Nowa odsłona kryzysu finansowego zaczęła się tuż po otwarciu piątkowych notowań, gdy Bear Stearns de facto ogłosił swój upadek. Ta piąta w USA firma inwestycyjna utraciła płynność finansową, ponieważ inwestorzy zaczęli wycofywać z niej swoje pieniądze, a dealerzy bankowi nie chcieli zawierać jakichkolwiek transakcji. W rezultacie Fed pożyczył tej spółce 30 mld dolarów, a w akcję ratunkową zaangażował się bank JP Morgan Chase. Na uwagę zasługuje fakt, że formalnie rzecz biorąc Bear Stearns nie jest bankiem, więc Rezerwa Federalna może udzielić takiej pożyczki tylko w naprawdę wyjątkowych sytuacjach.
W weekend giełdowych inwestorów zmroziła informacja, że JP Morgan kupi Bear Stearns za zaledwie 236 mln dolarów, co daje wycenę na poziomie 2$ za akcję. Jeszcze na początku piątkowej sesji papiery te były wyceniane na 80$, a na zamknięciu ich kurs spadł o 47%. Jeszcze w lipcu walory Bear Stearns były wyceniane na 172,61$. Analitycy zastanawiają się, jak zła musiała być sytuacja Bear Stearns skoro JP Morgan przejmuje go płacąc równowartość 25% wartości księgowej siedziby spółki.
W tym momencie coraz częściej mówi się o jakichś nadzwyczajnych działaniach Rezerwy Federalnej, która w niedzielę obniżyła stopę dyskontową o 0,25 pkt. proc., sprowadzając ją do poziomu 3,25%. W styczniu w obliczu silnych spadkach na giełdach Fed na niezapowiedzianym posiedzeniu dokonał cięcia wszystkich stóp procentowych o 75 pkt. bazowych.
Tymczasem o godzinie 12:50 kontrakty terminowe na Dow Jones’a zniżkowały o 204 punkty. Futures na S&P500 traciły 27 pkt. Piątkowa sesja na Wall Street zakończyła się spadkiem głównych giełdowych indeksów po około 2%
W obliczu poważnej sytuacji w sektorze finansowym zapewne na dalszy plan zejdą dzisiaj publikacje danych z gospodarki. Oczekiwane są informacje o produkcji przemysłowej, indeks nastrojów w biznesie w regionie Nowego Jorku oraz indeks koniunktury w budownictwie.
K.K.




























































