Od kilkunastu dni na Wall Street trwa wyprzedaż akcji instytucji finansowych. Inwestorzy panicznie boją się kolejnych straconych kredytów w amerykańskich bankach oraz następnych upadłości w tej branży. Spekuluje się także o problemach finansowych Fannie Mae oraz Freddie Mac. Dlatego też wyniki kwartalne dwóch dużych regionalnych banków mogą zdeterminować przebieg całej sesji.
Wcześniej jednak inwestorzy zapoznają się z czerwcowym odczytem inflacji konsumenckiej: ekonomiści prognozują, że w ceny wzrosły o 0,7% m/m a z wyłączeniem żywności i energii o 0,2% m/m. Teoretycznie wyniki wyższe od prognoz powinny przełożyć się na wzrost oczekiwań na podwyżki stóp procentowych, co nie byłoby dobrą wiadomością dla rynku akcji.
W kalendarium makroekonomicznym są jeszcze dane o produkcji przemysłowej (oczekuje się wzrostu o 0,2% m/m), publikacja protokołu z ostatniego posiedzenia Komitetu Otwartego Rynku oraz dane o zapasach paliw. Te ostatnie mogą mieć wpływ na rynek ropy, która dzisiaj kontynuuje wczorajsze spadki, co powinno być dobrą wiadomością giełdowych inwestorów.
Nastroje na rynku poprawiły też wyniki Intela – w drugim kwartale ten największy na świecie producent procesorów zarobił na czysto 1,6 mld dolarów, czyli o 25% więcej niż rok wcześniej. Wynik ten był o 115 mln $ lepszy od mediany prognoz analityków. Sprzedaż wzrosła 9,1% r/r (osiągając 9,47 mld $), a prezes Intela nie dostrzega spadku popytu w USA. Spółka przedstawiła też bardzo optymistyczne prognozy na trzeci kwartał: przychody mają osiągnąć wartość 10-10,6 mld $ przy wzroście marży brutto do poziomu 58% (w drugim kwartale było to 55,4%).
O godzinie 13:40 notowania kontraktów terminowych pozostawały pod kreską: futures na indeks S&P500 zniżkowały o 0,3%, a kontrakty na Nasdaq traciły 0,2%.
K.K.






























































