Na wczorajszej sesji, jeszcze przed upublicznieniem tego raportu, akcje Merrill Lynch przeceniono o 11,6%. Inwestorzy sprzedający papiery wiedzieli, co robią. Merrill Lynch wyemituje nowe akcje, a z ich sprzedaży chce uzyskać 8,5 mld dolarów. Chętnych na zakup swoich walorów znalazł aż w Singapurze – 40% z tej puli nabędzie rządowy fundusz Temasek Holding. Wiadomość ta jest niekorzystna dla dotychczasowych akcjonariuszy, ponieważ oznacza mniejszy udział w ewentualnych przyszłych zyskach i majątku firmy. Tymczasem jeszcze 17. lipca prezes Merrill Lynch zapewniał, że spółka dysponuje odpowiednią ilością kapitału!
Jednak chyba jeszcze większe wrażenia zrobiła informacja o sprzedaży części aktywów. Po tym jak Merrill Lynch za 4,43 mld $ sprzedał 20% udziałów w firmie Bloomberg LP (czyli o 11,4% poniżej ich wartości wykazanej w bilansie) teraz przyszła kolej na obligacje CDO (na których w ciągu ostatniego roku Merrill Lynch stracił ok. 27 mld $). Obligacje o wartości nominalnej 30,6 mld $ spółka sprzedała zaledwie za 6,7 mld $, z czego tylko jedną czwartą w gotówce. Jeżeli amerykańscy kredytobiorcy nie będą spłacać swoich długów, to Merrill Lynch nie dostanie reszty tej kwoty. Warunki tej transakcji świadczą, że zarząd firmy musiał działać pod silną presją czasu albo że aktywa Merrill Lynch są po prostu niewiele warte.
Przed startem wtorkowej sesji w Nowym Jorku analitycy zastanawiają się, jak rynek zareaguje na wieści z Merrill Lynch. Na giełdzie we Frankfurcie papiery spółki tanieją zaledwie o 2,7%, zaś notowania kontraktów terminowych pozostają bez większych zmian względem poziomów z poniedziałkowego zamknięcia.
Dzisiaj kalendarium znowu świeci pustkami – swoje wyniki kwartalne zaprezentuje tylko kilka mniejszych (jak na amerykańskie warunki rzecz jasna) spółek. Oprócz tego o godzinie 15:00 opublikowany zostanie majowy odczyt indeksu S&P/Case-Shiller mierzącego ceny domów w 20 amerykańskich miastach. Analitycy spodziewają się jego spadku o 16% r/r.
K.K.




























































