W ostatni czwartek szef Europejskiego Banku Centralnego Jean-Claude Trichet zapowiedział, że w lipcu jest możliwa podwyżka stóp procentowych. W ten sposób powiększyłaby się różnica w oprocentowaniu papierów dłużnych pomiędzy Eurolandem a Japonią, co spowodowałoby napływ kapitału z Kraju Kwitnącej Wiśni.
Równolegle w Stanach Zjednoczonych Ben Bernanke ostatnio mówi głównie o zagrożeniu inflacją i negatywnych skutkach słabego dolara. Szef Fed-u zapowiedział także pozostawienie stóp procentowych bez zmian na najbliższym posiedzeniu FOMC. Jednak inwestorzy z rynku terminowego na CBOT obstawiają, że jeszcze w tym roku cena pieniądza w USA pójdzie w górę o 25 pkt. proc.
Dodatkowo dzisiaj jenowi zaszkodził komentarz japońskiego rządu, który uważa, że gospodarka Japonii może obecnie znajdować się w „punkcie zwrotnym”. Diagnozę tą potwierdza publikacja wskaźników koniunktury, które w ostatnim miesiącach wskazują na coraz gorszą sytuację drugiej gospodarki świata.
W rezultacie o godzinie 14:30 rynek walutowy wyceniał dolara na 105,62 jenów, czyli o przeszło 1% wyżej niż przed weekendem. Euro zyskało a wartości 0,7%, osiągając wartość 166,61 jenów. Ostatni raz kurs EUR/JPY znalazł się na tak wysokim poziomie w grudniu ubiegłego roku.
K.K.






























































