2009-05-20 06:50 Źródło: Polska
Duża dziura budżetowa zaszkodzi złotemu
Polska waluta bardzo szybko zyskuje na wartości. Dlatego warto wykorzystać tę sytuację, by zaopatrzyć się w euro czy dolary przed wyjazdem na zagraniczne wakacje. Jednak na dalsze znaczne umocnienie złotego raczej nie ma co liczyć. Zaszkodzić mu może przede wszystkim fatalna sytuacja polskiego budżetu.
Wczoraj na rynku walutowym za euro trzeba było zapłacić tylko 4,36 zł, dolar osłabił się do poziomu nawet 3,19 zł, a frank szwajcarski kosztował mniej niż 2,90 zł. Oznacza to, że wystarczyło kilkadziesiąt godzin, by polska waluta zyskała 13-14 groszy. Analitycy nie mają wątpliwości. To efekt niedużych, choć skutecznych interwencji rządu na rynku walutowym.
- W ostatnich dniach było widać, że Bank Gospodarstwa Krajowego sprzedawał na rynku euro z unijnych zaliczek - mówi Jarosław Klepacki, analityk walutowy z firmy ECM. - Skala tej interwencji nie jest tak duża jak w lutym, gdy euro dochodziło do poziomu 5 zł, ale wywołała efekt psychologiczny. To swego rodzaju straszak na spekulantów, którzy chcieliby znów osłabić złotego - tłumaczy.
Podobnego zdania jest Marek Rogalski, analityk DM BOŚ. - Dodatkowo złotemu pomogła sytuacja na giełdach i dość duży optymizm wśród inwestorów - podkreśla analityk. Pozytywne informacje przyszły m.in. z USA, gdzie kilka banków jak Morgan Stanley i Goldman Sachs ogłosiły, że zamierzają zwrócić część pomocy, którą dostały z planu Paulsona. Inwestorzy odebrali to jako sygnał, że koniec kryzysu finansowego jest tuż-tuż. Gorsze od oczekiwań okazały się za to dane z amerykańskiego rynku nieruchomości - Departament Handlu podał, że liczba nowo rozpoczętych budów w USA spadła aż o 12,8 proc. w porównaniu do ubiegłego roku.
Umocnienie złotego to również dobra informacja dla osób spłacających kredyty hipoteczne w walutach obcych. Klienci, którym termin spłaty przypadł na wczoraj, zapłacili kilkadziesiąt złotych mniej niż kredytobiorcy, którzy spłacali zobowiązanie przy kursie franka po 3 zł. Zyskać mogą teraz również osoby, które planują wyjazd na zagraniczne wakacje. - Proponowałbym, aby teraz kupowali euro czy dolary. Obecny kurs jest już bardzo atrakcyjny, a jest mało prawdopodobne, by złoty mógł się jeszcze znacznie umacniać - uważa Grzegorz Mielcarek, doradca inwestycyjny z Investors TFI.
Zagrożeniem dla złotego może być teraz przede wszystkim kondycja polskiego budżetu. - Nasz rząd sprawia wrażenie, jakby jeszcze nie przebudził się ze snu o wejściu do strefy ERM2 w tym roku - mówi Jarosław Klepacki. - Tymczasem kwestia budżetu będzie bardzo problematyczna i może wpłynąć na osłabienie złotego - dodaje.
Wystarczy przypomnieć, że do dzisiaj zostało już wykorzystane ponad 85 proc. zaplanowanego na ten rok deficytu budżetowego. A to oznacza, że już z pewnością nie uda się go utrzymać na tak niskim poziomie. - Prognozy mówią, że może sięgnąć nawet 60 mld zł. To duże zagrożenie dla złotego - podkreśla Grzegorz Mielcarek.
Zdaniem analityków najbliższe dni powinny jednak upłynąć pod znakiem stabilizacji kursu polskiej waluty.
Łukasz Pałka
/ Polska
Wczoraj na rynku walutowym za euro trzeba było zapłacić tylko 4,36 zł, dolar osłabił się do poziomu nawet 3,19 zł, a frank szwajcarski kosztował mniej niż 2,90 zł. Oznacza to, że wystarczyło kilkadziesiąt godzin, by polska waluta zyskała 13-14 groszy. Analitycy nie mają wątpliwości. To efekt niedużych, choć skutecznych interwencji rządu na rynku walutowym.
- W ostatnich dniach było widać, że Bank Gospodarstwa Krajowego sprzedawał na rynku euro z unijnych zaliczek - mówi Jarosław Klepacki, analityk walutowy z firmy ECM. - Skala tej interwencji nie jest tak duża jak w lutym, gdy euro dochodziło do poziomu 5 zł, ale wywołała efekt psychologiczny. To swego rodzaju straszak na spekulantów, którzy chcieliby znów osłabić złotego - tłumaczy.
Podobnego zdania jest Marek Rogalski, analityk DM BOŚ. - Dodatkowo złotemu pomogła sytuacja na giełdach i dość duży optymizm wśród inwestorów - podkreśla analityk. Pozytywne informacje przyszły m.in. z USA, gdzie kilka banków jak Morgan Stanley i Goldman Sachs ogłosiły, że zamierzają zwrócić część pomocy, którą dostały z planu Paulsona. Inwestorzy odebrali to jako sygnał, że koniec kryzysu finansowego jest tuż-tuż. Gorsze od oczekiwań okazały się za to dane z amerykańskiego rynku nieruchomości - Departament Handlu podał, że liczba nowo rozpoczętych budów w USA spadła aż o 12,8 proc. w porównaniu do ubiegłego roku.
Umocnienie złotego to również dobra informacja dla osób spłacających kredyty hipoteczne w walutach obcych. Klienci, którym termin spłaty przypadł na wczoraj, zapłacili kilkadziesiąt złotych mniej niż kredytobiorcy, którzy spłacali zobowiązanie przy kursie franka po 3 zł. Zyskać mogą teraz również osoby, które planują wyjazd na zagraniczne wakacje. - Proponowałbym, aby teraz kupowali euro czy dolary. Obecny kurs jest już bardzo atrakcyjny, a jest mało prawdopodobne, by złoty mógł się jeszcze znacznie umacniać - uważa Grzegorz Mielcarek, doradca inwestycyjny z Investors TFI.
Zagrożeniem dla złotego może być teraz przede wszystkim kondycja polskiego budżetu. - Nasz rząd sprawia wrażenie, jakby jeszcze nie przebudził się ze snu o wejściu do strefy ERM2 w tym roku - mówi Jarosław Klepacki. - Tymczasem kwestia budżetu będzie bardzo problematyczna i może wpłynąć na osłabienie złotego - dodaje.
Wystarczy przypomnieć, że do dzisiaj zostało już wykorzystane ponad 85 proc. zaplanowanego na ten rok deficytu budżetowego. A to oznacza, że już z pewnością nie uda się go utrzymać na tak niskim poziomie. - Prognozy mówią, że może sięgnąć nawet 60 mld zł. To duże zagrożenie dla złotego - podkreśla Grzegorz Mielcarek.
Zdaniem analityków najbliższe dni powinny jednak upłynąć pod znakiem stabilizacji kursu polskiej waluty.
Łukasz Pałka
/ Polska
- Duża dziura budżetowa zaszkodzi złotemu Autor: ~rocky 2009-05-20 13:51
- Kupujcie waluty!!! Ceny są atrakcyjne!:) Zajebiście bzdurny artykuł, ale zapewne zadowoli wielu miłośników czarnowidztwa:) Juz widze te wpisy - euro za 7zl jest nieuniknione, dolar 5zl :) hehe



Dodaj komentarz