Futures: Powrót do okolic wtorkowego minimum
Dzisiejsze otwarcie wypadło raczej neutralnie - optymistyczny przebieg notowań w USA zrównoważony został rano pesymizmem indeksów azjatyckich. Kontrakty FW20H4 zyskały 6 pkt. (1771 pkt.), kontrakty czerwcowe straciły 7 pkt. (1789 pkt.). Chwilę później te drugie wzrosły do maksimum 1799 pkt. i był to koniec dzisiejszych możliwości strony popytowej. Stąd przez kolejne dwie godziny droga prowadziła na południe. Kontrakty spadły w tym czasie do 1740/1770 pkt. Potem okres dość długiej stabilizacji w ok. 10 punktowym przedziale, a po godz. 14:30 kontynuacja przeceny. Wtedy podaż reprezentowali arbitrażyści, którzy sprzedawali dużą ilość koszyków akcji. Zamykali swoje pozycje gdy baza kontraktów marcowych schodziła do zera. Indeks ostatecznie stracił 2.0%, kontrakty zamknęły się ze stratą w wysokości 2.0-2.1% Na poziomach 1729 i 1759 pkt. Utrzymała się więc ok. 30-punktowa różnica między seriami. Baza kontraktów FW20M4 wynosi +34 pkt.
Na wykresie kontynuacyjnym dane jeszcze dzisiaj obejmują kontrakty marcowe, natomiast jutro powinien dokonać się 20-30 punktowy skok w górę - oczywiście relatywnie do samego indeksu. W tej chwili długa czarna świeca, jutro więc prawdopodobnie przedłużenie nerwowej konsolidacji. Głównie z powodu zmiany serii: fw20day Wsparciem pozostanie ok. 1730 pkt., opór ok. 1770 pkt. Wykres 15-minutowy pokazuje już tylko serię czerwcową: fw20intra Warto zwrócić uwagę na to, że po pułpace wybicia nad linię trendu i średnią, przez dwa dni rysowana była lekko przekrzywiona formacja głowy i ramion po której w końcówce dzisiejszej sesji nastąpiła przecena. Rynek dawał więc sygnał ostrzegawczy (pomijając już zbyt optymistyczną bazę - nawet jeśli uwzględnić, że do rozliczenia tej serii pozostają trzy miesiące). Krótkoterminowa średnia znów stanowi opór - teraz w strefie 1770-1775 pkt., co pokrywa się z ważnym poziomem z wykresu kontynuacyjnego, który od jutra uwzględniać będzie już kontrakty FW20M4. Tydzień wygasania serii instrumentów pochodnych to zwykle nerwowy okres, o czym mamy okazję się po raz kolejny przekonać. Na nasz rynek wpływ ma oczywiście nerwowa sytuacja indeksów amerykańskich przed tym jutrzejszym "dniem wiedźm".





























































