, czuwając nad globalnym systemem bezpieczeństwa. Potencjalne problemy mogą pojawiać się lokalnie, dlatego szczególna jest rola i potrzeba silnych nadzorów i kompetencji na tym poziomie. Tylko one są w stanie na poziomie zagregowanym, regionów i makroregionów, gwarantować stabilność i bezpieczeństwo globalnie.
W okresie obecnych zawirowań polityczna niezależność nadzoru finansowego jest jednym z kluczowych elementów przyczyniających się do stabilności systemu finansowego. Tezę tę potwierdzają również doświadczenia krajów, w których zdominowany przez wpływy polityczne nadzór nie zapobiegł zaburzeniom w systemie finansowym (np. USA). Dlatego przy tworzeniu w Polsce KNF jedną z najistotniejszych kwestii było oddzielenie zintegrowanego nadzoru nad rynkiem finansowym od wpływów politycznych.
W jaki sposób KNF chce zmobilizować polskie banki do wzmacniania kapitałów?
Bilanse polskich banków i ich wypłacalność są w dużej mierze uzależnione od kursu walutowego. Banki powinny mieć pewien bufor na ryzyka związane ze stabilnością kursu walutowego. Już na początku bieżącego roku wskazaliśmy bankom na konieczność zapewnienia odpowiedniego poziomu kapitałów na pokrycie ryzyk związanych z działalnością.
W związku ze spodziewanym spowolnieniem polskiej gospodarki, wyraźnym osłabieniem koniunktury na świecie i trudną sytuacją na rynkach finansowych istnieje konieczność zbudowania bufora kapitałowego, który jest konieczny do dalszego rozwoju akcji kredytowej. Zarekomendowaliśmy również zatrzymanie dywidendy i przeznaczenie jak największej części zysków za 2008 r. na zasilenie funduszy własnych. W razie wypłacenia dywidendy i niskiego, zdaniem nadzoru, poziomu kapitałów, banki nie mogłyby liczyć na zgodę nadzoru na zaliczenie do funduszy własnych pożyczek podporządkowanych.
Według naszej oceny dzisiejsze rozumienie sytuacji sprawia, że także banki mają szczególną rolę w stabilizowaniu gospodarki i w zapobieganiu sytuacjom kryzysowym. Powinny być aktywne w obszarze działalności kredytowej, by gospodarka miała odpowiednie zasoby pieniądza, żeby nie doszło do zatorów płatniczych lub głębszego spowolnienia inwestycji i konsumpcji, co byłyby szkodliwe dla wzrostu gospodarczego. Tu szczególną rolę odrywają zarządy polskich banków oraz ich współpraca z właścicielami w trosce o wzmocnienie kapitałowe.
Według Komisji Nadzoru Finansowego zobowiązania przedsiębiorstw z tytułu opcji walutowych wynoszą około 9 mld zł, natomiast Stowarzyszenie na rzecz Obrony Polskich Przedsiębiorców szacuje, że jest to 200 mld zł. Skąd, tak duża rozbieżność?
Nadzór nie prognozuje, nadzór sprawozdaje. Oznacza to, że gdy mamy do czynienia z dwiema liczbami, jedna opiera się na twardych danych, a druga jest przypuszczeniem. Nie chciałbym, żeby to była gra mająca przestraszyć, że problem jest większy niż w rzeczywistości po to, żeby kosztem podatników wymusić korzyści ze strony państwa.
Urząd Komisji Nadzoru Finansowego zebrał pełną informację na temat opcji od banków i spółek publicznych. Według naszych wyliczeń ta negatywna wycena z tytułu zaangażowania przedsiębiorstw w opcje walutowe osiągnęła w połowie lutego około 9 mld złotych.
Warto zaznaczyć, że ta negatywna wycena jest tylko i wyłącznie efektem na instrumencie finansowym. Natomiast strata ma miejsce dopiero wtedy, kiedy ten negatywny efekt jest niczym niezbilansowany. To zbilansowanie jest realizowane poprzez zwiększone przychody z tytułu eksportu. Praktyka pokazała, że przedsiębiorstwa nie zawsze informowały banki o wszystkich aspektach swojej sytuacji w momencie, kiedy zawierały te transakcje.
Według naszych szacunków 80–85 proc. przedsiębiorstw, które zawarły transakcje na instrumentach pochodnych, nie powinno ponieść z tego tytułu strat, ze względu na zabezpieczający przychody z eksportu charakter tych transakcji. Pozostałe kilkanaście procent stanowią przedsiębiorstwa, które muszą się liczyć ze zmniejszonymi wpływami walutowymi z eksportu firmy, które zawarły transakcje o charakterze spekulacyjnym i transakcje pochodne w kilku bankach.
Nadzór wielokrotnie wskazywał na właściwe rozwiązanie konieczne w przypadku przedsiębiorstw, których zobowiązania przekraczają ich możliwości finansowe. Zaproponowaliśmy między innymi: segmentację klientów, ograniczanie ryzyka poniesienia straty poprzez skłonienie klientów do zamykania pozycji oraz restrukturyzację ich zobowiązań. Większość banków podjęło też działania w zależności od przynależności klientów do poszczególnych grup.
Spośród wszystkich firm, które korzystają z opcji walutowych, według KNF 15 proc. zostało dotkniętych załamaniem eksportu, natomiast jedynie około 20–30 proc. z nich, podjęło negocjacje z bankami. Dlaczego tak głośno jest o opcjach, a z drugiej strony, tak mało firm chce ten problem rozwiązać?
Komunikowaliśmy o tym ryzyku w październiku. To jest pytanie do zarządów i do rad nadzorczych tych spółek. Co zrobiły przez ostatnie pięć miesięcy?
Być może te firmy grają dalej?
Żeby rozpocząć negocjacje, najpierw trzeba wyjść z kasyna.
Więcej w Miesięczniku Finansowym BANK
Ze Stanisławem Kluzą, przewodniczącym Komisji Nadzoru Finansowego rozmawiał Janusz Grobicki
Zaprenumeruj BANK
- Kluza o opcjach: Firmy muszą wyjść z tego kasyna Autor: ~Joł 2009-05-22 13:23
- > Opcje > Komunikowaliśmy o tym ryzyku w październiku W październiku, to już było "po ptokach"



Dodaj komentarz