W ubiegłym roku po wypowiedziach przedstawicieli OPEC było wyraźnie widać, że obawiają się oni wpływu rosnących cen ropy naftowej na dynamikę wzrostu światowej gospodarki. Teraz obawy te raczej zanikły, według OPEC nie ma powodów, żeby ropa była tańsza, bowiem na wzrost gospodarczy wciąż mają wpływ niskie stopy procentowe w wielu krajach, a inflacja znajduje się pod kontrolą.
„Cena ropy naftowej na poziomie 50 dolarów nie gra dużej roli w spowolnieniu wzrostu gospodarczego. Według niektórych analityków nawet 60 dolarów za baryłkę będzie miało niewielki wpływ na wzrost” – uważa przewodniczący OPEC szejk Ahmad al-Fahd al-Sabah.
„Odpowiednia cena dla ropy naftowej znajduje się w przedziale 45 do 55 dolarów” – uważa Edmund Daukoru doradca prezydenta Nigerii ds. energii.
Ekonomiści zgadzają się, że wiele światowych gospodarek nie zostało dotkniętych wzrostem cen ropy, ale stało się tak ze względu na słabnącego dolara. Dzięki spadkowi kursu dolara cena ropy w wielu krajach nie wzrosła w takim stopniu, w jakim mogłoby to wynikać ze wzrostu cen ropy na rynkach.
Przedstawiciele OPEC zgodzili się z tym, że stary przedział cenowy wynoszący 22 – 28 dolarów, który był wyznacznikiem wartości koszyka referencyjnego ropy produkowanej przez państwa OPEC, nie ma już racji bytu. Nie wyznaczono jednak na razie nowego przedziału. Wydaje się jednak, że OPEC widzi ceny ropy na poziomie 40 dolarów dla amerykańskiej ropy crude oraz 30 -35 dolarów dla koszyka referencyjnego OPEC.
Następne spotkanie przedstawicieli OPEC odbędzie się 16 marca, w mieście Isfahan w Iranie. Na tym spotkaniu może zapaść decyzja o ograniczeniu produkcji ropy z powodu sezonowego spadku popytu na ten surowiec.
Na zamknięciu piątkowej sesji cena ropy crude wynosiła 47,15 dolara za baryłkę.
M.D.






























































