Już wiadomo, co Grecja dostała w zamian za „postęp w negocjacjach” z wierzycielami. Zapłatą za uległość jest zgoda Europejskiego Banku Centralnego na zwiększenie wsparcia dla greckich banków. Oznacza to, że te ostatnie są bankrutami.


Zarząd Europejskiego Banku Centralnego opowiedział się przeciwko zaostrzeniu warunków ELA (Emergency Liquidity Assistance – awaryjnemu wsparciu płynności) dla greckich banków. Co więcej, EBC zwiększył limit awaryjnych pożyczek o 1,1 mld euro do 80 mld euro – nieoficjalnie donosi Bloomberg. Oznacza to, że już ponad połowa depozytów w greckim systemie bankowym finansowana jest dzięki wsparciu z banku centralnego.

Trudno uciec od wrażenia, że wtorkowa decyzja EBC jest pochodną poniedziałkowych ustaleń Eurogrupy, w ramach których ministrowie finansów stregfy euro pochwalili „postęp” Greków w negocjacjach dotyczących kolejnej transzy bailoutu. Ateny mogą liczyć na 7,2 mld euro nowych pożyczek, jeśli zgodzą się na żądania kredytodawców dotyczące prywatyzacji, oszczędności budżetowych i reform gospodarczych.
Zobacz także
Również we wtorek rząd Grecji zwrócił Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu 750 mld euro w ramach spłaty długu zaciągniętego w 2010 roku. Grecy nie dali jednak własnych pieniędzy... tylko spłacili MFW z pieniędzy ulokowanych w samym Funduszu. Być może dzięki temu rząd Grecji będzie mógł wypłacić majowe emerytury i pensje urzędników.
Patrząc w nieco dłuższym terminie, sytuacja finansowa Grecji pozostaje fatalna. Rząd nie ma pieniędzy na spłatę zagranicznych pożyczek, gospodarka nie rośnie, a bez pracy bezskutecznie poszukuje co czwarty Grek. Grecki dług publiczny jest niespłacalny, ale lewicowy rząd Syrizy nie chce opuścić strefy euro – tak samo jak ok. 80% Greków.

Grecja wciąż pozostaje na łasce europejskich kredytodawców i EBC. Ten ostatni wciąż może podjąć decyzję o zwiększeniu dyskonta na zabezpieczenie, jakie greckie banki przedkładają, aby otrzymać fundusze z ELA. Nadal nie ma też zgody na wypłatę 7,2 mld euro, które pokryłyby spłatę greckich zobowiązań do końca 2015 roku.
Grecki rząd jedzie na oparach gotówki, chwytając się desperackich – ale krótkoterminowych- działań, aby utrzymać płynność finansową. Fiaskiem zakończyła się próba wymuszenia haraczu na władzach lokalnych – gminy i inne instytucje publiczne wpłaciły do banku centralnego tylko 600 mln euro zamiast oczekiwanych 2,5 mld euro. Nadal nikt nie ma odwagi podjąć jedynej sensownej decyzji: ogłoszenia niewypłacalności Grecji i wyjścia kraju ze strefy euro.
Krzysztof Kolany































































