Bezapelacyjnym hitem piątkowej sesji miał być pierwszy szacunek amerykańskiego produktu krajowego brutto. Niestety, zapowiadany hit okazał się strasznym kitem. W czwartym kwartale PKB największej gospodarki świata był tylko o 1,6% wyższy niż przed rokiem. Lub wzrósł o 2,8% w ujęciu annualizowanym, jak lubią mawiać Amerykanie. Rynkowy konsensus zakładał zwyżkę o 3% wobec 1,8% w trzecim kwartale.
Zawiódł nie tylko sam wynik, ale też jego kompozycja. Według amerykańskich statystyków w czwartym kwartale w USA praktycznie nie było inflacji – ceny (czyli deflator) w gospodarce miały ponoć wzrosnąć tylko o 0,4% kdk. Tylko dzięki temu można było mówić o jakimkolwiek wzroście PKB. Słaba była też kompozycja tego wskaźnika: bez uwzględnienia wpływu przyrostu zapasów anualizowana dynamika PKB byłaby mniejsza niż 1%. Lekkiemu wzrostowi konsumpcji prywatnej towarzyszył spadek wydatków rządowych, pozytywny wpływ handlu zagranicznego oraz wyhamowanie tempa inwestycji.
Takie dane nikomu podobać się nie mogły. Tyle że to giełdy europejskie reagowały znacznie silniej od amerykańskich. Zdecydowanej przecenie na Starym Kontynencie towarzyszyło tylko lekkie osunięcie na Wall Street. Indeks S&P500 w najgorszym momencie tracił niespełna 0,5%.
Inwestorzy zupełnie zignorowali komunikat agencji Fitch, która zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami postanowiła odrobić zaległości wobec konkurencji (zwłaszcza wobec Standard & Poor’s). Fitch, który do tej pory utrzymywał kuriozalnie wysokie ratingi państw strefy euro, dokonał obniżki długoterminowych ocen wiarygodności Włoch, Hiszpanii, Belgii oraz Słowenii i Cypru, wszędzie pozostawiając perspektywę negatywna. Był to ruch z dawna oczekiwany, więc nie mógł mieć wpływu na decyzje zawodowych inwestorów.
Za to w samej końcówce piątkowej sesji nagle zrobiło się ciekawie. S&P500 szybko zyskał kilkanaście punktów i na chwilę zabarwił się na zielono. Jednakże niedźwiedzie nie odpuściły i ostateczny bilans sesji to 0,2% straty na S&P500. Dow Jones po drugiej nieudanej próbie ataku na szczyt z maja 2011 roku spadł o 0,6%. Nasdaq zyskał 0,4%.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl
































































