Greccy politycy nie są w stanie dojść do porozumienia w kwestii tego, czy ogłosić niewypłacalność kraju, czy też przyjąć warunki dyktowane przez tzw. Troikę, której przedstawiciele domagają się obiecanej wcześniej prywatyzacji, obniżenia płacy minimalnej i likwidacji 13. i 14. pensji w budżetówce. Grecy nie chcą jednak o tym słyszeć. Zwłaszcza przed nadchodzącymi wyborami.
W Europie wizja ogłoszenia przez Grecję niewypłacalności doprowadziła do przeceny akcji banków, które już prawie dogadały się z Atenami w sprawie umorzenia 70% długu i przyjęcia obietnicy oddania pozostałych 30% za 30 lat. Również w Nowym Jorku akcje banków nie cieszyły się wzięciem: sektorowy subindeks S&P stracił ponad 1%.
Na głównych amerykańskich indeksach emocji w ogóle nie było widać. S&P500 na otwarciu stracił pół procent, co równie dobrze można tłumaczyć realizacją piątkowych zysków jak i reakcją na wieści z Grecji. Przez resztę dnia indeksy za Atlantykiem odrabiały straty z otwarcia i ostatecznie zakończyły poniedziałek ledwie kosmetycznymi spadkami.
S&P500 ma za sobą najlepszy początek roku od ćwierćwiecza i w całości odrobił straty z sierpnia i września. Znakomitym nastrojom inwestycyjnym towarzyszą najniższe od dekady obroty połączone z nagłym zapomnieniem o europejskich i globalnych problemach.
Na razie lepsze niż można było się spodziewać dane z amerykańskiej gospodarki (a zwłaszcza z rynku pracy) pozwalają skupić się na fundamentach. Optymiści podnoszą argument, że akcje są „tanie”, zyski spółek rosną, a wskaźniki C/Z pozostają niższe od średniej z ostatniej dekady. W poniedziałek taki punkt widzenia prezentowali reporterzy Bloomberga, co ostatnim razem można było zaobserwować w czerwcu ubiegłego roku.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl






























































