Po wczorajszych uspokajających wypowiedziach Bena Bernanke oraz prezesa JP Morgan Chase europejscy inwestorzy zaczęli kupować akcje rodzimych banków. Notowania Commerzbanku poszły w górę o 3,4%, walory brytyjskiego Lloyds TSB zyskały na wartości przeszło 6%, notowania francuskiego Credit Agricole wzrosły o prawie 5%, zaś kurs szwajcarskiego UBS zwyżkował o 3,6%.
W obliczu lepszych nastrojów na rynku rośnie też wycena samych giełd: akcje London Stock Exchange zyskują a wartości prawie 10%, zaś notowania Deutsche Borse zwyżkują o 4,6%.
Jednakże analitycy ostrzegają, że dzisiejsze wzrosty raczej nie oznaczają trwałej poprawy koniunktury na rynku akcji. Powodów do ostrożności dostarczają chociażby najświeższe informacje Eurostatu, który zrewidował w dół dane o dynamice PKB strefy euro. Raport ten pokazał, że kilka gospodarek Eurolandu znalazło się na progu recesji.
Znani ostatnio z pesymizmu analitycy z Goldman Sachs napisali w ostatnim raporcie, że „to co dzisiaj wygląda tanio, wcale nie musi być takie w najbliższej przyszłości. Rynek akcji obecnie znajduje się w fazie przystosowania oczekiwań do coraz gorszego otoczenia makroekonomicznego.”
Mimo tych niezbyt optymistycznych opinii dzisiaj na europejskich giełdach panowała zieleń wzrostów. O godzinie 16:40 w Londynie FTSE100 rósł o 1,4%, osiągając wartość 5.518 pkt. Francuski CAC40 zyskiwał 1,2%, docierając do poziomu 4.327 pkt. We Frankfurcie DAX zwyżkował o 1,1%, notując wynik 6.374 pkt.
Najlepiej wypadła dzisiaj giełda w Kopenhadze, która urosła o 3,9%. Niewiele gorzej poradzili sobie inwestorzy w Dublinie, gdzie główny indeks poszedł w górę o 2,9%. Jednak wczoraj oba te rynki notowały jeszcze silniejsze spadki.
K.K.































































