Po bardzo zmiennym wtorku środa przyniosła stabilizację notowań złota. Tuż przed godziną 15:00 uncja kruszcu była wyceniana na 1.744,66 dolarów, czyli minimalnie mniej niż dzień wcześniej. Wczoraj kurs żółtego metalu spadł do 1.710 USD, by do końca dnia wzrosnąć aż o 35 USD.
„Wydaje się, że złoto zachowało się jak metal przemysłowy i poszło w górę wraz z surowcami i rynkami akcji (...) Ludzie, którzy kupowali je po decyzji Fed-u, wydają się być tymi samymi, którzy kupowali wczoraj... więc jestem nieco sceptyczny co do wiarygodności tego ruchu” – ocenił Simon Weeks, analityk firmy Scotiamocatta cytowany przez agencję Reuters.
Dualna natura złota to obecnie główny problem, nad jakim głowią się analitycy rynku metali szlachetnych. Z jednej strony kolejne doniesienia o pogłębianiu się recesji w Europie i postępującym kryzysie bankowym skłaniają do kupowania złota jako bezpiecznej lokaty kapitału. Z drugiej strony kurs żółtego metalu ostatnio silnie reaguje na zmiany sentymentu inwestycyjnego mierzonego wahaniami pary euro-dolar i giełdowych indeksów.
Sytuację dodatkowo komplikują wydarzenia w Stanach Zjednoczonych, gdzie całkiem niezłe dane makro skłaniają raczej do kupna akcji niż złota. Z drugiej strony Rezerwa Federalna kierowana przez Bena Bernanke niemal wprost sugeruje wznowienie dodruku pieniądza, co stanowi ostrzeżenie przed pogorszeniem koniunktury gospodarczej i wzrostem inflacji. A to wyraźne argumenty przemawiające za zakupem złotych monet.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl





















