Dzisiaj handlujący walutami oczekują na wieczorny komunikat Rezerwy Federalnej. Jednak nie oznacza to, że na rynku panuje marazm. Wręcz przeciwnie – od rana amerykańska waluta powiększa swoje zyski kosztem euro. Najwyraźniej inwestorzy spekulują, że komunikat amerykańskiego Komitetu Otwartego Rynku będzie na tyle „jastrzębi”, by zwiększyć szanse na podwyżki stóp procentowych w USA.
„Fed z pewnością pozostawi stopy bez zmian i zapewne podrzuci kilka słów ostrzeżenia przed rosnącą inflacją” – powiedział cytowany przez agencję Bloomberga John Hardy, strateg rynkowy w londyńskim oddziale Saxo Bank.
Niektórzy twierdzą też, że wtorkowa aprecjacja dolara jest efektem publikacji poniedziałkowych danych o inflacji konsumenckiej, która w czerwcu wyniosła 0,8% m/m, pochłaniając cały nominalny wzrost dochodów i wydatków Amerykanów. Można oczekiwać, że widząc taką sytuację, Fed jeszcze w tym roku zdecyduje się zaostrzyć politykę monetarną.
Sentymentu do europejskiej waluty nie poprawiły też dzisiejsze dane o sprzedaży detalicznej. Według Eurostatu obroty handlowców w strefie euro zmniejszyły się w czerwcu o 0,6% m/m i 3,1% r/r.
W rezultacie o godzinie 14:30 euro było wyceniane na 1,5484 dolara i było o 0,6% tańsze niż na otwarciu kwotowań. Względem jena europejska waluta straciła 0,9%, notując kurs 1066,98 jenów.
K.K.



























































