Wczoraj na głównych giełdowych parkietach Starego kontynentu dominowały niedźwiedzie – indeksy w Paryżu, Frankfurcie czy Londynie obniżyły się po ponad 1%. Zniżkowała zwłaszcza branża bankowa, co było efektem kłopotów brytyjskiego banku Bradford&Bingley, którego kurs spadł o ponad 20%.
We wtorek rano inwestorzy nieśmiało zabrali się za kupowanie przecenionych akcji – lecz skalę zwyżki rudno uznać za imponującą. O godzinie 10:20 londyński FTSE100 rośnie o 0,2%, przekraczając poziom sześciu tysięcy punktów. Paryski CAC40 zyskuje niecałe 0,3%, osiągając wartość 4.947 pkt. Pesymistyczni pozostają za to inwestorzy z Frankfurtu – DAX zniżkuje o 0,3%, pogłębiając wczorajsze spadki. Na indeksie tym ciążą zwłaszcza walory samej Deustche Borse, które tracą na wartości ponad 3%.
Za to w Londynie akcje Royal Bank of Scotland drożeją o 5,5%. Zdaniem analityków przyczyną są pogłoski o kupnie pakietu udziałów w tym banku przez Children's Investment Fund, który miałby również zainwestować w prawa poboru RBS.
Być może giełdowi inwestorzy wyczekują na publikacje danych Eurostatu, który o godzinie 11:00 poda informacje o dynamice cen producentów za kwiecień oraz opublikuje zrewidowane dane o wzroście PKB w pierwszym kwartale.
K.K.




























































