REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Jarosław Bauc: Działania rządu mogą w znaczącym stopniu złagodzić skutki kryzysu

2009-04-02 14:12
publikacja
2009-04-02 14:12
Dodaj Bankier.pl w Google
Gość Radia PiN

Jarosław Bauc

02.04.2009 r.

Cezary Szymanek: Gościem Radia PiN jest Jarosław Bauc - Prezes Polkomtel SA, 
były minister finansów
. Dzień dobry panie prezesie.

Jarosław Bauc: Dzień dobry.

CS: W Londynie rozpoczął się szczyt G20 - zacznijmy naszą rozmowę od spraw gospodarczych. Szczyt G20: „Kapitalizm do przebudowy” - uda się przebudować to, co zostało zepsute, o ile w ogóle cokolwiek zostało zepsute pana zdaniem?

JB: No właśnie „Kapitalizm do przebudowy” - teraz takie modne hasło… Myślę, że właśnie ten kapitalizm był niestety przebudowany i to przebudowany przez nadmierną ingerencję państwa czy różnych instytucji państwowych w życie gospodarze, w szczególności w Stanach Zjednoczonych i stąd ten kryzys. Więc jeśli „kapitalizm do przebudowy” tak, ale pod tytułem: „Powracamy do źródeł”.

CS: Czyli, co robimy w takim razie panie prezesie?

JB: Dzisiaj ta sytuacja jest bardzo skomplikowana dlatego, że ten powrót do źródeł następuje, o ile ma w ogóle nastąpić, poprzez dalsze bardzo intensywne działania instytucji państwowych i międzynarodowych, na arenie gospodarczej.

CS: Co jest słuszne, czy niesłuszne, pana zdaniem?

JB: Niesłuszne.

CS: Dlaczego?

JB: Uważam, że takim praźródłem obecnego kryzysu światowego, to jest kryzys światowy, który ogarnia wszystkie kraje, właściwie większość gałęzi gospodarki, było nadmierne zadłużenie się wszystkiego i u wszystkich. To, co serwują Stany Zjednoczone i także w sporej części państwa europejskie, to jest kontynuacja tego trendu, czyli dalsze zadłużanie, albo wymiana jednego długu na inny, albo wymiana długu na jeszcze większy dług. Przy czym kto inny jest wierzycielem a kto inny dłużnikiem. To trzeba będzie kiedyś spłacić i myślę, że może się to bardzo negatywnie odbić na przyszłym wzroście. Być może na krótką metę bieżące problemy zostaną nieco stonowane.

CS: A ta krótka meta...?

JB: No rok, półtora. Kryzys nie będzie tak głęboki jak mógłby być, gdyby nie te interwencje.

CS: Czyli co za rok, półtora może przyjść druga fala kryzysu?

JB: Nie, ja nie mówię o drugiej fali, ale w przyszłości wzrost gospodarczy, który po tym kryzysie nastąpi będzie z pewnością znacznie niższy, niż mógłby być bez tych bardzo agresywnych i ekspansywnych działań. Z tego punktu widzenia myślę, że Polska się wyróżnia bardzo pozytywnie. Nie tylko dlatego, że jak podaje Bank Światowy być może będziemy jedyną gospodarką w Europie, która nie wpadnie w recesję, aczkolwiek spowolnienie jest odczuwalne i to w granicach zera, więc to jest bardzo poważne uderzenie w gospodarkę polską, ale my zachowujemy się po prostu przyzwoicie. Pakiet antykryzysowy różni się w Polsce dość zdecydowanie od tego, co można obserwować za granicą. Po prostu nie szalejemy, nie zwiększamy zadłużenia, a te działania, które obserwujemy, w szczególności ostatnie decyzje dotyczące uelastycznienia rynku pracy czy pakiet działań poprzez Bank Gospodarstwa Krajowego mogą w znaczącym stopniu złagodzić skutki kryzysu, bo nie da się tego kryzysu uniknąć, ale nie popadniemy w przyszłości, w takie tarapaty, w jakie mogą popaść inne kraje.

CS: Chce pan powiedzieć, że rząd obrał słuszną drogę, drogę na przykład na której mamy takie drogowskazy, a właściwie tablice, jak: trzymamy sztywno poziom deficytu, wchodzimy do euro, nie ma pompowania pieniędzy do gospodarki?

JB: Zdecydowanie tak. To się może różnym osobom czy różnym grupom nie podobać...

CS: Są tacy, jest ich wielu.

JB: Czemu niektórzy dają wyraz, ale to jest jedyna słuszna droga. Po pierwsze nawet gdybyśmy chcieli szaleć, to nas na to szaleństwo nie stać. Ale myślę, że nie chcielibyśmy szaleć i zarówno działania oszczędnościowe... Oczywiście nie unikniemy większego deficytu, to jest jasne...

CS: Większego o ile?

JB: Trudno mi powiedzieć, bo nie mam wiedzy na temat tego, o ile można ograniczyć wydatki a jak mówimy o deficycie, to nie tylko deficyt państwa, ale całego sektora finansów publicznych, a tutaj mam wiedzę jeszcze mniejszą na temat tego co się dzieje w samorządach, w ZUS, czy...

CS: Ale ja rozumiem, że ten poziom zapisany w budżecie, te ponad osiemnaście miliardów można włożyć między bajki, w tej chwili?

JB: Ale to chyba już także minister Rostowski, w pewnym sensie przyznał mówiąc, że jeżeli zaistnieje potrzeba, to jest gotowy do tego, aby znowelizować budżet. Ja bym akurat do tego specjalnie nie przywiązywał wagi.

CS: A do czego się należy przywiązać?

JB: Nie przywiązywałbym wagi do tego, że w jednym roku, ze względu na bardzo negatywne otoczenie zewnętrzne i wszechogarniający kryzys będziemy mieć wyższy deficyt, niż byłby w innych warunkach. To jest coś oczywistego. Natomiast nie należy dolewać oliwy do ognia, czyli tego, co robi się w innych krajach. Raczej mamy politykę oszczędności, raczej mamy politykę dbania o wydatki infrastrukturalne, czyli o podtrzymanie inwestycji publicznych wtedy, kiedy inwestycje prywatne się obniżają i znaczące kroki w kierunku uelastycznienia rynku pracy, co spowoduje, że ludzie nie zostaną wykluczeni. Ci, którzy mogliby stać się bezrobotnymi, być może się nie staną, ale będą pracować na innych warunkach.

CS: To polityka fiskalna - a jak pan ocenia politykę monetarną w tych czasach?

JB: Politykę monetarna oceniam niestety znacznie gorzej niż politykę fiskalną.

CS: To znaczy, co Rada Polityki Pieniężnej, Narodowy bank Polski powinny pana zdaniem zrobić, w obecnych czasach?

JB: Po pierwsze, Narodowy Bank Polski przespał kilka miesięcy i wydaje mi się, że nie rozumiał na początku tego, co w ogóle się stało i sytuacji jaka zaistniała, w sektorze bankowym. Tradycyjne działania Rady Polityki Pieniężnej poprzez podstawowe stopy procentowe były kompletnie nieskuteczne dlatego, że mieliśmy oderwanie stóp procentowych, ustanawianych przez Narodowy Bank Polski, od rynkowych stóp procentowych, zarówno depozytowych jak i kredytowych, kompletne oderwanie. W związku z tym Narodowy Bank Polski mógł sobie coś tam robić a życie toczyło się dalej swoimi torami. Te tradycyjne narzędzia nie były skuteczne i myślę, że zarówno zarząd Banku jak i Rada Polityki Pieniężnej kilka miesięcy pierwszych tego kryzysu przespała.

CS: A teraz?

JB: Teraz widać, że zrozumieli sytuację i te działania, które ostatnio obserwujemy idą w kierunku nie tyle zmian parametrów, czyli stóp procentowych ile zmian wielkości dostępnej płynności dla sektora bankowego.

CS: No właśnie tutaj przede wszystkim ten najczęściej powtarzany argument - obniżenie poziomu rezerw obowiązkowych.

JB: Obniżenie poziomy rezerw obowiązkowych, ale wciąż te działania są bardzo skromne. Ja bym zdecydowanie mocniej obniżył stopy procentowe od depozytów, jakie banki mogą...

CS: Do jakiego poziomu?

JB: Nawet do zera.

CS: Nie bałby się pan?

JB: Nie, to znaczy depozytowe stopy procentowe w Banku Narodowym. To znaczy wszystko, co mogłoby zniechęcać banki do tego, żeby uciekać z sektora bankowego z płynnością, w kierunku Narodowego Banku Polskiego należy robić.

CS: A jeżeli chodzi o stopę tę główną, ustaloną przez Radę Polityki Pieniężnej, to do jakiego poziomu by ją pan obniżył, skoro już o tym mówimy?

JB: Ja już bym ją zostawi na tym poziomie. To 3,75 - ono i tak w tej chwili wobec stóp rynkowych jest dość dalekie. Mamy bardzo duży narzut rynkowych stóp na tę stopę i wciąż ta zależność jest dość mało efektywna, ze względu na problemy z płynnością i z rynkiem międzybankowym. Natomiast istnieje jednak problem waluty i dalsze osłabienie złotego wywołane na przykład obniżką stóp procentowych, może być już zabójcze dla gospodarki. W pewnym zakresie osłabienie złotego jest korzystne i to, co w tej chwili obserwujemy, może w przyszłości pobudzić eksport, wyhamuje trochę import, uczyni Polskę bardziej atrakcyjną, tańszą. Także z punktu widzenia i długu, który emituje czy rząd czy sektor prywatny i z punktu widzenia aktywów, czyli także i prywatyzacji i napływu kapitału, Polska jest już znacznie tańsza niż była ze względu na walutę i atrakcyjność eksportowa Polski jest wyższa. To na dłuższą metę może procentować. Natomiast dalsze osłabianie złotego może wpędzić całe grupy ludności i całe sektory w pułapkę zadłużenia i tutaj ja już bym był bardzo ostrożny i przynajmniej na ładnych parę miesięcy bym zapomniał o dalszych redukcjach stóp.

CS: A sektor telekomunikacyjny mocno odczuje kryzys pana zdaniem?

JB: Sektor telekomunikacyjny odczuwa ten kryzys inaczej. Jeżeli chodzi o skalę biznesu, czyli przychodów, jakie będzie generował, to one oczywiście będą niższe niż byłyby w innych warunkach. To widać.

CS: No właśnie w ubiegłym roku - Polkomtel wzrost przychodów o 9% niespełna - w tym roku?

JB: W tym roku jeżeli pominiemy te przychody, na które wpływ mają niezrozumiałe dla nas czasami decyzje UKE, to z tego zasadniczego biznesu nie powinniśmy mieć negatywnej dynamiki przychodów.

CS: Mówi pan o obniżeniu poziomu stawek MTR, tak? Przede wszystkim, jeżeli chodzi o decyzje UKE.

JB: No cały szereg, ale głównie stawek MTR. Nie tyle obniżenie, co niezrozumiałą asymetrię. To znaczy są podmioty na rynku, które stawki MTR mają dwa i pół raza niższe niż inni operatorzy, co stwarza takie problemy w konkurencyjności rynku, które hamują wręcz rozwój konkurencji na tym rynku dlatego, że nie mogą się pojawić operatorzy wirtualni. Ale to jest temat na oddzielną dyskusję.

CS: Pozycję lidera w tym roku, skoro jesteśmy przy przychodach i pozycji na rynku, czy tę pozycję lidera w tym roku myśli pan, że zachowacie, jako Polkomtel?

JB: Ja nie miałbym nic na przeciwko gdyby tak się stało, ale widzimy jaki jest ten rok. Jest to rok bardzo nieprzewidywalny, różne sektory, różnie reagują. Polkomtel jest silny w dużym biznesie a ten duży biznes bardzo oszczędza, także na wydatkach telekomunikacyjnych. Ja myślę, że to nie jest krytyczne czy będziemy o parę milionów przed Orange czy Erą, czy parę milionów za Orange, to są mniej więcej tej samej wielkości biznesy. Natomiast ze względu choćby na kurs walutowy a przecież nasi konsumenci wiedzą, iż wszystkie w zasadzie terminale czyli słuchawki, laptopy, kupujemy za granicą. Dostępność po atrakcyjnych cenach tych terminali na pewno się ograniczy.

CS: Dwadzieścia dziewięć groszy, to na koniec, jeszcze jeden wątek, 29 gr, to ostatnio najpopularniejsza liczba na rynku telekomunikacyjnym, dotyczy ceny za minutę, u niektórych nawet już za godzinę połączeń. Będzie nowa liczba, mniejsza?

JB: Mówimy o prepaidzie.

CS: Tak mówimy oczywiście o prepaidzie, o wojnie cenowej w prepaidach, wywołanej przez Play. Będzie mniejsza kwota niż 0,29 zł, w tym roku?

JB: Nie wiem, ale tutaj się znów się kłaniają te stawki MTR. Play dzięki decyzjom regulatora ma dwieście pięćdziesiąt procent niższe opłaty, jakie uiszcza nam, w stosunku do tego jakie my uiszczamy na rzecz Play. Więc regulator postanowił aby reszta rynku składała się na Play. Mamy sytuację na rynku prepaidowym taką, jaką mamy, co w zasadzie zabija możliwość pojawiania się i rozwoju operatorów wirtualnych. Ja myślałem, że rynek operatorów wirtualnych, w Polsce będzie istotnych uzupełnieniem oferty, dlatego, że oni mogą dotrzeć do takich nisz, do takich klientów, z takimi produktami gdzie operatorzy globalni nie są w stanie, w ogóle operować. Niestety regulator zabija konkurencję w Polsce.

CS: A więc spodziewać się mniejszej kwoty niż dwadzieścia dziewięć, jeszcze w tym roku? Nastąpi obniżenie tego magicznego poziomu?

JB: Nie ma zielonego pojęcia. W tej chwili obniżka stawek na rynku prepaidowym jest istotna, czy to będzie dalej postępowało i kiedy trudno mi powiedzieć. To są kwestie samego rynku i konkurencji na tym rynku.

CS: Jarosław Bauc - prezes Polkomtel S.A, były minister finansów. Dziękuje bardzo.

JB: Dziękuję.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Dlaczego CPN nie rusza akcyzy? Rząd ma problem z realizacją planu dochodów z tego podatku
Tematy
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie

Komentarze (2)

dodaj komentarz
~robek
ten gosc pisze o minimalizowaniu deficytu wydatków panstwowych a za jego kadencji powstał najwiekszy deficyt od czasy Gierka!!!! Panie Bauc pan sie wezmie za siebie , pan nie robi kpiny nawet pana ziomki w synagodze sie smieja , pan przestanie sie chwalic , panie bauc! Kazdy dobry zyd wie ze kury sie nie okłamuje w ten sposób !!!ten gosc pisze o minimalizowaniu deficytu wydatków panstwowych a za jego kadencji powstał najwiekszy deficyt od czasy Gierka!!!! Panie Bauc pan sie wezmie za siebie , pan nie robi kpiny nawet pana ziomki w synagodze sie smieja , pan przestanie sie chwalic , panie bauc! Kazdy dobry zyd wie ze kury sie nie okłamuje w ten sposób !!! Kura ma jaja znosci i wiedziec ze sie o nia dba ale jak kura sie dowie ze jaja sie jej kradnie i i ona bunt podniesie! Panie Bauc nawet polak pamieta !!! panie nie pojawiaj sie pan w mediach pan nam wstyd przynosisz!!!!!
~gugu
Panie Bauc jedną dziure juz pan zrobiłes za AWS , dziekujemy . Teraz milcz pan.

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki