2009-11-19 14:17 Źródło: Bankier.pl
Indeks S&P500 dziś może przetestować kluczowe wsparcie
Przez ostatnie dwa dni pomimo słabych danych z gospodarki indeks S&P500 bez problemu bronił poziomu 1.100 punktów. Dziś nastroje inwestycyjne wydają się być gorsze niż na początku tygodnia, a szalę może przeważyć zniżkujący eurodolar.
Bardzo silny związek kursu EUR/USD z rynkami akcji dodatkowo komplikuje analizę sytuacji na giełdowych parkietach. Bowiem do końca nie wiadomo, czy to słabszy dolar napędza wzrosty cen akcji, czy też zwyżkujące indeksy giełdowe przyspieszają deprecjację „zielonego”. Dziś jednak fakty są takie, że o godzinie 14:00 eurodolar zniżkował o 0,7%, a kontrakty terminowe na indeks S&P500 były notowane na poziomie 1.100 punktów – czyli o 0,9% niżej niż na wczorajszym zamknięciu.
Tymczasem dla inwestorów kierujących się analizą techniczną obrona poziomu 1.100 punktów ma kluczowe znaczenie. Od tej bariery rynek odbijał się już w październiku i listopadzie i sforsował ją w poniedziałek przy bardzo małych obrotach. Następnie we wtorek i środę giełdowe niedźwiedzie dwukrotnie i bez powodzenia testowały poziom, który z oporu przekształcił się we wsparcie.
Dziś od danych z gospodarki może zależeć jeszcze mniej niż w poprzednich dniach – publikowane „figury” są bowiem znacznie mniejszego kalibru. Rynek od dłuższego czasu nie przejmuje się wskaźnikami wyprzedzającymi koniunkturę (bo w istocie jej już nie wyprzedzają), a indeks aktywności gospodarczej w regionie Filadelfii również ma drugorzędne znaczenie.
Sporo może się za to dziać na akcjach największych banków. Przyczyną zamieszania może być komunikat z agencji Moody’s, która zamierza obniżyć ratingi niektórych hybrydowych instrumentów dłużnych wyemitowanych m.in. przez takich potentatów jak Goldman Sachs, JP Morgan czy Citigroup.
K.K.
Bardzo silny związek kursu EUR/USD z rynkami akcji dodatkowo komplikuje analizę sytuacji na giełdowych parkietach. Bowiem do końca nie wiadomo, czy to słabszy dolar napędza wzrosty cen akcji, czy też zwyżkujące indeksy giełdowe przyspieszają deprecjację „zielonego”. Dziś jednak fakty są takie, że o godzinie 14:00 eurodolar zniżkował o 0,7%, a kontrakty terminowe na indeks S&P500 były notowane na poziomie 1.100 punktów – czyli o 0,9% niżej niż na wczorajszym zamknięciu.
Tymczasem dla inwestorów kierujących się analizą techniczną obrona poziomu 1.100 punktów ma kluczowe znaczenie. Od tej bariery rynek odbijał się już w październiku i listopadzie i sforsował ją w poniedziałek przy bardzo małych obrotach. Następnie we wtorek i środę giełdowe niedźwiedzie dwukrotnie i bez powodzenia testowały poziom, który z oporu przekształcił się we wsparcie.
Dziś od danych z gospodarki może zależeć jeszcze mniej niż w poprzednich dniach – publikowane „figury” są bowiem znacznie mniejszego kalibru. Rynek od dłuższego czasu nie przejmuje się wskaźnikami wyprzedzającymi koniunkturę (bo w istocie jej już nie wyprzedzają), a indeks aktywności gospodarczej w regionie Filadelfii również ma drugorzędne znaczenie.
Sporo może się za to dziać na akcjach największych banków. Przyczyną zamieszania może być komunikat z agencji Moody’s, która zamierza obniżyć ratingi niektórych hybrydowych instrumentów dłużnych wyemitowanych m.in. przez takich potentatów jak Goldman Sachs, JP Morgan czy Citigroup.
K.K.


Dodaj komentarz