Finansowe media żyły doniesieniami spod Akropolu. Mimo burzliwych demonstracji ulicznych szefowie dwóch z trzech największych partii parlamentarnych porozumieli się w sprawie wymaganych przez Troikę oszczędności budżetowych i reform gospodarczych. Sprzeciwiła się tylko jedna frakcja dysponująca 5% głosów w parlamencie, co jednak wywołało niepokój wśród inwestorów.
W Europie główne indeksy (poza Londynem) straciły po przeszło 1%. W Ameryce spadki nie przekroczyły 1%, ale na wykresie dziennym były zauważalne. To pierwsza w tym roku tak pesymistyczna sesja, w czasie której główne indeksy wykonały zdecydowany odwrót od swych lokalnych szczytów. Na silnie wykupionym i rosnącym od sylwestra rynku taka reakcja nie powinna budzić większego zdziwienia.
Nie pomógł też większy od oczekiwań spadek nastrojów konsumenckich. Wstępny odczyt lutowego indeksu Uniwersytetu Michigan wyniósł 72,5 pkt. wobec 75 pkt. w styczniu i rynkowych oczekiwań rzędu 74,5 pkt. Nie zachwycił również bilans handlowy USA, które odnotowały większy od prognoz deficyt. Grudniowy eksport zwiększył się o 0,7% mdm , za to import urósł o 1,3%.
Szerszy obraz sytuacji pozostaje bez większych zmian. Po bardzo dobrym początku roku, który zawdzięczamy działaniom EBC (LTRO) oraz niezłym danym z gospodarki USA, nadszedł czas na skorygowanie nadmiernego optymizmu. Czy czeka nas jedynie realizacja zysków czy też powrót do bessy? To będzie zależało od stanu gospodarki Stanów Zjednoczonych i Chin oraz od zaufania inwestorów do kluczowych krajów PIIGS: Włoch i Hiszpanii.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl






























































