REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Firmy budowlane nie chcą już współpracować z GDDKiA

2013-06-03 06:00
publikacja
2013-06-03 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Nieracjonalne terminy realizacji przetargów i nierówny podział ryzyka to główne powody, dla których firmy masowo zrywają współpracę z Generalną Dyrekcją Dróg i Autostrad. Wolą budować drogi w Nigerii albo skupić się na zupełnie innych segmentach budownictwa, bo to im się bardziej opłaca. GDDKiA nie uważa jednak, że wygórowane wymagania ograniczają konkurencyjność.

Firmy budowlane nie chcą już współpracować z GDDKiA
Źródło: Thinkstock

Wydawałoby się, że nowa perspektywa unijna na lata 2014-2020 będzie zachęcała firmy do składania ofert w przetargach na budowę dróg. Dotarliśmy jednak do informacji, z których wynika zupełnie inny wniosek. Coraz więcej firm budowlanych rezygnuje ze współpracy z GDDKiA.

GDDKiA zraża do siebie wykonawców?

Jak dowiedzieliśmy się od Karoliny Szydłowskiej, rzecznik prasowej Alpine Bau, firma ta postanowiła 14 maja odstąpić od kontraktu dotyczącego budowy mostu MA532 na autostradzie A1. Projekt wzbudzał wiele kontrowersji, bo zawierał liczne wady w dokumentacji. W 2010 r. GDDKiA zleciła Alpine Bau budowę 18,3 km odcinka autostrady od węzła Świerklany do granicy z Republika Czeską w Gorzyczkach. W międzyczasie głos w sprawie nieracjonalnych zapisów w dokumentacji dotyczącej budowy mostu MA532 na tym odcinku zabierali liczni eksperci, m.in. prof. Kazimierz Flaga oraz prof. Jan Biliszczuk. GDDKiA najpierw zapewniała, że wady w dokumentacji usunie, po czym zdania nie dotrzymała. Zażądała za to od wykonawcy wypłacenia gwarancji bankowej w wysokości 55 mln zł za niewypełnienie kontraktu.

Czy spółki ustawiają przetargi?» Czy spółki ustawiają przetargi?
– Jako firma budowlana nie akceptujemy zmuszania nas do finansowania polskich projektów infrastrukturalnych i zrobimy wszystko, by bronić naszej stabilności finansowej! Nie pozwolimy doprowadzić naszej firmy do stanu upadłości, jak to spotkało już liczne polskie firmy budowlane – odpowiedział prezes Schiefer z Alpine Bau.

Inne firmy też rezygnują ze współpracy

Kolejną firmą, która żali się na nieracjonalne wymogi i brak partnerskich stosunków z  Generalną Dyrekcją, jest Bilfinger. Niemiecka spółka już w zeszłym roku weszła na wojenną ścieżkę z GDDKiA w związku z nierzetelną dokumentacją geologiczną dotyczącą budowy Południowej Obwodnicy Gdańska. Firma do tego stopnia zraziła się do współpracy z GDDKiA, że zaczyna powoli wycofywać się z polskiego rynku.

Wakacje na giełdzie

– Nasze podejście jest obecnie ostrożne. Stwierdziliśmy, że niestety GDDKiA nie jest dobrym partnerem do współpracy. Przede wszystkim chodzi nam o nierówny podział ryzyka, które Generalna Dyrekcja przerzuca na wykonawców. Problemem są też nieracjonalne projekty, brak rozsądnej marży, a także solidnych inżynierów kontraktów. Ponieśliśmy już wystarczająco wysokie straty, przez co musieliśmy zwolnić prawie 400 pracowników. W Norwegii, gdzie obecnie realizujemy budowę mostu w miejscowości Transfjord, mamy średnią marżę na poziomie 5 proc., a w Polsce na kontraktach autostradowych ponieśliśmy tylko straty – powiedział w rozmowie z Bankier.pl rzecznik prasowy Bilfinger Mateusz Gdowski.

Firmy śmieciowe drżą przed przetargami» Firmy śmieciowe drżą przed przetargami
Dostaliśmy też informację od Pawła Szymaniaka, rzecznika prasowego Grupy Polimex-Mostostal, że również ta spółka koncentruje obecnie swoją działalność na rentowniejszych projektach w budownictwie przemysłowymi. Ubiega się też o nowe kontrakty w najbardziej perspektywicznych segmentach rynku, m.in. energetyce i infrastrukturze kolejowej. Z tego powodu aktywność Polimeksu-Mostostalu w sektorze drogowym ogranicza się obecnie do realizacji wcześniej podpisanych kontraktów.

Wcześniej z podobnych przyczyn swoją rezygnację ze współpracy z GDDKiA ogłosiły m.in. SiAC, SRB  oraz PBG.

GDDKiA nie widzi problemu

Wykonanie kontraktów zależy nie tylko od solidności podwykonawcy, ale także od uczciwości inwestora. Skontaktowaliśmy się zatem z GDDKiA i poprosiliśmy o skomentowanie narastającego problemu. Zasugerowaliśmy jednocześnie, że problemem spółek mogą być nieracjonalne zapisy w ofertach przetargowych i zbyt krótkie terminy realizacji kontraktów.

– Nie chodzi o to, by startowali wszyscy, ale żeby startowali ci, którzy chcą budować. I, co najważniejsze, chcą budować w terminie i dobrej jakości drogi. GDDKiA nie ogranicza i nigdy nie będzie ograniczała rynku, bo to przełożyłoby się na powrót do nieracjonalnych i wysokich cen za kilometr budowanej drogi zamiast cen średnioeuropejskich, jakie w końcu udało nam się osiągnąć – mówi w rozmowie z Bankier.pl Urszula Nelken, rzecznik prasowy Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Nelken tłumaczy, że to właśnie zmiany w zapisach przetargowych, jakie już w 2008 r. wprowadziła GDDKiA, spowodowały, że do przetargów startuje nie 28 podmiotów, jak to miało miejsce przed rokiem 2008, a ponad 130. Twierdzi, że problem nie istnieje. Na dowód dużego zainteresowania przetargami wśród wykonawców przytacza dane z raportu MRR. Wynika z niego, że średnia liczba ofert składanych w postępowaniach przetargowych GDDKiA jest ponadprzeciętna w stosunku do pozostałych przetargów infrastrukturalnych. 

Urzędnik zablokuje ci konto w banku» Urzędnik zablokuje ci konto w banku
Skoro powodem wycofywania się z przetargów jest nieuzasadniona niechęć podwykonawców, to jak zatem GDDKiA wytłumaczy problem strat? Nelken wyjaśnia, że to, czy marża jest uwzględniona w ofercie wykonawcy, zależy wyłącznie od niego. Twierdzi, że GDDKiA od dawna apelowała o to, by wykonawcy rzetelnie przygotowywali swoje oferty.

– Teraz oferty wykonawców, w tym także marże, będą bardzo wnikliwie sprawdzane także przez instytucje finansujące (banki), które zrobią to, zanim dadzą wykonawcy gwarancję należytego wykonania zadania. Jeżeli zaś chodzi o gwarancje, to generalnym wykonawcom udzielają jej instytucje finansujące. Są to gwarancje uruchamiane na wniosek GDDKiA. Podwykonawcy mają podpisane umowy z generalnymi wykonawcami. Jeśli ktoś jest tu coś winien podwykonawcom, to generalni wykonawcy. Inwestor, czyli GDDKiA, spłaca ich długi – usprawiedliwia autostradową agencję Nelken.

W interesie całego społeczeństwa jest jak najszybsze zakończenie budowy dróg, położonych solidnie i możliwie najniższym kosztem. To będzie możliwe tylko wtedy, gdy do przetargów przystąpi jak największa liczba potencjalnych wykonawców. GDDKiA powinna troszczyć się o solidnie skonstruowane oferty przetargowe, aby zachęcić jak najwięcej firm do uczestnictwa. Z kolei firmy muszą dostosować się do wymogów inwestora i dołożyć wszelkich starań, aby spełniać normy jakościowe. Im wcześniej obie strony zakopią wojenny topór, tym lepiej dla wszystkich, również dla nich.

Justyna Niedbał
Bankier.pl
j.niedbal@bankier.pl

 

Źródło:
Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (19)

dodaj komentarz
~obraz nędzy i rozpac
austryjacy wyprowadzili pieniądze z budowy obwodnicy rawicza juz w zeszłym roku. Ztrudniali operatorów za 23 euro za godzine pracy. a polscy wykonawcy pracują za 15 zł na godzine. czyli sami sie utopili mieli nierobów za 23 euro na godzine i pracowitych polaków za 15 zł na godzine. po za tym Majstrowie okradali tą budowe bo karzdy austryjacy wyprowadzili pieniądze z budowy obwodnicy rawicza juz w zeszłym roku. Ztrudniali operatorów za 23 euro za godzine pracy. a polscy wykonawcy pracują za 15 zł na godzine. czyli sami sie utopili mieli nierobów za 23 euro na godzine i pracowitych polaków za 15 zł na godzine. po za tym Majstrowie okradali tą budowe bo karzdy chciał łapówke. Jako pracownik z Owodnicy rawicza proponuje dać tą robote polskim firmom za dobre pieniądzie i niech te pieniądze zostaną w kraju. Co z tego, że przetargi idą za niskie ceny skoro wykonawcy nie płaą podwykonawcą a przy okazji kapitał ucieka za granice zamiast zatrzymac go w kraju. Czy operator koparki musi wam tłumaczyc proste rozwiązania. Jednym słowem ta budowa i wiele innych to obraz nędzy i rozpaczy
~oszukany przez nich
za wstawienie sprzetu kierowniczek inkasuje od kazdej przerobionej nim godziny lewa kase.od tego zalezy czy ty bedziesz miec prace w nastepnym miesiacu.tak to ma wygladac?policja robi prowokacje ale tam nie ma ich.gdzie cba,cbs?banki wydzwaniaja za zaplatami zaleglymi.czemu nie zadzwonia do Tsska.to on i jego banda doprowadzila do za wstawienie sprzetu kierowniczek inkasuje od kazdej przerobionej nim godziny lewa kase.od tego zalezy czy ty bedziesz miec prace w nastepnym miesiacu.tak to ma wygladac?policja robi prowokacje ale tam nie ma ich.gdzie cba,cbs?banki wydzwaniaja za zaplatami zaleglymi.czemu nie zadzwonia do Tsska.to on i jego banda doprowadzila do takiego stanu rzeczy.lepiej okradac maluczkich bo niewiele moga podskoczyc.tak to wyglada dzisiaj.
~pewien operator z bu
CBA i NIK powinni wkroczyć na teren budowy puki biura Alpine baum w masłowie koło rawicza sie nie zawineły . Najwieksza krupcja jest na budowach za kierowników majstrów i tą babe z logistyki alpine sie powinniscie zabrac za kazdą maszyne łapówki brali i jak w tym kraju sie zwalcza korupcje. Korupcja jest na bardzo wysokim szczeblu
~As
W ŁAPE, W ŁAPE, W ŁAPE. dlatego jest drogo, dlatego ciezko, dlatego malo firm podejmuje proby zrobienia czegos. w PL jak jest panstwowe lub prywatno-panstwowe to dyrektorzyny decyduja ile w lape maja sami dostac + koszt kontraktu. czesto samo w łape ma tak ogromna wartosc ze budzi OBRZYDZENIE inwestorów ta pazernoscia.
W katyniu
W ŁAPE, W ŁAPE, W ŁAPE. dlatego jest drogo, dlatego ciezko, dlatego malo firm podejmuje proby zrobienia czegos. w PL jak jest panstwowe lub prywatno-panstwowe to dyrektorzyny decyduja ile w lape maja sami dostac + koszt kontraktu. czesto samo w łape ma tak ogromna wartosc ze budzi OBRZYDZENIE inwestorów ta pazernoscia.
W katyniu wytlukli inteligencji ktorej hitler nie dobil. I oto sa efekty ludzi honoru, ludzi dla ktorych by sie liczyla infrastuktura i dobrobyt firmy. teraz lepiej sprzedac, sprywatyzowac etc. na zachodzie firmy sprzedaja gdy sa nierentowne a zachwala sie je podwojna ksiegowoscia jako przynoszace dochod. w PL przynosza rzeczywisty dochod, sprzedaje sie je za cwierc ceny po czym nowy wlasciciel podnosi ceny, zwalnia ludzi, obniza jakosc by wycisnac do cna . To jest nowa jakosc polskosci
~kibic
Pani redaktor, ten temat już został dawno odklepany. I ciągle redaktorzy powtarzają to samo,
ciągle mówi się "aż" o trzech firmach które mają się przenieść do Nigerii !! Już widzę Polimeks-Mostostal jak ze swoją obecna kondycją finansową wchodzi do Afryki. Można odnieść wrażenie że cały artykuł jest pisany na zamówienie
Pani redaktor, ten temat już został dawno odklepany. I ciągle redaktorzy powtarzają to samo,
ciągle mówi się "aż" o trzech firmach które mają się przenieść do Nigerii !! Już widzę Polimeks-Mostostal jak ze swoją obecna kondycją finansową wchodzi do Afryki. Można odnieść wrażenie że cały artykuł jest pisany na zamówienie biednych drogowców, którzy są zmuszani przez rząd do podpisywania złych umów. A szczególnie dotyczy to Alpine-Bau które
zapewne z tego powodu dwa razy stawało do pewnego przetargu oferując wręcz zaniżoną cenę. A teraz napuszcza się redaktorów, pytanie tylko co redaktorzy chcecie osiągnąć?
~kelo
..firmy oferują niską cenę , a póżniej biadolą że nie starcza kasy na inwestycję ... kogo oni zatrudniają , amatorów ? ...
~cd
wiem coś o tym. współpraca z nimi to przegrana firmy. i tyle. amen.
~maxus
Polski urzędnik nie uczy się nigdy niczego. Ma być po łebkach, byle jak, byle tanio. A że zaraz się rozsypie? Ważne, żeby premii zdążyła wpłynąć za osiągnięte "oszczędności". Jak ktoś ofertuje połowę ceny, to nie jest normalne i trzeba by to prześwietlić. Ale po co? Po nas choćby potop.
~Trickster
Przestańcie truć bzdety. Największą bolączką polskiego drogownictwa jest Ustawa o zamówieniach publicznych i zapis, że w przypadku ogłoszenia przetargu w głównej mierze o zwycięstwie decyduje najniższa cena. Najniższa cena to niestety oszukiwanie, odchudzanie podbudów, stosowanie materiałów bez atestu chociażby ostatnio wykryte hutnicze Przestańcie truć bzdety. Największą bolączką polskiego drogownictwa jest Ustawa o zamówieniach publicznych i zapis, że w przypadku ogłoszenia przetargu w głównej mierze o zwycięstwie decyduje najniższa cena. Najniższa cena to niestety oszukiwanie, odchudzanie podbudów, stosowanie materiałów bez atestu chociażby ostatnio wykryte hutnicze materiały odpadowe i liche wykonawstwo. Inną rzeczą jest, ze wykonawcy aby wygrać mocno zaniżają ceny poniżej wartości wskazanej przez zamawiającego, a później to już kółko samo się kręci bo ,,przyciąć na jakości'' trzeba. W Niemczech jest to rozwiązane inaczej.Wykonawca dający najniższa bądź najwyższa cenę z przetargu wypada z hukiem,a na placu boju zostają średniacy. Polski urzędnik jest zmuszony do przestrzegania ustaw czy chce tego czy nie. Podziękujcie rządowi i ministrom, których to aktywnie/ biernie wybieraliście.
~stefu84 odpowiada ~Trickster
Mistrzu, przejrzyj PZP i wskaż miejsce, w którym "w przypadku ogłoszenia przetargu w głównej mierze o zwycięstwie decyduje najniższa cena"...

Powiązane: Kryzys w budowlance

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki