Spółka Buffeta, Berkshire Hathaway, ujawniła właśnie rezultaty swej działalności w 2003 r. Jej zysk netto wzrósł o 90 proc., do 8,15 mld USD, a przychody o 51 proc. - do 42,24 mld USD. Działalność Berkshire Hathaway, której 40 proc. akcji należy do Buffeta i jego żony, dotyczy różnorodnych sektorów. Znaczna część interesów firmy jest związana z ubezpieczeniami i inwestycjami. Berkshire kontroluje także wiele innych spółek z takich branż, jak usługi finansowe, wydawnictwa, produkcja słodyczy, mebli, dywanów, materiałów budowlanych i wyrobów jubilerskich. Do Berkshire należą pakiety akcji największych amerykańskich spółek: American Express (11,8 proc.), Coca-Coli (8,2 proc.), Gillette (9,5 proc.), Moody's Corporation (16,1 proc.), „The Washington Post” (18,1 proc.) i chińskiej Petro China (1,3 proc.).
Sam Warren Buffet, sprawujący funkcję prezesa Berkshire, był w ub.r. najszybciej bogacącym się człowiekiem na świecie. Według danych miesięcznika „Forbes”, jego majątek wzrósł w 2003 r. aż o 12,4 mld USD, do 42,9 mld USD.
W załączonym do rocznego sprawozdania z działalności Berkshire liście do akcjonariuszy Buffet podkreślił, iż w 2002 r. po raz pierwszy w swym życiu zaczął grać na rynku walutowym. Ponieważ większość aktywów, w które inwestowała jego spółka, jest nominowana w dolarach, Buffet postanowił rekompensować sobie w ten sposób straty wywołane spadkiem wartości amerykańskiej waluty. W 2003 r. zwiększył pozycje na rynku walutowym do 12 mld USD, inwestując w pięć walut (nie zdradził, w jakie). To pozwoliło Berkshire zarobić 825 mln USD. Dodatkowy zysk przyniosły kupione jeszcze w 2002 r. obligacje spekulacyjne nominowane w euro, których wartość przekracza obecnie 1 mld USD.
W 2002 r. Berkshire działała także na rynku amerykańskich obligacji spekulacyjnych, kupując za bezcen papiery obecnie warte 8 mld USD. Zdaniem Buffeta, od tego czasu walory te znacznie zdrożały i dalsze lokowanie w nie środków nie ma sensu. „Wczorajsze śmieci dziś kosztują tyle, co kwiaty” - opisał całą sytuację finansista.
Buffet nie chce także zwiększać zaangażowania na rynku akcji. W 2003 r. indeks S&P 500 wzrósł o 9,2 proc., a Nasdaq Composite o 50 proc. Wiadomo, że miliarder nie uczestniczył w hossie nowych technologii z końca lat 90., co pozwoliło mu uniknąć strat będących efektem załamania rynku finansowego w latach 2000-2002. Obecnie Buffet także uważa, że ceny akcji osiągnęły swój „sprawiedliwy” poziom. „Nasz portfel oceniamy bez entuzjazmu i bez pesymizmu” - napisał w liście. „Mamy udziały w znakomitych spółkach, których realna wartość w ub.r. wzrosła, jednak ceny ich akcji obecnie odpowiadają ich wartości”.
List Buffeta potwierdza opinię, że eksperci Berkshire pracujący na rynku finansowym odczuwają niedobór atrakcyjnych inwestycji.
Przemysław Piłat
GAZETA FINANSOWA





























































