Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi

2010-02-09 10:48 Źródło: Krzysztof Kolany - Bankier.pl

Krzysztof Kolany - Bankier.pl

Globalni spekulanci uciekli od euro – czy to sygnał do odwrócenia pozycji?


Masowa ucieczka od europejskiej waluty, jaka ma miejsce od grudnia 2009 roku sprawiła, że kurs EUR/USD spadł do najniższego poziomu od dziewięciu miesięcy. Dynamika wyprzedaży eurodolara jest zaskakująco silna i skłania do stawiania odważnych pytań. Czy to już koniec Eurolandu, jaki znamy, czy też tylko dynamiczna korekta wzrostów z ubiegłego roku.

Jeszcze nieco ponad dwa miesiące temu za jedno euro płacono 1,5141 dolara i wydawało się, że eurodolar będzie atakował swe historyczne maksima (1,60$). Ale od tego czasu do piątkowego minimum kurs EUR/USD spadł o 10,3%, zatrzymując się na poziomie niewidzianym od maja 2009 roku. Tak więc w trakcie zaledwie dwóch miesięcy wymazany został dorobek przeszło półrocznych wzrostów.

Katalizatorem wyprzedaży wspólnotowej waluty były obawy związane z kondycją finansów publicznych Grecji. Dług publiczny tego śródziemnomorskiego kraju szacowany na 300 mld euro stanowi równowartość 113% greckiego PKB i szybko rośnie – w tym roku deficyt budżetowy ma sięgnąć 12,7% produktu krajowego brutto. Po serii obniżek ocen wiarygodności kredytowej Grecji inwestorzy zaczęli masowo pozbywać się greckich obligacji – rentowności papierów 10-letnich przekroczyły 7% a notowania CDS-ów (instrumentów ubezpieczających przed niewypłacalnością wierzyciela) poszybowały w rejony typowe dla państw trzeciego świata. „Greckim wirusem” zarażone zostały też Portugalia i Hiszpania, gdzie kondycja finansów publicznych również prezentuje się blado. Do tego niezbyt elitarnego klubu mogą wkrótce dołączyć także Irlandia lub Włochy, tworząc nieprzyjemny akronim PIGS (od angielskich nazw tych krajów). Na rynku spekuluje się już nie tyle o bankructwie Grecji, ale o tym, czy pozostałe państwa Unii Europejskiej przyjadą z pomocą potencjalnemu bankrutowi (a nie mają takiego obowiązku). To właśnie obawy o przyszłość unii monetarnej stoją za tak gwałtowną deprecjacją euro względem dolara.

Tyle że problem nie ogranicza się do PIGS – niewiele mniejsze dziury w państwowych budżetach mają także Francja, Japonia, Wielka Brytania czy same Stany Zjednoczone, choć amerykańskie obligacje skarbowe nadal uchodzą za najbezpieczniejszą lokatę kapitału na Ziemi. Tak więc kwestia nadmiernego zadłużenia państwowego może stanowić tylko dogodny pretekst dla spekulacji walutami. W końcu co z tego, że kryteria z Maastricht (ograniczające deficyt i dług publiczny) są już praktycznie martwe, skoro w budżecie USA świeci dziura rzędu 1,6 biliona dolarów (11% PKB), a 40% wydatków federalnych finansowanych jest na kredyt. W tym sensie żadna waluta, ani żadne obligacje nie są już bezpieczne – długi państw najprawdopodobniej nigdy nie zostaną spłacone w pieniądzu o sile nabywczej choćby zbliżonej do obecnej.

Tym niemniej zmiany kursów walut wpływają na rzeczywistość gospodarczą oraz finansową i mają znaczenie nie tylko dla inwestorów. Lecz jednym z problemów z analizą Forexu jest fakt, że jest to rynek rozproszony, nieregulowany i poufny – nie sposób więc określić wielkości obrotów oraz zbadać preferencji jego uczestników. Rąbka tajemnicy uchylają dane amerykańskiego nadzoru giełdowego, który co tydzień publikuje sprawozdanie na temat wielkości pozycji na regulowanym rynku towarowym i walutowym. Stąd wiemy, że na początku lutego tzw. duzi spekulanci (czyli głównie fundusze hedgingowe i banki inwestycyjne) łącznie zajęły największą w historii krótką pozycję netto na parze euro-dolar. Jeszcze nigdy wcześniej euro nie cieszyło się tak negatywnym sentymentem spekulantów.

Źródło: dane CFTC, opracowanie Bankier.pl

Według stanu na 2. lutego spekulacyjnie nastawieni uczestnicy rynku (tj. wykorzystujący kontrakty terminowe do spekulacji a nie do zabezpieczania realnych transakcji walutowych) dysponowali nadwyżką pozycji krótkich (sprzedaż euro za dolary) nad długimi rzędu 43.417 kontraktów. Czyli nawet więcej niż we wrześniu 2008, gdy w apogeum kryzysu finansowego szczytował popyt na amerykańską walutę i papiery skarbowe. Ta ekstremalna jednomyślność finansistów w przeszłości wyznaczała punkty zwrotne dla kursu EUR/USD i często pokrywała się z lokalnymi minimami. Istnieje spora szansa, że tak będzie i tym razem i że krótkoterminowe dno zostało wyznaczone w pierwszy piątek lutego.

Źródło: dane CFTC, opracowanie Bankier.pl

Z kolei najwyższa od września 2008 roku liczba pozycji krótkich jest raczej charakterystyczna dla lokalnych maksimów kursu EUR/USD. Można jednak pokusić się o odważny wniosek, że proces otwierania krótkich pozycji przez „grube ryby” z nowojorskiej giełdy został już zakończony i że nadszedł czas na realizację zysków i domykanie transakcji. To oznaczałoby wzrost notowań eurodolara, czego konsekwencją powinno być umocnienie polskiego złotego oraz wzrost cen surowców. Jednakże nawet realizacja tego scenariusza nie przesądza dalszego rozwoju wydarzeń. Nawet gdyby rynek zareagował teraz tak samo jak w grudniu 2008 czy marcu 2009 (były to okresy silnego wzrostu kursu EUR/USD), to nadal nie będziemy wiedzieć, co dalej. Aktualne pozostanie zatem pytanie, czy rozpoczęta w grudniu 2009 fala spadków to tylko korekta, czy też odwrócenie średnioterminowego trendu na parze euro-dolar.

Krzysztof Kolany
Analityk Bankier.pl





Komentarze do artykułu
Globalni spekulanci uciekli od euro – czy to sygnał do odwrócenia Autor: brutus1950   2010-02-09 14:51
Chciałbym wiedzieć dlaczego jak waluta rośnie wszyscy płaczą a jak maleje również płaczą. Trochę optymizmu cieszmy się jak waluta tanieje (eksport) i jak rośnie (import). I tak trzymać , nie straszyć (..)
Re: KOLOS ? na glinianych nogach !!! Autor: ~Yankee   2010-02-09 12:33
Ale: Słabe Euro = atrakcyjna cena towarów z UE = Niemcy znów zostaną największym eksporterem na świecie, a Chińczycy spadną na II lokatę. Chiny studzą gospodarkę = mniejszy popyt wewnętrzny. Euro Zone (..)
KOLOS ? na glinianych nogach !!! Autor: ~jack   2010-02-09 11:58
Wcześniej czy póżniej euro straci na wartości i to znacznie.Europejczycy odzwyczaili się od pracy i wysiłku a Chinskie towary zalewaja cały świat- żółte-tyraki za miskę ryżu 12 g/ na dobe.
No i co się stało? 10% różnicy w ciągu kilku miesięcy? Autor: ~Elf   2010-02-09 11:53
Jak było to w drugą stronę to też panika była.. ot ruchy na walucie.... zaraz czarne prognozy upadku unii... nie spełnią się... miłego dnia życzę wszystkim tym, którzy są przeciwko UE... i tak umrzeci (..)
Globalni spekulanci uciekli od euro – czy to sygnał do odwrócenia Autor: ~hgjhgkjhg   2010-02-09 11:27
sztuczny twór pod okupacja niemiec i francji wczesniej czy pozniej musi pasc.