2010-02-09 18:00 Źródło: Bankier.pl
Grecka ulga nie pomogła europejskim parkietom
Spekulacje o domniemanym euro-ratunku dla Grecji pozwoliły europejskim indeksom oderwać się od poziomów z poniedziałkowego zamknięcia. Ale obawy przed problemami fiskalnymi w Wielkiej Brytanii momentalnie sprowadziły inwestorów na ziemię.
Rozpoczęta w styczniu fala spadków przebiega w atmosferze obaw związanych z wypłacalnością poszczególnych państw. Z powodu recesji oraz rozrzutnej polityki fiskalnej niemal wszystkie rozwinięte kraje notują ogromne deficyty budżetowe. Prym wiedzie Grecja z dziurą budżetową szacowaną na 12,7% PKB, ale głośno mówi się także o problemach Portugalii i Hiszpanii.
Ale dziś rano inwestorom z nieświadomą odsieczą przyszedł Jean-Claude Trichet. Szef Europejskiego Banku Centralnego skrócił swój pobyt w Australii, by móc uczestniczyć w jutrzejszym spotkaniu polityków Unii Europejskiej. Rynek aż huczał od plotek, jakoby UE pod przewodnictwem Niemiec miała zorganizować akcję ratunkową dla Grecji i pożyczyć greckiemu rządowi pieniądze na bieżące wydatki.
W efekcie giełdowe indeksy wystrzeliły w górę, a prym wiodły akcje spółek górniczych, którym sprzyjały drożejące surowce będące skutkiem aprecjacji euro względem dolara. Ale radość posiadaczy akcji trwała tylko krótko. Cios optymistom zadała agencja Fitch Ratings ostrzegając przed obniżką ratingu Wielkiej Brytanii. To wystarczyło, by ceny akcji wróciły do poziomów z poniedziałku. Londyński FTSE100 zdołał obronić ledwie 0,4% wzrost, paryski CAC40 i niemiecki DAX zyskały po ok. 0,2%.
Znów zupełnie zaskoczyła giełda w Atenach, rosnąc o blisko 5%. We wzrostach przodowały banki: National Bank of Greece podrożał o 7%, walory EFG Eurobanku zyskały 10,9%, zaś notowania Alpha Banku poszły w górę o 15%. Greckim pożyczkodawcom nie zaszkodziła nawet publikacja raportu analityków z Goldman Sachs, którzy wydali rekomendację „sprzedaj” dla największego greckiego banku.
K.K.
REKLAMA
Rozpoczęta w styczniu fala spadków przebiega w atmosferze obaw związanych z wypłacalnością poszczególnych państw. Z powodu recesji oraz rozrzutnej polityki fiskalnej niemal wszystkie rozwinięte kraje notują ogromne deficyty budżetowe. Prym wiedzie Grecja z dziurą budżetową szacowaną na 12,7% PKB, ale głośno mówi się także o problemach Portugalii i Hiszpanii.
Ale dziś rano inwestorom z nieświadomą odsieczą przyszedł Jean-Claude Trichet. Szef Europejskiego Banku Centralnego skrócił swój pobyt w Australii, by móc uczestniczyć w jutrzejszym spotkaniu polityków Unii Europejskiej. Rynek aż huczał od plotek, jakoby UE pod przewodnictwem Niemiec miała zorganizować akcję ratunkową dla Grecji i pożyczyć greckiemu rządowi pieniądze na bieżące wydatki.
W efekcie giełdowe indeksy wystrzeliły w górę, a prym wiodły akcje spółek górniczych, którym sprzyjały drożejące surowce będące skutkiem aprecjacji euro względem dolara. Ale radość posiadaczy akcji trwała tylko krótko. Cios optymistom zadała agencja Fitch Ratings ostrzegając przed obniżką ratingu Wielkiej Brytanii. To wystarczyło, by ceny akcji wróciły do poziomów z poniedziałku. Londyński FTSE100 zdołał obronić ledwie 0,4% wzrost, paryski CAC40 i niemiecki DAX zyskały po ok. 0,2%.
Znów zupełnie zaskoczyła giełda w Atenach, rosnąc o blisko 5%. We wzrostach przodowały banki: National Bank of Greece podrożał o 7%, walory EFG Eurobanku zyskały 10,9%, zaś notowania Alpha Banku poszły w górę o 15%. Greckim pożyczkodawcom nie zaszkodziła nawet publikacja raportu analityków z Goldman Sachs, którzy wydali rekomendację „sprzedaj” dla największego greckiego banku.
K.K.



Dodaj komentarz