Bernanke będzie dziś składał półroczne sprawozdanie z działalności banku centralnego i zdaniem wielu komentatorów będzie musiał się gęsto tłumaczyć ze skrajnie ekspansywnej polityki monetarnej. Bowiem wielu amerykańskich polityków poważnie obawia się niekontrolowanego wzrostu inflacji będącego skutkiem Fed-owskiego „wspierania gospodarki”. Jeśli prezesowi Rezerwy Federalnej udałoby się przekonać uczestników rynku, iż ma gotową „strategię wyjścia” i jest zdeterminowany do dławienia przyszłej inflacji, to można się spodziewać aprecjacji dolara i spadku notowań złota.
Obecnie jednym z głównych czynników wzmacniających popyt na złoto jest bowiem strach przed inflacją będącą następstwem polityki monetarnej Stanów Zjednoczonych. Dzięki tym obawom stan posiadania funduszu SPDR Gold Trust przekracza 1090 ton złota – tak więc największe komercyjne rezerwy metalu przekraczają wielkość rezerw kruszcu zgromadzonych przez banki centralne Chin czy Szwajcarii.
Dlatego też pomimo powszechnych oczekiwań na rychły koniec bessy i recesji w USA ceny złota utrzymują się na poziomie z października 2008 roku, czyli apogeum kryzysu finansowego. O godzinie 14:30 uncja żółtego metalu była wyceniana na 950,20$ i była o 0,2% droższa niż na zamknięciu poniedziałkowych notowań.
K.K.





























































