Nowy rok przyniósł poprawę nastrojów na rynkach finansowych, choć jej skutki na rynku walutowym są diametralnie inne niż w ciągu ostatnich miesięcy roku 2008. Wówczas wzrost apetytu na ryzyko skutkował wzrostami na giełdach i zwyżką kursu EUR/USD – inwestorzy pozbywali się amerykańskich obligacji skarbowych i sprzedawali dolary.
Dzisiaj optymizm związany z działaniami nowej administracji USA wyraźnie sprzyja amerykańskiej walucie. Po rynku krążą spekulacje, że hojny „pakiet stymulacyjny” (obniżka podatków w połączeniu z programem inwestycji infrastrukturalnych) doprowadzi do poprawy sytuacji gospodarczej w USA. W Waszyngtonie mówi się nawet o kwocie 775 mld $. W efekcie Fed mógłby jako pierwszy zacząć podwyższać stopy procentowe, co z pewnością pomogłoby dolarowi.
Zwłaszcza że cena pieniądza w Eurolandzie może jeszcze spaść. Takiej możliwości nie wykluczył wiceprezes EBC Lucas Papademos, zaznaczając jednak, że scenariusz ten jest możliwy jedynie przy dalszym spadku inflacji. Obecnie główna stopa procentowa w Europejskim Banku Centralnym wynosi 2,50%, przy szacowanej grudniowej inflacji na poziomie 1,8% r/r.
Tymczasem rynek walutowy zareagował silną wyprzedażą europejskiej waluty. Zdaniem analityków skalę spadku zwiększyła realizacja zleceń typu stop-loss. W rezultacie o godzinie 14:20 kurs EUR/USD spadł o 2,2%, schodząc do poziomu 1,3579$.
Analitycy techniczni twierdzą, że trwały spadek eurodolara poniżej poziomu 1,36$ oznaczałby przekreślenie szans na zapoczątkowanie wzrostowego trendu na parze euro-dolar.
„Euro porusza się pomiędzy 100 i 200-dniowymi średnimi kroczącymi. Tak długo, jak wsparcie się trzyma, możliwy jest ruch w górę” – powiedział agencji Bloomberga Pak Lai Ng, analityk z firmy Forecast Singapore.
K.K.




























































