To była kolejna nerwowa sesja. Przed jej rozpoczęciem inwestorzy dowiedzieli się o masowej obniżce ratingów europejskich banków. Po degradacji 26 banków włoskich Moody’s wziął na cel pożyczkodawców hiszpańskich i obniżył oceny wiarygodności kredytowej 16 z nich. Ponadto LCH Clearnet – czyli największa w Europie firma rozliczająca transakcje obligacjami – podwyższyła depozyty zabezpieczające dla niektórych obligacji hiszpańskich.
Jednakże po niespokojnym poranku koszt obsługi hiszpańskiego długu zaczął maleć, a rentowność włoskich 10-latek nawet spadła poniżej 6%. Giełdy na Starym Kontynencie próbowały rosnąć, ale tylko parkiety w Atenach, Madrycie, Budapeszcie i Warszawie zdołały zakończyć dzień na plusie.
Źródło: Bankier.pl
Przy względnym spokoju w Europie i braku złych wiadomości z realnej gospodarki oraz sektora bankowego można było liczyć, że wyprzedany rynek (14-dniowy RSI dla indeksu S&P500 spadł do zaledwie 25 pkt.) wygeneruje choćby korekcyjne odbicie. Tak się jednak nie stało. S&P500 w piątek oddał 0,7% i po raz pierwszy od stycznia znalazł się poniżej 1.300 punktów.
Mimo wielkiego wydarzenia, jakim był giełdowy debiut Facebooka, spółki internetowe traciły na wartości, a Nasdaq spadł o 1,2% po stracie 2,1% dzień wcześniej. Same papiery Facebooka wystartowały mocno, ale potem rozczarowały. Na otwarciu podrożały do 42 USD, dając zarobić prawie 11%. Ale sesję zakończył tylko 23 centy (+0,6%) powyżej ceny emisyjnej wyznaczonej na 38 USD. Właściciela zmieniło przeszło pół miliarda akcji Facebooka, czyli o 35% więcej niż firma zaoferowała w ofercie pierwotnej.
Amerykańscy inwestorzy mają za sobą najgorszy tydzień od listopada. Przez ostatnie pięć sesji S&P500 stracił w sumie 4,3% i od kwietniowego szczytu dzieli go już 9%. Nasdaq spadł o 5,3%, a Dow Jones oddał 3,5%.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl































































