Na początku piątkowej sesji giełdowe indeksy Starego Kontynentu traciły po ponad 1%. Inwestorzy sprzedawali akcje bojąc się, że rekordowo droga ropa (przeszło 142$ za baryłkę) oraz wyższe koszty kredytu zmniejszą zyski europejskich spółek. Opierając się na raportach analityków można spodziewać się w tym roku spadku zysków europejskich firm o 0,5%, choć jeszcze grudniowe prognozy mówiły o wzroście rzędu 11%.
Jednak później lekką ulgę przyniosły dane pokazujące zdecydowany wzrost wydatków i dochodów Amerykanów. Co ważniejsze wzrost ten miał miejsce przy niskiej inflacji bazowej. To pozwoliło w końcówce podciągnąć indeksy do poziomów dziennych maksimów.
Mimo tego po dzisiejszej sesji straty mogą liczyć posiadacze akcji koncernów motoryzacyjnych, które traciły w ślad za pikującymi wczoraj notowaniami General Motors. Niewiele lepszy dzień mieli akcjonariusze niektórych banków, a zwłaszcza tych, które otrzymały negatywne rekomendacje od analityków. Z tego powodu akcje Barclays przeceniono dzisiaj o prawie 3%.
Giełdowych inwestorów mogła też zaniepokoić wypowiedź jednego z członków Rady EBC. Yves Mersch powiedział bowiem, że Europejski Bank Centralny zrobi wszystko co trzeba, aby okiełznać najwyższą od 15 lat inflację. W ten sposób wzrosły oczekiwania na podwyżkę stóp procentowych na najbliższym posiedzeniu EBC.
O godzinie 16:20 niemiecki indeks DAX tracił 0,5%, notując wynik 6.430 pkt. Paryski CAC40 zniżkował już tylko o 0,1%, dochodząc do poziomu 4.422 pkt. Za to londyński FTSE100 rósł o 0,5%, osiągając wartość 5.564,7 pkt. Na plus zdołały też wyjść giełdy w Dublinie, Madrycie i Amsterdamie.
K.K.
































































